25 października 2014

finally someone let me out of my cage

GABRIEL GRAY
17 lat | syn Apollina i pisarki | w Obozie od wczoraj

żył w zamknięciu | nie zna świata | nie ma pojęcia dlaczego tutaj jest
aktualny mąż matki również ma dziecko półkrwi | starsza siostra w obozie
zdolności parapsychologiczne | widzi przyszłość i przeszłość | taki tam dar od ojca
przerażony | zamknięty w sobie | chłodny | nie umie kontaktować się z ludźmi
dość niski jak na faceta | wygląda na słabego fizycznie | pozory mylą
dobry nożownik i łucznik | potrafi cicho poruszać się po lesie | nie ma problemów z dysleksją
nie umie grać w koszykówkę, pływać i walczyć mieczem | lubi akrobatykę
śpiewa i gra na skrzypcach, ale nie przy ludziach | pisze
porusza się z  gracją | jego dar zniszczył mu życie | kiedyś się zadomowi

[To już mój trzeci Obóz Herosów. </3 Daawno nie prowadziłam takiej... melancholijnej postaci, ale mam nadzieję, że mi to wyjdzie. Wiem, zdjęcie jest niezwykle adekwatne do tematyki, ale żadne inne nie pasowało, bo ten koleś ma wręcz idealną twarz do Gabrysia. Karta krótka, ale lubię większość przekazywać w wątkach. Cóż, zapraszam. :)
*w tytule Gorillaz - Clint Eastwood]

354 komentarze:

  1. [Witam serdecznie i o wąteczek pytam. Z moim imiennikiem bardzo bym chciała (moim, nie Id c: ) . Może, jako że jest w obozie od wczoraj, dziś dopasowują mu zbroję, a że mniejszy jest to trza wziąć miarę i poprzemieniać. I tu pojawia się Id, córa Wulkanu. ]

    Id

    OdpowiedzUsuń
  2. [Przepraaaaaaaaszaaaaaaam ;c zostałam zawalona taką ilością obowiązków i problemów, że nie miałam nawet siły tu zajrzeć ;c mam nadzieję, że mimo tego będziesz miała ochotę zacząć wątek z Leo albo Caspianem (w niezmienionej formie), jak tylko ich dodam :3]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej, hej! Cudny chłoptaś, pragnę wątku i będę męczyć xD
    Tak w ogóle z tej strony autorka pana Caspera lub Dave z indywidualnie, zależy jak pamiętasz ;p Tam odpiszę ci jutro na pewno i wybacz, że tyle zwlekałam ;/]

    Cas O'Connell

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam i od razu zapraszam do wątku z Arią! ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej, hej ^^ Witamy z powrotem w Obozie :D
    No i ja standardowo zaproszę do wątku z Roxy :) Jak zawsze rzucam powiązaniami, tak tutaj nic mi się nie urodziło :<]

    Roxy

    OdpowiedzUsuń
  6. [Oj tam XD Nie wiem czemu blogger sie uparł by dodać mi tego bloga nie do tego konta co trzeba xD
    No może tak być :D Przez ten wizerunek Gabrysia, aż mogę przypuszczać, że Casper może się Gabrysiem zaopiekować pod każdym względem, lecz ograniczę się do tego jak daleko dasz mi się posunąć xD On jest taki uh...rozczulam się wręcz ;p]

    OdpowiedzUsuń
  7. [No to lecim z tym koksem :D]

