24 października 2014

"Walka? Ironia? Przekleństwo? Wzgarda? Rozpacz? Ah... już za późno na wszystko co ludzkie i łatwe."






Casper O'Connell 

dwudziestoczteroletni 
syn Hadesa i pewnej Brytyjki. Ciężko powiedzieć co tutaj robi, zajmuje się wszystkim i niczym,  najbardziej nietypowy z dzieci Hadesa. Przerażająco pewny siebie i arogancki, często dogryza Chironowi i Panu D.






Kiedy nie znasz oceniasz zbyt szybko, kiedy znasz już nic nie mówisz.

Szufladkowanie Go to najgorsze co można zrobić, gdyż bardzo szybko ukaże wielkie błędy w rozumowaniu twoim lub innych. Nie jest takim synem Hadesa jakby każdy chciał, nie jest posłuszny ojcu ani przez niego odrzucony. Stał się jednym z niewielu, tym akceptowanym i chcianym w Podziemiach, co z tego jednak, gdy więcej rozrywki znajduje wśród ludzi i półbogów? Wtedy właśnie zaczynają się takie schodki jak w tym przypadku. Długie namawianie, przeszło w groźby i wyzwiska, wiedział do czego dąży i po długich czterech latach osiągnął cel. Hades się ugiął i zawarł z, nim umowę, warunki okazały się ostrzejsze, lecz i tak nic nie znaczyły dla Caspera O'Connella. Mógł wrócić, mógł znów żyć tam, gdzie chciał...co z tego, że równy miesiąc później zderzył się boleśnie z prawdą, a tydzień później wylądował znów w Obozie Herosów. Znał to miejsce, ah...tak bardzo je zna. W końcu to tutaj praktycznie wychował się, gdy jego matka zginęła i nie miał się, kto, nim zająć. Wie, że nauczyciele i opiekunowie w tym miejscu go nie lubią, dam, im w kość przez te parę lat. Nadepnął na odcisk chyba wszystkim, lecz i tak mógł liczyć na sympatię Obozowiczów i ciche westchnięcia dziewczyn. Od zawsze był arogancki, pewny siebie...był typowym gnojkiem, który chciał czegoś, lecz nie umiał określić czego, co jedynie dodawało mu chłopięcego uroku. Powrócił prawie taki sam jak kiedyś, tak samo nieznośny i uroczy za razem. Jedynie w jego oczach widać zmianę, stały się zimne i poważne. Brak, im żywego złośliwego błysku, stały się wręcz martwe. Dodatkowo wraz z, nim pojawiły się i trzy wielkie wilki; Sabaton, Illia i Anubis. Łażą po całym terenie, kręcąc się wokół wszystkich i mimo imponujących rozmiarów zachowują się, jak szczeniaki, którym zabawa we łbach.

 Groźna Trójca | Bliscy | Zapomniane | 
 ______________________________
Witam, ciężko mi powiedzieć co to jest wyżej.
Nie tak miało wyjśc, miało być o wiele lepiej.
Poprawię z czasem ;/
Teraz zapraszam do wątków i może powiązań. 

43 komentarze:

  1. [Kocham go <3 Za wilki, za zdjęcie i za tatusia <3 XD
    Także, także... Zazwyczaj sypię powiązaniami, ale tutaj ciężko mi wymyślić coś między Roxy i Casperem... O, już wiem! Casper, skoro wzbudza zainteresowanie Obozowiczek, mógłby być nieco zirytowany obojętnością Roxy. Oczywiście wiedziałby, że dziewczyna jest Łowczynią i w ogóle, ale mimo wszystko i tak (jak każdy chłopak) chciałby ją złamać. No i dalej można by to jakoś pociągnąć xD
    I w ogóle (co powinnam powiedzieć już jako pierwsze) witam w Obozie Herosów i mam nadzieję, że będziesz się z nami dobrze bawić :)]

    Roxy Whitemorrey

    OdpowiedzUsuń
  2. [ To ja też przyszłam się przywitać i przeprosić za poślizg ;) ^^
    Postać bardzo fajna, kocham bo synek Hadesa, sama kiedyś takiego miałam :D
    Zaproszę oczywiście do wątku, choć męsko-męskie nie są moją mocną stroną i w sumie moja głowa jest pusta od pomysłów, ale może ty coś wymyślisz jeśli masz ochotę ;)
    Miłej zabawy :D ]

    Sam

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam serdecznie. Ktoś zamawiał jakiś nóż, bransoletkę albo wyklepanie blachy samochodu? A może wątek? ]

    Id

    OdpowiedzUsuń
  4. [A myślałam, że będę oryginalna xDD Aczkolwiek Twój pomysł mi się podoba ^^ Mam zacząć od momentu, kiedy Roxy dowiaduje się, że Capser wrócił, czy po prostu on już od jakiegoś czasu z Obozie jest, a Roxy nadal ma focha? ^^]

    Roxy

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hah XD Roxy taka wybuchowa nie jest, ona najpierw publicznie zrobi mu awanturę, a dopiero później walnie xD]

    Dzień jak każdy, aczkolwiek tym razem Roxanne pozwoliła sobie na trochę więcej czasu poświęconego łucznictwie. Udało jej się podsłuchać ambitne plany Chejrona na wysłanie najlepszych łuczników z Obozu na zawody do Nowego Jorku, a Roxy była jedną z nielicznych herosów, którzy chcieli poznać świat po za pozornie bezpiecznymi granicami tworzonymi przez Sosnę Thalię. Dlatego musiała trenować.
    Jedna rzecz w tym miejscu ją irytowała. Plotki i pogłoski roznosiły się szybciej niż w przeciętnym college'u. Tym razem też tak było. Z początku było okej. Wieść, że jest nowy nauczyciel i że wszystkie dziewczyny do niego wzdychają. Roxy oczywiście się do nich nie zaliczała. Jednakże wystarczyło dosłownie dwadzieścia minut, żeby ktoś puścił plotę, iż ów nowy nauczyciel to w rzeczywistości "syn marnotrawny". Wrócił do Obozu po czterech latach, a ten opis doskonale pokrywał się z jednym z obozowiczów, z którym Roxy straciła kontakt. Casper.
    Cóż. Obóz nie zna słowa "prywatność". Równie szybko wyszło, iż to właśnie on wrócił, a w blondynce aż się zagotowało. Nie dawał znaku życia przez calutkie cztery lata, a teraz wraca jak gdyby nigdy nic?! Coś tu nie gra.

    [Mam nadzieję, że może być ^^ Jak nie, to poprawię ;)]
    Roxy

    OdpowiedzUsuń
  6. [Tak coś czułam, że to Ty. :D I to z pewnością nie ma związku z tym, że najpierw w pasku bocznym pojawiło się "oczekujemy na postać: Belezza", a potem ukazał się Casper. XD Damn, przez indywidualnych zapominam się podpisywać. Wybaczam zwlekanie. :D
    Hmm, może Cas zostanie oddelegowany do wyciągnięcia Gabrysia z domku i zaprowadzenia go gdzieś, bo temu średnio podoba się perspektywa samotnego wyjścia do ludzi?]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  7. Ona jedyna chyba nie bała się wilków Caspera, aczkolwiek jej koty ich nie lubiły i zawsze trzymały się na dystans. Przynajmniej Loothie, bo Smoothie to ten zaczepa, który jest tak ciekawy świata, że nie raz wrócił do domu podrapany lub pokaleczony.
    Prychnęła lekceważąco, słysząc przywitanie i widząc uroczy uśmiech, za którym tak tęskniła.
    - Poważnie? - mruknęła z kpiną w głosie. Tak, kiedy chciała, umiała być wredna. - Nie dałeś znaku życia przez cztery lata, a teraz pojawiasz się z powrotem jak gdyby nigdy nic i wyskakujesz z jakimś "Cześć" i słodkim uśmieszkiem myśląc pewnie, że to wszystko wynagrodzi? Całe cztery lata? - wypaliła, akcentując dokładnie ostatnie zdanie. W dłoni ściskała łuk, a na plecach miała kołczan pełen strzał. W tej sytuacji, nie zawahałaby się ich użyć. Była wystarczająco zirytowana i zdenerwowana, żeby wycelić w kogoś strzałą. Nawet w Caspera. Chociaż i tak znając jej miękkie serce, grot strzały spotkałby korę jakiegoś drzewa.
    - Gdzieś ty na bogów olimpijskich był?! - rzuciła ze złością, wyjmując jedną strzałę i grot lekko przyciskając do jego klatki piersiowej.

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nie wiem, ale mi też się tak kiedyś stało. u.u
    On jest biedny, nieogarnięty i nie ma doświadczenia, więc wiesz, może być ciekawie. XD No właśnie taki stuprocentowy pasyw mi wyszedł, i to kompletnie przypadkiem. Miał być zupełnie inny, ale... to zdjęcie!
    Nie obraziłabym się, gdybyś zaczęła. ♥]