    Był zły? Nie.. nie do końca. Był wściekły! Zdecydowanie, Caspian Monroe od dawna nie był aż tak bardzo wkurwiony. No w końcu, każdy był, gdyby jego plan "wyrwij najgorętszą Areskę w obozie" spalił na panewce z powodu jednego, niepozornego kolesia. Skąd on niby wiedział, że kłamał? Schody po których się wspinał skrzypiały nieprzyjemnie, ale on był przyzwyczajony do tego dźwięku. Zatrzasnął za sobą drzwi i podszedł do łóżka. Pod poduszką zawsze leżał jego szkicownik. Zawsze, ale nie dzisiaj.
    -Cholera - warknął pod nosem. Nie mógł go zgubić!
    Zrzucił z łóżka pościel, ale nigdzie nie widział swojego zeszytu. Przeszukał wszystkie szuflady, a nawet zajrzał pod łóżko i wszystkie szafy. Było jeszcze jedno miejsce.. Nim się obejrzał był w drodze. Jego nogi prowadziły go same w kierunku łąk obok stajni, gdzie przebywał kilka godzin temu..

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  8. [huhu...Casper zadba by nabrał doświadczenia ^^ Na pewno będzie ciekawie, postaram się by Cas nie był mocno wredny ;p hmm...puszczamy wolno ich znajomość? Gdzie dojdzie tam dojdzie samo? uh...źle dobieram slowa xD czy coś ustalamy z góry?
    A zacząć, zacznę jeśli chcesz i to może zaraz :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. Już z oddali zauważył stojącą przy Abbadonie osobę. I była to pierwsza z rzeczy, które naprawdę mu się nie podobały. Ścisnął w pięści dłonie i przyspieszył. Gdy tylko zdał sobie sprawę z tego, kto stoi przy jego koniu, uśmiechnął się pod nosem. A oto i szczęście w nieszczęściu.
    -Cześć księżniczko - odezwał się głośno, podchodząc bliżej. Na jego twarzy błąkał się ironiczny uśmieszek, który zbladł, gdy tylko zauważył swój szkicownik w rękach młodszego chłopaka. Poczuł jak jego moc uwalnia się sama, fala z jaką napłynęła była tak wielka, że nie mógł jej powstrzymać. Szkarłatnymi oczyma wpatrywał się w twarz chłopaka. - W tej chwili mi to oddaj! - Warknął, czując przepływającą przez jego ciało siłę.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  10. Casper jak zwykle gdy miał wolne, zajmował się wilkami. Tylko wtedy trzymały się go blisko i nie dręczyły innych obozowiczów. Znalazł trzy odpowiednie kije i rzucał wilkom, po czterech godzinach wszystkie poza Illią miały dość. Cas stał akurat mocując się z wilkiem, który zawzięcie szarpał trzymany przez syna Hadesa kij.
    Pociągnął ostatni raz i nagle usłyszał trzask, gwałtownie wylądował na plecach z głuchym jękiem. Naprawdę zabolało, lecz nie to było już po chwili jego głównym zmartwieniem. Otrzepał ubranie patrząc na jednego z nauczycieli, który dość szczegółowo opisał mu problem. O'Connell zastanawiał się czemu to jemu jest to mówione. Był najgorszym możliwym przypadkiem jeśli chodzi o próby pocieszania lub pomocy. Fakt, mógł starać się pomóc lecz w większości przypadków po prostu nie udawało się. Zerknął znudzony dość znacząco na swój nadgarstek jak gdyby patrzył na zegarek, wyraźnie nie chciał tego słuchać. Nakreślanie sytuacji zmieniło się w wykład na temat jego podejścia do życia, błędów jakie popełniał. W końcu trafił go naprawdę szlag i ustąpił. Zgodził się pójść i pogadać, spróbować dogadać z chłopakiem, którego miał dopiero poznać.
    Przyjrzał się niedużemu budynkowi...Domek siódmy. Poprawił ciemne szkła nasuwając je bardziej na oczy, od jakiegoś czasu prawie nie rozstawał się z ciemnymi okularami. Swego czasu bywał tu często, lecz teraz nie wspominał tego tak. Zapukał dość mocno raz i drugi. Czekał cierpliwie aż mu otworzą, chociaż mógł wejść i bez tego. Nie mnie...chciał być chociaz odrobinkę miły.