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hej, hej! Wątek z chęcią! Niedługo dodam jeszcze młodszego brata Caspara.. bo kartę mam już napisaną. ;3 I mam nadzieję, że będzie też chęć na wątek z nim ;D Jeśli tylko podrzucisz jakiś pomysł to mogę od razu zaczynać :3]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  10. [Na razie zostańmy przy tym napisałam, nic nie ustalajmy, zobaczymy co się stanie. :D]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  11. [Kuuurczaki, mam ogromne problemy z opisywaniem walk, hmm. Casper i Caspian wydają się być podobnymi osobami. I chyba Cass wolałby mieć w nim kumpla niż wroga xd Co powiesz na przyjacielskie relacje? :3 Może by tak zacząć tym, że Caspian odwiedza go podczas jednego z treningów? I (jak to Caspian) namawia do wyjścia poza Obóz? :D]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  12. Gabriel czuł się źle. Nie chciał wychodzić z domku Apollina, nie chciał wchodzić wśród herosów. Wokół niego było zbyt wiele ludzi, umysł nie dawał mu spokoju. Wizje prawie cały czas zajmowały jego głowę, ciągle widział czyjąś przeszłość lub przyszłość, a większość scen nie była przyjemna. Rzeczywistość mieszała mu się z majakami. Cofał się przed cudzym dotykiem, bo wtedy było jeszcze gorzej. Nie wiedział jak reagować, nie wiedział co mówić, nie wiedział, co o nim myśleli, ale zakładał, że cały obóz już wie, że młody Gray jest nienormalny. Przez długie lata znał wręcz wyłącznie kilka osób, więc zawsze wyglądało to zupełnie inaczej. Wizje były rzadsze.
    Był sam, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Całe jego rodzeństwo wyszło na zajęcia, lub po prostu wolało pałętać się po obozie, niż siedzieć w zamknięciu, szczególnie, że dzień był piękny. Ubrany w zdecydowanie za dużą bluzę i wyglądający na wyrwanego ze snu (co było poniekąd prawdą, bo po nieprzespanej nocy udało mu się zasnąć dopiero, kiedy został sam) niepewnie pociągnął za klamkę i otworzył. Zamarł. Nie miał pojęcia kim był ten człowiek, ale chyba należał do grona opiekunów, co mogło znaczyć tylko jedno: chcieli go w końcu przekonać do pokonania swojego lęku.
    - Emm - wymamrotał niezwykle inteligentnie. - To znaczy... - opuścił ramiona, poddając się. Strach spowodowany oczekiwaniem na nagłą, bolesną wizję nie pozwolił mu dokończyć.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  13. Była od niego niższa, z czego Casper zawsze korzystał. Czochrał jej włosy, czasami dla żartów naśmiewał się z tego... Ale to było kiedyś. Cztery lata temu, kiedy byli jak rodzeństwo. A teraz?
    Jej wzrok nieco złagodniał, kiedy usłyszała "Podziemie". Tak samo kiedy odsunął strzałę od siebie, Roxy odpuściła i odsunęła się o pół kroku. Po co miała robić mu wyrzuty za nieodzywanie się, skoro i tak to czasu nie cofnie?
    Niemal cicho się zaśmiała.
    - Akurat. - mruknęła, bawiąc się wyjętą strzałą. Spojrzała na wilka, który ją zaczepił. Uśmiechnęła się do niego i kucnąwszy, pogłaskała pewnie po glowie, szyi i łopatce. Podniosła się szybko.
    - To dlaczego nic nie powiedziałeś wcześniej? - spytała, już nieco spokojniej. Teraz, kiedy złość z niej opadła, zostały pozostałości. Skrywana tęsknota, żal, wrażenie, że to wszystko było ustawione, a on po prostu się nią bawił.

    Roxy.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Okey! :D To już się za to biorę :D]

    Jak na porę roku, ten dzień był naprawdę przyjemny i Caspian naprawdę nie miał ochoty spędzać ostatnich chwil zbawiennego ciepła na siłowni. Jego kroki z samego rana zamiast na pole ćwiczeń, skierowały się ku stajniom, gdzie w najdalszym boksie stał Abbadon, jak zwykle wyglądający swojego pana. Uśmiechnął się na widok myszatego ogiera, który szarpnął łbem. Oporządzenie go zajęło mu dosłownie chwilę i zaledwie moment później siedział już w siodle, luźno trzymając wodze. Kierowali się ku ścieżce, która znikała między pniami drzew.
    Była to jego ulubiona droga. Miał pewność, że nie spotka tutaj nikogo, mógł w ciszy słuchać swoich myśli, równocześnie rozkoszując się bliskością Abbadona. Ten koń, mimo iż był prezentem od Afrodyty, był jego najlepszym przyjacielem. Miał wrażenie, że dostał go tylko na przeprosiny, za to, że matka całe życie przed nim uciekała. Zacisnął zęby na samo wspomnienie biologicznej matki, bogini miłości. Ściągnął wodze i wbił pięty w boki konia, który w ciągu kilku chwil z powolnego stępa przeszedł w galop.

    Caspian

    [Przepraszam, że tak krótko, nie jestem najlepsza w pisaniu dłuuuuuugich wątków :c]

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiwnął głową i odsunął się od progu, żeby mężczyzna mógł wejść. Przy wejściu znajdowała się część ogólna domku, gdzie znajomi mogli razem przesiadywać. Stała tam kanapa, krzesła i stoliki, półki z książkami, mała lodówka i inne podstawowe wyposażenie.
    - Chcesz coś do picia? - spytał niepewnie, mając nadzieję, że może mówić na ty. Głos mu zadrżał. Odgarnął grzywkę z oczu, odsłaniając trochę więcej twarzy. Starał się ustabilizować oddech. Chejron powtarzał mu, że przede wszystkim musi przestać się denerwować. Wizje się uspokoją, jeśli on się uspokoi.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  16. Oparł się o stolik naprzeciwko Caspera. Ten człowiek był zupełnie inny niż Chejron, który póki co był jedynym, który z nim rozmawiał. Przede wszystkim był młodszy, co jednak robiło sporą różnicę. Oprócz tego, Gabriel czuł, że ma doświadczenie z ludźmi i wiele widział.
    - Póki co tylko Chejron ze mną rozmawiał - odpowiedział. - Nie dlatego nie chcę wychodzić - dodał i poczuł, że zasycha mu w gardle. Nie wiedział co dalej. Nie umiał mówić o sobie, a ta sytuacja zdecydowanie tego wymagała. - To przez moc - wydusił. Liczył na to, że jego towarzysz jednak coś o nim wie od innych nauczycieli.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolor oczu Caspera w pewien sposób go zszokował. Kryło się w nich coś niecodziennego. Były naraz pełne skrajnych emocji i zimne.
    Pokiwał głową. Nie spodziewał się, że usłyszy słowa "wiem jak się czujesz".
    - Nie jestem w stanie przebywać wśród ludzi, bo od razu widzę pełno scen, dotyczących ich wszystkich. Nie wiem co jest prawdą, a co to wizje, nie wiem co odnosi się do kogo, nie wiem czy coś mówię, czy tylko mi się to wydaje, przestaję wiedzieć gdzie jestem, a w dodatku to powoduje fizyczny ból - powiedział, spoglądając na mężczyznę błagalnym wzrokiem. Wiedział, że on nic nie może na to poradzić, ale w końcu pozwolił sobie na wypowiedzenie na głos tego, co go dręczyło, i to było wystarczającą ulgą. - To się ustatkuje, z każdym dniem jest coraz lepiej, ale... boje się tego - dokończył i spojrzał w sufit. Od razu poczuł się znacznie lepiej. - Nie chcę tego czuć. A z drugiej strony, nie wyobrażam sobie życia bez wizji.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  18. [Id to w ogóle taka duszyczka do lubienia. W końcu jak można nie lubić kogoś, kto robi Ci broń i daje możliwość przeżycia? A tak to jest jakis pomysł na wątek c:]

    Id

    OdpowiedzUsuń
  19. [Okej. Jestem za. Może to on złamał jej nos? I odtąd mu to wypomina? Tylko uwaga, bo ona nie walczy mieczem, tylko toporem (http://th05.deviantart.net/fs70/PRE/i/2011/189/a/0/axe_by_thornydre-d3lelhr.png ), więc można się zdziwić. To kto zaczyna?]

    Id

    OdpowiedzUsuń
  20. Uniosła ręce w górę, aby inny heros dociągnął zapięcia w jej zbroi. Przyjrzała się sobie w lustrze, zrobiła kilka pajacyków i wypadów. Zdecydowanie potrzebowała poprawek. Nie prezentowała się nawet już w połowie tak dobrze jak kiedyś. Emalia wyblakła i poodpryskiwała, na płytkach widniały rysy po różnych ostrzach, a ona już dawno wymyśliła lepsze sposoby spinania części, aby były trwalsze i nie pozwalały na rany. Wsadziła na głowę hełm w stylu rzymskim, z pióropuszem w różnych odcieniach czerwieni, przypominający płomień.
    Ścisnęła w dłoniach swój topór i wykonała nim młynek zanim wyszła ze zbrojowni na arenę. Jej strój prezentował się dziwacznie, bo łączył styl rzymian, Celtów i Azjatów. Wszystko łączyła jako tako część kolorystyczna oraz ornamenty, ale nie za bardzo. Id zdecydowanie zamierzała zmienić rynsztunek. Na arenie znalazła tylko jedną osobę bez pary, oczekującą na przeciwnika.
    - Muszę się w końcu odwdzięczyć za ten nos – klepnęła Caspera w plecy otwartą dłonią, wracając na siebie jego uwagę. Tylko on znał jej historię, historię dziewczyny, która na pytanie, czy kocha swojego brata, odpowiadała „Za bardzo”. Połączył ich ogień Wulkana, a później on po prostu odszedł z Obozu. Tylko Casper wiedział, że udała się do nimf rzecznych, a jej choroba była spowodowana wymuszonym poronieniem.
    Wróciła do siebie, znów była jak kiedyś, ale walczyła mocniej, jakby naprawdę chciała zabić, unikała nudzenia się i wolnego czasu na myślenie.
    - Zatańczymy, Piekielny Dzieciaku!