    [Jeśli nic nie pomyliłam to cud]

    OdpowiedzUsuń
  11. -Przepraszasz? - zapytał Caspian, wyrywając mu z ręki szkicownik, po czym zaśmiał się głośno, niemal histerycznie. - Ale za co? - zapytał. - Za to, że bezkarnie przeglądałeś sobie cudzą własność, czy raczej za to, że nakapowałeś na mnie Lydii? - warknął, przysuwając się do niego.
    Zupełnie na moment w jego głowie pojawiła się myśl, że stojący przed nim chłopak jest najpiękniejszym stworzeniem jakie w życiu widział, jednak zniknęła równie szybko, gdy tylko przypomniał sobie o tym, że ten dzieciak właśnie doszczętnie zniszczył jego plany.

    Caspian

    [Arrrrrrrrr, Cass taki zły, co z tego, że ja sama z chęcią bym przyciągnęła Gabrysia do siebie i wytarmosiła za poliki x.x tooo straszneeeeeeeee]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Echhh, on zdaje się krzyczeć "POKOCHAJ MNIE!" i Caspian chce go kochać x.x ale on jeszcze tego nie wie :D]

    -Nie panujesz? - warknął.
    Jego oczy nadal świeciły niczym lampki choinkowe. Mrużąc je, wpatrywał się w przerażoną twarz chłopaka i wmawiał sobie, że w tej chwili nie może się ugiąć! Co z tego, że ten dzieciak zachowywał się, jakby Caspian już mu przyłożył? To, że wyglądał jakby miał zamiar się rozpłakać nie sprawiało, że złość Caspiana się ulatniała. Okej! Dobra, po co się oszukiwać. On nienawidził krzywdzić słabszych. I może zdarzało mu się być gnojkiem, nie był w stanie go uderzyć. Dodatkowo ta warga.. Ugh. Caspian zamknął na moment oczy i wypuścił głośno powietrze przez rozchylone usta, czując jak jego złość maleje. Co teraz powinien zrobić?! Na Zeusa..

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  13. Cofnął się nieco kiedy drzwi się otworzyły, a w nich pojawił się chłopak. Mimowolnie uśmiechnął się kącikiem ust słysząc jak ten nie może skleić zdania. Na pewnym poziomie mu współczuł, bo poniekąd domyślał się jak ten może się czuć. Sam miał momenty gdy nie był zdolny do niczego i jedynie starał się przeczekać beznadziejną sytuację, by później wrócić do żywych i znów egzystować wśród ludzi udając, ze jest dobrze. Z tym wyjątkiem, że chłopak wyraźnie nie umiał jeszcze udawać iż jest lepiej niż naprawdę.
    - Mogę wejść? - zapytał dziwnie łagodnie, kiedy chciał potrafił być przyjemny, uroczy i tak dalej. Wszystko jednak zależało od jego podejścia w danej chwili.- Pogadamy? - zapytał jeszcze, wolał od razu z góry wiedzieć co dalej, jakei jest nastawienie chłopaka. W końcu po co tracić dużo czasu kiedy nie ma się szansy na pomoc lub chociaz próbę.

    Casper

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie interesowały go plotki, nie lubił słuchać, co ludzie mówią o innych. Wolał ich poznawać i sam stwierdzać jacy są, a nie kierować się opinią wyssaną z palca. Zmarszczył brwi, bo faktycznie obiło mu się o uszy, że do Appolinowego domku dołączył świeżak z nietypową mocą.
    Rozchylił powieki, a jego oczy wróciły już do normalnego, ciemnoczekoladowego koloru. Zmarszczył brwi, dlaczego do cholery od samego patrzenia na ten obraz nędzy i rozpaczy Caspianowi miękło serce?! Co się z nim działo?!
    -Okej, dobra - westchnął, nie wiedząc, co ma powiedzieć. Jedyne o czym myślał w tej chwili to uspokojenie tego chłopaka. - Puszczę to w niepamięć, ale wisisz mi piwo - powiedział, przyglądając mu się z uwagą. - A tego - uniósł swój szkicownik. - Tego się nie chwyta - powiedział, gdy wyraz jego twarzy zmienił się na przyzwoicie wkurzony, jak na tą sytuację.