    Id

    [Skoro mają być przyjaciółmi to dramy i sekrety też w to wchodzą]

    OdpowiedzUsuń
  21. Uniósł brwi z zainteresowaniem. Perspektywa wyjścia na zewnątrz nie była taka zła, pod warunkiem, że nie byłoby tam ludzi. Chciał odetchnąć i nic dziwnego, a do tego byłby to pewien postęp. No i mężczyzna najwyraźniej miał jakiś plan. Z jego słów wynikało, że było to coś ciekawego. Przygryzł wargę, rozważając tę propozycję.
    - Skoro raczej nikogo nie spotkamy... okej - powiedział i spuścił wzrok. - Okej - powtórzył, chcąc przekonać samego siebie.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  22. Fory? Taak? Na jej ustach pojawił się złośliwy uśmieszek, taki półgębkiem. Zamarkowała uderzenie w prawo, wywinęła toporem nad głową i zaatakowała na lewą stronę. Nie dając czasu na odparowywanie ciosów, rozsunęła ręce na trzonku i zaatakowała jego końcówką z zaostrzoną nakładką. Korzystając z impetu, znów zamachnęła się toporem, cały czas pozostając w ruchu. Posuwała się krok po kroku, ciągle do przodu.
    - Najlepszą obroną jest atak, Hadesiątko. – Nie przerywała zadawania ciosów, uderzała raz za razem. Nie ograniczała jej ani tarcza ani broń, bo z obu stron mogła skutecznie zaatakować. Poruszała się niezbyt zgrabnie, ale to nie chodzi o piękno, bo śmierć i walka nie jest piękna. To krew, smród i flaki. Nic przyjemnego ani dla oka, ani ucha, ani węchu.
    Żadnych obrotów, żadnych piruetów i machanie bez potrzeby młynków. Filmowe triki, które osłabiają ochronę. Choreografia, nic więcej. Gdybyś tak się obrócił podczas walki, miałbyś ostrze w plecach. Koniec.

    Id

    OdpowiedzUsuń
  23. [Muszę powiedzieć, że Casper jest chyba pierwszym opiekunem z takim wzięciem xDDD Jeśli chodzi o wątek z Leo - to z chęcią! Ale byłabym wdzięczna za zaczęcie x.x i zdecydowanie rola zaczepiającego starszego brata mi odpowiada! :D pod warunkiem, że gdzieś tam we wnętrzu będzie czuł potrzebę, żeby chronić Leo ;D]

    Caspian na widok piekielnych wilków ściągnął wodze. Abbadon tylko szarpnął łbem i parsknął głośno z oburzeniem, ale automatycznie zwolnił kroku. Nim Cass się spostrzegł, uszy konia ułożyły się płasko przy łbie.
    -Spokojnie - wyszeptał chłopak, pochylając się nad jego szyją i gładząc ją delikatnie.
    Obecność tych bestii tutaj była dla niego dosyć podejrzana. Zazwyczaj krążyły gdzieś po obozie, zaczepiając wszystkich dookoła. Zeskoczył z konia i przywiązał go do najbliższego drzewa. Ostatnim czego chciał w tej chwili to zadzieranie z wilkami z samego Hadesu. Nie był specjalnie przerażony, po prostu nie miał najmniejszego zamiaru pakować się teraz w kłopoty.
    Podniósł dłonie na wysokość ramion, aby pokazać, że nie ma złych zamierzeń.
    -Nic nie chcę zrobić, spokojnie - wymamrotał i ruszył przed siebie, powolnym krokiem. - Gdzie jest wasz pan? - zapytał cicho, rozglądając się dookoła.
    Na moment pozwolił swojej mocy ujawnić się, a jego oczy zaszły szkarłatem. Zmysły zostały wyostrzone, a on sam w ułamku sekundy dojrzał jednego z wilków, który swoim ciałem zasłaniał swojego pana.
    -Casper! - zawołał.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy Casper wyszedł, Gabriel ruszył w stronę swojego łóżka i otworzył szafkę. Założył pod grubą bluzę bluzkę z długim rękawem (bez wyraźnej przyczyny miał uraz do kurtek), założył buty, przeczesał palcami włosy żeby nie wyglądać jak zaraz po wstaniu z łóżka i wyszedł na zewnątrz. Odetchnął chłodnym powietrzem. Rzeczywiście, naokoło nikogo nie było.
    - Gdzie teraz? - spytał, spoglądając na mężczyznę spod rzęs.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnimi czasy Leo naprawdę przyłożył się do chodzenia na treningi, nie wybierał siedzenia w domku i grania na pianinie, tylko zakładał na tyłek zbroję, w dłoń chwytał miecz, który dostał od ojca i ruszał prosto na arenę. Tego dnia powtórzył się scenariusz z ostatnich dni. Jednak dzisiaj, kiedy tylko zobaczył z kim mają zajęcia, nabrał szczerej ochoty na zebranie tyłka w troki i szybką ucieczkę z tego miejsca.
    Wziął się jednak w garść i już po chwili stanął naprzeciwko syna Aresa, który był jego wzrostu, ale zdecydowanie był większy w barkach. Leo odetchnął cicho i gdzieś w głębi duszy obiecał sobie, że nie przegra.
    Walka treningowa niemal od razu przerodziła się w zaciętą wymianę ciosów. Leo zacisnął z całych sił zęby i za wszelką cenę starał się wyczuć tego chłopaka. Kilka ciosów później, obrócił się szybko i ciął w nogi, a przez powolną reakcję, chłopak oberwał po łydkach i to dosyć boleśnie. Jęknął głośno i upadł na ziemię, a mecz Leo automatycznie przyłożył ostrze do jego szyi i zerknął na swojego brata, czekając na jakikolwiek komentarz.