    Caspian

    [Zaaa bardzooo ._. on zrobi Caspianowi sieczkę z mózgu.. mnie samej robi xD]

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozejrzał sie po domku, zmieniło się tu sporo odkąd był ostatnim razy jako jeden z gości. Chociaż, słabo pamietał to miejsce...duża dawka alkoholu skutecznie osłabiła jego zapamiętywanie szczegółów.
    - Nie dzięki - odparł. Nie przeszkadzało mu to, że ktoś mówi do niego na Ty, wolał to niż zwracanie się do niego na per pan.
    - Pewnie już ktoś przychodził tu i męczył cię, co? - skupił na Gabrielu wzrok, chociaż chłopak nie mógł tego dostrzec otwarcie przez ciemne okulary. Ukrywał oczy bo czuł się lepiej gdy nie zdradzały go ślepia.
    Przysiadł na podłokietniku kanapy
    - Nie zamierzam mądrzyć się i przekonywać, że wyjście do ludzi dobrze ci zrobi - zapewnił na wstępie.- Wiem, dobrze, że czasami towarzystwo to największy koszmar jaki istnieje, zwłaszcza gdy czujemy się beznadziejnie i nie radzimy sobie z niczym - zachowywał pewien spokój, zwykle u niego nie spotykany. Był taki teraz może też dlatego, że ledwie wczoraj kulił się z bólu daleko od centrum obozu, otoczony tylko wilkami, które chroniły go i starały się jakoś pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  16. Poczuł się mile połechtany, gdy tylko usłyszał komplement. Kącik jego ust drgnął i już niemal jego wargom udało się wygiąć, ale dał radę to powstrzymać. Uf, chociaż coś mu się udawało. Nadal widział jak bardzo jest spięty i szczerze mówiąc nie miał najmniejszego zamiaru mu czegokolwiek dokładać.
    Jego oczy zrobiły się wielkie jak spodki, a wargi ułożyły się w literkę "o", gdy Abbadon trącił ramię chłopaka. Bo ten koń.. on nikogo nie tolerował, nikogo poza Caspianem i innymi końmi.
    -Polubił cię - wymamrotał zszokowany bardziej niż kiedykolwiek. - Musisz być kimś naprawdę dobrym - szepnął i dopiero po chwili dotarło do niego, co powiedział.
    Cholera! Naprawdę miał nadzieję, że tego nie słyszał!

    Caspian

    [Aaaaaaa, zabij mnie x.x ]

    OdpowiedzUsuń
  17. Słuchał go i nie przerywał mu ani na moment. Skoro już mówił to i tak bylo osiągnięcie w porównaniu z tym co usłyszał wcześniej...a raczej czego nie słyszał.
    Gdy zapadła cisza, przez moment się w nią wsłuchiwał. W końcu jednak przerwał gdy zrobiła się drażniąca.
    - Widzisz przyszłość i przeszłość? - zapytał dla upewnienia.- Wizje są nie przyjemne..- tutaj już nie zadawał pytania, tego szło się domyślić.
    Przez chwilę wyraźnie się wahał, ale zaraz podjął decyzję. Z ciężkim westchnięciem, sięgnął do okularów i zdjął je. Przez minutę bawił się oprawką, zanim uniósł na Gabriela swoje czarne oczy. Tęczówka i źrenica była praktycznie identycznej barwy, jednak wydawało się, że coś płonie w jego oczach. Mogło być to złudzenie, albo faktycznie płonął w nich ogień.
    - Wiem, jak źle jest gdy moc ingeruje ci w życie - krążył wzrokiem po otoczeniu byle nie skupiając go na jednym punkcie.- Ekspertem nie jestem w radzeniu sobie z tym, lecz zawsze można próbować - schował okulary do kieszeni skórzanej kurtki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zauważył, że chłopak się cofnął, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Pogładził Abbadona między oczami, po czym ucałował go w nos. Nie chciał, aby jego własnego konia dosiadał ktokolwiek poza nim, ale w tej chwili był tak bardzo zadowolony, że mógł na to pozwolić. Spojrzał na chłopaka.
    -A chciałbyś spróbować? - zagadnął z lekkim uśmiechem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  19. Caspian uśmiechnął się szerzej i sięgnął ręką do swoich pleców, żeby schować szkicownik za pasek.
    -Nie bój się, to nic trudnego, na pewno dasz sobie radę, a poza tym.. jestem tu ja - powiedział. - Ale chodź najpierw do stajni, musimy oporządzić jakiegoś spokojnego konia, no chyba, że chcesz po raz pierwszy próbować z Abbadonem? - zapytał, zerkając na swojego konia.
    W zasadzie nie miałby nic przeciwko, ale sam nie miał też stu procentowej pewności, że Abbadon z kimś innym niż on w siodle będzie się zachowywał spokojnie, tak jak w tej chwili.

    Caspian

    [Dzień dobry ^^ przeeepraszam, że tak zniknęłam, ale mi się przysnęło ;c]

    OdpowiedzUsuń
  20. -I tak musimy tam iść po cały sprzęt no i po toczek dla ciebie, bo owszem jesteś herosem, ale wstrząsy mózgu zdarzają się również nam - oznajmił wesołym tonem. - A teraz się rozchmurz! - zarządził. - Bo jeśli się zaraz nie uśmiechniesz, to możesz w ogóle pomarzyć o choćby włożeniu stopy w strzemię.
    Ruszył w kierunku stajni, które stały praktycznie obok wybiegów. Usłyszał głośne, oburzone parsknięcie Abbadona, a zaraz po tym ciszy szelest kopyt. Zerknął przez ramię na potężnego konia, od którego aż biło dumą. Machnął łbem i przyspieszył nagle do kłusu, wyprzedzając ich z cichym rżeniem.
    -Chyba wie co się święci - spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się do niego.

    Caspian

    [Musk xD]

    OdpowiedzUsuń
  21. -Nad tym trzeba jeszcze popracować - stwierdził, widząc wymuszony uśmiech chłopaka.
    Gdy tylko przekroczyli próg stajni, Caspian wciągnął głęboko do płuc ukochany zapach i skręcił do pomieszczenia obok, gdzie znajdował się cały osprzęt. Wziął wszystko, co potrzebne wraz z toczkiem, który rzucił swojemu towarzyszowi.
    -Za co dziękujesz? - zapytał, marszcząc brwi. - Cass - odparł z uśmiechem.
    Z półki zabrał mały worek kostek cukru i jedną marchewkę, żeby mieć coś dla Abbadona.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  22. Chejron poprosił ją o pomoc. Jako jedyna dziewczyna w kuźni (a jak wiadomo dziewczyny robią lepsze pierwsze wrażenie) poprosił o zajęcie się zbroją dla nowego herosa, syna Apolla. Uprzedził ją, aby unikała dotyku i opróżniła kuźnię. Tak też zrobiła w dzień, gdy miała zdjąć miarę i pokazać kilka projektów poczynionych wcześniej.
    Siedziała akurat nad nożem i trawiła kwasem wzór biegnącej rusałki. Mimo gorąca w kuźni, nałożyła na siebie koszulę z grubej flaneli i skórzany fartuch. Rano pracowała nad mieczem, kuła płaskownik, a nie zamierzała być pokryta cała rankami od ognia. Fałszowała pod nosem jakąś piosenkę, nie dającą się sprecyzować przez maseczkę na twarzy.
    - Heej! – odkrzyknęła, odsuwając się od stołu i zdejmując z twarzy maseczkę. Wyglądała przezabawnie, bo tam gdzie chronił ją materiał maseczki, jej skóra miała normalny kolor, a dookoła przyprószyła ją sadza. Odłożyła pipetkę z kwasem na stolik, wytarła ręce w fartuch i poprawiła i tak ciasno spięte włosy.
    - Gabriel, tak? – wyjęła z fartucha miarę krawiecką – Jestem Id, córka Wulkana. Stań na tamtym postumencie. – Wskazała głową okrągły kawał drewna, stojący w dobrze oświetlonym miejscu. – Muszę zdjąć z ciebie miarę, a później wybierzemy wzór zbroi.
    Zachowywała się jak profesjonalistka. Poza tym wyglądało to jakby codziennie robiła to samo i że to lubi.