    Leo

    OdpowiedzUsuń
  26. W tej chwili Caspian nie wiedział co ma zrobić, a raczej, co powinien zrobić. Zdawało mu się, że jego obecność tylko pogarszała całą sytuację. Miał szczerą nadzieję, że tak nie jest. Przyglądał się uważnie jak chłopak kuli się i nie do końca ogarniał, co się dzieje. Pierwszy raz w życiu widział, żeby Casper wyglądał aż tak źle. Nie zadawał mu żadnych pytań, bo widział jaką trudność sprawiło mu samo zawołanie imienia jednego z wilków. Czuł, że powinien stąd iść, ale równocześnie nie mógł tego zrobić.
    Podszedł kilka kroków bliżej, nie wiedząc, czy to nie sprawi Casperowi jeszcze większego bólu.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  27. [Spoczko ^^ Każdemu może się zdarzyć ;)]

    Szła za nim. Mimo wszystko chciała poznać powód, dla którego Hades zabrał go do Podziemi. I w jednym się mylił. Nie wiedziała, "jak mają bogowie". Nigdy nie była na Olimpie, nawet podczas przesilenia zimowego Chejron jej nie puścił. Albo była za młoda, albo jeszcze co innego...
    - Ale... Teraz jak już cię puścił, to chyba nie będzie chciał cię tam z powrotem... Prawda? - spytała nieśmiało, z nutą nadziei w głosie. Tak samo jak kiedyś, gdy Chejron wysyłał go na misje a Roxy pytała czy wróci. Ona też kiedyś mówiła mu wszystko. Jednak teraz, przez te cztery lata jego nieobecności zbyt dużo się zmieniło. Zbyt dużo rzeczy się wydarzyło, o których ona nie potrafi rozmawiać.

    Roxy.

    OdpowiedzUsuń
  28. Zmarszczył czoło słysząc komentarz brata. - Ale wygrałem - mruknął, niczym obrażony pięciolatek.
    Nastąpiła zmiana przeciwników. I.. Okej, w tej chwili był w odrobinę beznadziejnej sytuacji. Stojący przed nim przeciwnik mógł po prostu rzucić się na niego i przygnieść drobne ciało chłopaka do ziemi. Widząc jak Casper wyciąga w jego kierunku swój miecz, Leo doznał szoku. On nie lubił rozstawać się ze swoim własnym. Traktował go jak przedłużenie ręki. Zmarszczył brwi, ale chwycił miecz swojego brata, który leżał mu w dłoni niemal tak dobrze jak jego broń.
    Wzdychając cicho stanął naprzeciwko syna Hefajstosa i uniósł miecz. Zaledwie minutę później chłopak ruszył na niego z rykiem. Uniknąć pierwszego ciosu nie było trudno. Wysokie bydle poruszało się wolniej niż Leo, za to jego ciosy były silne, lecz brakowało im precyzyjności. Coletti nie tracił czujności. Udało mu się kilkukrotnie trafić przeciwnika. Powoli zaczął myśleć, że wygra tę walkę, aż do momentu gdy jego przeciwnikowi udało się trafić go w ramię. Jęknął głośno, gdy ostrze topora przebiło jego zbroję i wbiło się w ciało. Chłopak był naprawdę wkurzony, wyrwał broń i zamachnął się raz jeszcze, ale Leo zareagował szybciej, posyłając swój cień w jego kierunku, który unieruchomił go w ułamku sekundy.