    Id

    OdpowiedzUsuń
  23. Skrzyżował ręce na torsie.
    - Może szybciej nad tym zapanujesz jeśli skonfrontujesz się ze swoją umiejętnością... mówiono mi bym namówił cię na wyjście z domu, ale nie widzę sensu w robieniu czegokolwiek na siłę - stwierdził, przesunął palcami po brodzie w zamyśleniu.
    - Pokazałbym ci coś...ale musiałbyś wyjść z domku, bo niestety Chejron mnie udusi jeśli wprowadzę Ich do domku - uśmiechnął się krzywo, a w czarnych oczach błysnęły złośliwe iskierki, już praktycznie nie widoczne.- Wszyscy są na zajęciach, więc na nikogo nie natrafimy - dodał.

    Casper

    OdpowiedzUsuń
  24. [A może zrobimy taki wątek trochę w przyszłości, że Gabryś zobaczy w przeszłości Arii jakieś wydarzeniu, niekoniecznie miłe, albo miejsce. Nie wiem... I przy okazji tego wyrocznia powiedziałaby przepowiednię, przy jakimś zbiorowisku, że każdy by usłyszał... Mówiłaby coś o jakiejś misji coś... Ale Chejron zastanawiałby się czy ich wysłać, bo stan Arii i jego jest taki jaki jest.
    Co ty na to?
    I przepraszam, że takie poplątane wyszło.]

    OdpowiedzUsuń
  25. -Powinieneś mieć problem - powiedział niemal od razu. - Powiedziałeś Lydii o moim kłamstwie, przeglądałeś mój szkicownik i zbliżyłeś się do Abbadona. - Mruknął cicho, z pewnego rodzaju wyrzutem. Jednak nie był zły. Już nie. - Ale skoro ten głupek - wskazał głową na kłusującego po wybiegu ogiera - cię polubił, to nie mogę nic ci zrobić, bo jeszcze się na mnie obrazi - uśmiechnął się szeroko. - No chodź, po zaraz się rozmyślę! - zawołał i podszedł do płotu, na którym powiesił siodło, po czym przeskoczył na drugą stronę, czekając aż Abbadon do niego podejdzie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  26. Rozwinęła miarę niczym jakiś bicz. Widząc dziwne spojrzenie, od razu przypomniała sobie o efekcie maski i rękawem rozmazała ciemny pył po całej twarzy. Nie wyglądała wiele lepiej, ale przynajmniej nie rozśmieszała.
    - Rozłóż ręce. Wyżej. – Gdy tylko jej usłuchał, zmierzyła szybciutko ramiona, obwód klatki piersiowej i inne wymiary, wymawiając różne cyfry po łacinie. Gdy mierzyła wewnętrzną stronę ud, przypomniała sobie, jak kiedyś ją to peszyło, zwłaszcza, że według niej wyglądało to dość dwuznacznie. Odeszła na chwilkę, chwyciła kawałek węgla i na białej ścianie zapisała greckim alfabetem wymiary chłopaka, pisząc jego imię: Γαβριήλ.
    - Sprawdzałeś już jaka broń leży ci w dłoni? Ja osobiście walczę toporem. – Wskazała mu ręką broń powieszoną na ścianie i zdjęła wymiary pleców i bioder. Nie dotykała go, chyba że musiała. Tak jak przykazał jej Chejron. Poza tym nie chciała obarczać go swoją przeszłością. – Jeśli nie spróbujemy teraz, inaczej będę musiała zrobić zbroję uniwersalną, a to nudne i bezużyteczne.

    Id

    OdpowiedzUsuń
  27. Na jego ustach nagle pojawił się uśmiech, który dodawał mu pewnego uroku, nawet w połączeniu z czarnymi oczami.
    - Więc skoro zdecydowany jesteś...to ubieraj się, a ja czekam na zewnątrz.- podniósł się i ruszył do drzwi.- Wrzuć coś ciepłego na siebie...jest zimno na dworze, a może być jeszcze gorzej - dodał zanim wyszedł.
    Gdy był na zewnątrz, założyl znów okulary. Zapiął kurtkę do końca, dziś był wyjątkowo zimny dzień.
    Wsłuchiwał się w ciszę jaka panowała, od czasu do czasu tylko słychać było szczek metalu, co znaczyło, że ktoś miał zajęcia z walki bronią białą.

    Casper

    OdpowiedzUsuń
  28. -Niech ci będzie - odparł, machając ręką. - Przeszło mi - uśmiechnął się do niego uroczo i poczochrał grzywę Abbadona, gdy ten do nich podszedł.
    Słysząc pytanie opuszczające usta Gabriela, zaśmiał się cicho. Złamał marchewkę na pół i podał ją chłopakowi. Wygłodniały jak zwykle ogier podążał zachłannym wzrokiem za marchewką.
    -Wiesz w ogóle jak się karmi konie? - zagadnął, licząc na to, że ten dzieciak ma świadomość tego, iż wystarczy źle podać koniowi smakołyk i można naprawdę mocno skaleczyć się w palce.
    Sięgnął po czaprak i zarzucił go na grzbiet konia, równocześnie wpatrując się w Gabriela.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  29. Dźwignął siodło z płota i je też ułożył na grzbiecie ogiera. Pochylił się, aby odpowiednio zapiąć popręg.
    -Tak, tak, na wyprostowanej dłoni! - odparł i wyprostował się, po czym zaciągnął wyżej strzemiona, bo Gabriel był sporo niższy od niego i na sto procent nawet by do nich nie dosięgnął. - I musisz pamiętać, że przy koniach nie powinieneś wykonywać zbyt energicznych ruchów, przynajmniej przy Abbadonie. Kiedyś jakiś mały, pulchny dzieciak wbiegł do stajni i zbyt gwałtownie zatrzymał się przy boksie, jeden z pegazów prawie odgryzł mu sutka - powiedział, rozbawiony jak zwykle, kiedy przypominał sobie tę historię. - Nie gwarantuje, że ten tutaj nie zrobiłby czegoś podobnego.

    [Jestem złym człowiekiem, przekładam nasz wątek ponad inne xD Historia z prawie odgryzionym sutkiem jest prawdziwa XD]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  30. - Jak włócznią rzucisz, też będzie dystansowa – zażartowała – Tylko wtedy broni mieć już nie będziesz. Możesz zejść. – Z jednej zamykanej szafki wyciągnęła teczkę z różnymi kartkami, wyciągnęła kilka projektów i położyła na stole z pracami niedokończonymi. Walały się tam części noży, pojemniczki z kwasami, kółeczka, kawałki skóry.
    - Będzie skórzana. Wybierz coś z tych trzech, ewentualnie mogę spersonalizować elementy. Przy twoim wzroście polecam zasadę „im mniej tym lepiej”, kolorystykę możesz wybrać dowolną, od naturalnego po tęczowe fiu-bździu.
    Pierwsza zbroja odwzorowywała klasyczny ubiór łucznika średniowiecznego czyli kawał skóry nabity ćwiekami. Druga przypominała smoczą łuskę, dość dopasowaną do ciała. Wymagała jednak największej ilości pracy i pochłaniała dużo czasu. Trzecia składała się z segmentów. Obrazki pokazywały tylko podstawowy zarys zbroi.
    - Dodatki na życzenie klienta. Pierwszą zbroję funduje Chejron więc szalej.