    Leo

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozglądał się wkoło z zadowoleniem. Obóz był wielki i piękny. Krył wiele zakątków, o których istnieniu wielu nie miało pojęcia. Każdy mógł znaleźć w nim swoje własne miejsce. Kiedy zaszli nad jezioro, na jego twarzy pojawiło się coś na kształt uśmiechu. Mimo tego, że nie umiał pływać, i wolałby zanadto nie zbliżać się do wody, otoczenie było piękne i potrafił to docenić.
    Obrócił głowę, słuchając Caspera. Nie okazał tego, ale zdziwił się, kiedy usłyszał, że to on sprowadził wilki do obozu. A jeszcze bardziej kiedy stanęły obok nich. Wcześniej widział je tylko raz i to w oddali. Stojąc tuż obok robiły znacznie większe wrażenie.
    - Na prawdę? - spytał z niedowierzaniem. Gabriel lubił zwierzęta, często wolał ich towarzystwo niż ludzi, a co dopiero, gdyby to mogło mu pomóc. Chciał pogłaskać któregoś wilka, ale nie był pewny czy może. - Mógłbym jakoś go do siebie przekonać? - spytał, zastanawiając się, czy dobrze dobrał słowa. Tak, pomoc tego zwierzęcia byłaby wręcz zbawienna.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  30. Westchnął. Bardzo zależało mu na tym, żeby Illia mu pomógł. Miał dość ciągłego bólu głowy i rozmytego obrazu przed oczami, więc gdy tylko usłyszał, że to zwierzę mogłoby to chociaż trochę zmienić, zaczęło mu na tym bardzo zależeć. Pogłaskał dwa wilki, które chodziły wokół niego i spojrzał na trzeciego osobnika. Lekko się do niego zbliżył i kucnął. Nie zwrócił uwagi na to, że ten automatycznie zwiększył dystans o kilka kroków. Patrzył się na niego, nie ruszając się, ani nic nie mówiąc. Złapał kontakt wzrokowy i w ten sposób chciał przekazać mu swoją prośbę. Oczy Gabriela były dość jasne, a robiły się jeszcze jaśniejsze, kiedy nachodziła go wizja. Czuł obecność pozostałych dwóch wilków obok siebie, ale cierpliwie czekał na reakcję Illiego.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  31. Zaśmiała się cicho, kiedy objął ją ramieniem i dość nagle znalazła się przy jego boku. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, aż do jego ostatniego słowa.
    - Wiesz... Zrobisz lepiej, nie mówiąc tego głośno. - powiedziała, zerkając na niego z dołu. - Bo jeszcze się spełni. - wyjaśniła ciszej, po czym zaśmiała się dość nerwowo. Nie chciała "kolejnego zniknięcia". Nie chciała znowu zostać sama z kotami. A tak to przynajmniej miała się do kogo odezwać i ów ktoś przynajmniej odpowie jej normalnymi słowami, a nie milczeniem lub miauknięciem.
    - Wiem, że jesteś bardziej cwany, wiem. - przyznała, wzdychając teatralnie. Lubiła jego towarzystwo. Może i innym sprawiał problemy, nawet Chejronowi podpadał, ale z nią miał dobre kontakty. Przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy Roxy. Casper był dla niej jak typowy starszy brat. Czasem się podroczy, ale i tak stanąłby za tobą murem.

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  32. Cała sytuacja wydawała się trwać zaledwie ułamek sekundy. Leo czuł jak krew płynie po jego ramieniu i piersi. Spróbował poruszyć barkiem, ale zakończyło się to tylko głośnym sykiem. Pokręcił głową.
    -Chyba całkiem poważnie mnie uszkodził - stwierdził beznamiętnie i podniósł wzrok na oddalającego się syna Hefajstosa. - Gdybym tylko mógł użyć mocy, już dawno leżałby na łopatkach - mruknął. Spojrzał na dłoń starszego brata, z której kapała krew. - Wydaje mi się, że oboje powinniśmy się udać do szpitala - uznał, unosząc jedną brew.
    Już dawno nie został tak bardzo okaleczony i już w tej chwili miał szczerą nadzieję, że w szpitalu zajmą się nim w taki sposób, że w szybkim tempie będzie mógł wrócić do treningów. Zależało mu na osiągnięciu szczytu swoich możliwości, pragnął aby ojciec był z niego dumny.

    Leo

    W końcu przeniósł się pod rosnące nieopodal drzewo i usiadł na ziemi, opierając się o pień. Przez cały czas jego spojrzenie śledziło całą sytuację. Krążył wzrokiem od wilków, do samego Caspera, niemal leżącego na jednym z wilków.
    Poczuł ogromną ulgę, gdy jego stan zaczął się polepszać, nie mówiąc już o tym, że uspokoił się niemal automatycznie, gdy chłopak przeniósł się do pozycji siedzącej i otworzył oczy.
    -O to akurat nie musisz się martwić - stwierdził wstając i ruszył w jego kierunku, niespecjalnie przejmując się bliską obecnością wilków Caspera. - Po co miałbym komukolwiek o tym mówić? - zagadnął. - Masz ochotę wracać do obozu? - zapytał, unosząc brew, czy może potrzebujesz czegoś? Mogę po to bez problemu skoczyć.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  33. Gabriel nie poddawał się. Przez samotne lata swojego życia wyćwiczył w sobie cierpliwość wręcz do perfekcji. Trudno też było go znudzić. Potrafił skupić swój umysł na danej rzeczy przez dłuższy czas. Mimo to, poczuł ulgę, kiedy wilk w końcu pozwolił się dotknąć. Był cierpliwy, owszem, ale oprócz tego denerwował się, że to nie wypali.
    Kiedy Casper złapał go za rękę, jego serce zabiło gwałtownie, a każdy nerw jego ciała napiął się w oczekiwaniu na wizję. Powiedzenie, że przez te dni w obozie Gabriel znielubił swoją moc byłoby błędne. On jej nie znielubił. On zaczął się jej bać. Szczególnie w chwilach wolnych od majaków, oczekiwanie na nagły atak było wyjątkowo trudne. Już poczuł tak dobrze znany ból głowy, już myślał, że jest za późno i zobaczy coś, czego widzieć by nie chciał, jego oczy już pojaśniały i się zamgliły, ale w tym momencie Illia zamknął oczy i wszystko odpłynęło.
    - Och - wydusił i kilka razy zamrugał oczami. Przejechał dłonią po łbie zwierzęcia. - To jest... na prawdę świetne uczucie. Warto było tyle czekać.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  34. Potaknął, dogłębnie zachwycony ciszą we własnym umyśle. Szczerze się uśmiechnął, co u niego było rzadkie. To było niesamowite. Miał wrażenie, że dopiero teraz dotarły do niego wszystkie bodźce z otoczenia. Widział wszystko dokładnie, wszystko dobrze słyszał i nic tego nie zakłócało. Miał ochotę położyć się na trawie i rozkoszować się tą czystością. Ba, więcej, miał ochotę się rozpłakać ze szczęścia. To było po prostu piękne.
    Przez chwilę głaskał wilka, powtarzając nieme podziękowania, po czym podszedł do Caspera, stając w bezpiecznej odległości od wody.
    - Nie wiem jak mam ci dziękować - powiedział miękko. - To jest... aż brak mi słów - pokręcił głową z niedowierzaniem. Nie potrafił podsumować jak wiele to dla niego znaczyło.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  35. Skinął głową, na słowa brata i w milczeniu udał się do szpitala, zdrową ręką wsuwając miecz do pochwy. Bolało go wszelakie poruszanie się, lekkie skręcenie karku powodowało ból nie do zniesienia, ale nie miał zamiaru się skarżyć, ani krzywić. Chciał być twardy, powinien być, musiał.
    Dopiero gdy zdenerwowane medyczki posadziły go na jedno z polowych łóżek zaczął ponownie okazywać jakiekolwiek emocje. Podczas gdy te zdejmowały jego zbroję, krzywił się, syczał, przeklinał na bogów. Jednak pozbycie się ciężkiego jak cholera balastu poczuł swojego rodzaju ulgę.
    -Kto tym razem chciał się pobawić w rzeźnika? - zapytała jedna z kobiet. Marylin, Leo znał ją, to zazwyczaj ona opatrywała jego rany.
    -Jeden z synów Hefajstosa - odparł beznamiętnie, zapominając się na moment i wzruszając ramionami, co wywołało głośny jęk.
    Kobieta pokręciła głową i rozcięła koszulkę chłopaka, co chyba przeżywał bardziej niż fakt, że ktoś prawie odrąbał mu rękę.
    -Niestety Caspar, muszę ci przyznać, że twój braciszek jest o wiele bardziej poszkodowany niż ty - stwierdziła Marylin, zerkając na starszego syna Hadesa i uśmiechając się. - Oczyszczę to i zszyję, zaciśnij zę... - nie zdążyła dokończyć zdania i zabrała się do pracy, na co Leo skulił się i zacisnął powieki, czując mimowolnie wzbierające się pod nimi łzy.

    Leo

    OdpowiedzUsuń
  36. -Nie jestem tym typem - odparł niemal od razu, wzruszając ramionami. - Nie znoszę plotek, to chyba dlatego, że słyszę ich mnóstwo na swój temat - stwierdził, uśmiechając się pod nosem.
    Caspian obserwował go z ciekawością. Obozowy opiekun zachowywał się, jakby to, co się przed chwilą działo, było na porządku dziennym. Zmarszczył brwi.
    -Często ci się to zdarza? - zagadnął, przekrzywiając lekko w bok głowę.
    Podążył za nim wzrokiem. Zauważając, jak ten zbliża się do Abbadona spiął się automatycznie.
    -Lepiej tego nie rób - powiedział poważnym, trochę rozkazującym tonem.
    Jak na zawołanie ogier szarpnął łbem, a jego chrapy zadrżały. Cass usłyszał kilka nerwowych parsknięć i sam ruszył w kierunku konia, aby go uspokoić.
    -Boi się ludzi - wyjaśnił, przechodząc obok Caspera.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  37. Na te słowa, zamiast unieść głowę, jeszcze bardziej ją opuścił, chcąc ukryć zakłopotanie. Kolejne kosmyki włosów zsunęły się mu na twarz, zasłaniając jej sporą część. Przez ten niedługi czas już wiele razy widział jakie spojrzenia rzucają mu inni. Kilka osób nawet podeszło i powiedziało: Łał, jesteś taki śliczny!, a on zupełnie nie wiedział jak zareagować.
    Nie zamierzał nikomu mówić o tym, co potrafił wilk. Nie uważał siebie za odpowiednią osobę do rozpowszechniania takich informacji. Gdyby Casper chciał, inni by o tym wiedzieli, a skoro tak nie było, najwyraźniej sobie tego nie życzył.
    - Okej - odpowiedział z delikatnym uśmiechem i wyprostował się. Nie patrzył jednak na Caspera, a na wodę. - Spróbuję.

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  38. [Co powiesz na wątek w retrospekcjach? Bo pomysł mam taki, że Chronos, kiedy ujawnił Michałowi kim ten jest to chłopak zwiał i się ukrywał przez pewien czas. Tuż za Cichym wysłano pościg. I w tym pościgu mógłby uczestniczyć Cas. No i to on znalazłby chłopaka. Co ty na to?]

    OdpowiedzUsuń
  39. [ Siema! Jest moze jakas chec na watek z Rose?;)]

    Rose

    OdpowiedzUsuń