    Id

    OdpowiedzUsuń
  31. Był troszkę zdziwiony gdy na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech, ale nie okazał tego w żaden sposób. W międzyczasie zajął się zmianą ogłowia, po czym poklepał ogiera bo boku.
    -Okej, no to.. Wsiadasz z lewej strony, ale to chyba wiesz.. - uśmiechnął się do niego. Sam się troszeczkę stresował, bo mimo tego, że był świetnym jeźdźcem, jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się kogoś uczyć. - Przekładasz lewą stopę przez strzemię i trzymając się siodła, wybijasz się z prawej nogi. Kiedy już to zrobisz, pomogę ci przełożyć ją na prawy bok konia, wystarczy tylko, że oderwiesz stopę od ziemi - wyjaśnił. - I nie denerwuj się, on to wyczuwa - powiedział, słysząc jak Abbadon parska.

    Caspian

    [Niedobrze, niedobrze - biologia ważna rzecz! xD Chyba :D Sytuacja z odgryzionym sutkiem była genialna xD]

    OdpowiedzUsuń
  32. Spojrzał na niego uważnie kiedy ten wyszedł. Przez jego głowę przemknęła pewna myśl, którą zaraz uciszył.
    - W las - mruknął i ruszył w kierunku lasu, szli w ciszy parę minut.
    Zatrzymał się z daleka od centrum obozu, przy brzegu jeziora. Rozejrzał się spokojnie, ale nie widział nigdzie wilków. Zagwizdał głośno na palcach, gwizd rozniósł sie echem.
    - Nie wiem czy widziałeś już trzy wilki, które tutaj sprowadziłem...ale zdradzę ci pewien powód jeszcze dla którego są tu ze mną - powiedział patrząc na niego.
    Po chwili z pomiędzy drzew wypadły trzy wielkie dwumetrowe bestie. Podbiegły do Nich i nieufnie zbliżyły sie do Gabriela.
    - Anubis, Illia i Sabaton - wskazał na każdego wilka, wymieniając ich imiona. Zwierzaki pochylały nieco łby gdy słyszały swe imię.- Illia jest specyficznym wilkiem ponieważ przy nim każda umiejętność jest słabsza - pogłaskał po karku swego ulubieńca.- Musi jednak chcieć pomóc, a to nie łatwe...bo jest wybredny - wyjaśnił.
    - On może ci pomóc - dodał.

    OdpowiedzUsuń
  33. Caspian zaśmiał się i pokręcił głową z niedowierzaniem, gdy tylko zobaczył zdezorientowaną minę chłopaka.
    -Może masz to we krwi? - zapytał, szczerząc zęby i podał chłopakowi wodze. - Przytrzymaj je, proszę, nie bój się, nie ruszy - powiedział z rozbawieniem i chwycił jego stopę, którą umiejscowił w strzemieniu. - Wyprostuj się - rzucił poleceniem, podwyższając strzemiona z obu stron, bo nadal były za długie. - Ściśnij jego boki udami i łydkami, niech przylegają do nich ciasno. Uwaga - oznajmił i cmoknął, chwytając za jeden z pasów ogłowia, a Abbadon ruszył spokojnym krokiem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  34. [Okej. :) To życzę Ci udanych wątków i duuużo weny. ;]

    OdpowiedzUsuń
  35. Przyjrzał się chłopakowi, później zerknął na swoje wilki. Gwizdnął krótko i powiedział coś w obcym języku. Wilki jak na komendę, podeszły bliżej Gabriela i zachowały się jak psy, albo może bardziej jak koty?
    Ocierały się i łaknęły uwagi. Poprawka, tak zachowywał się Anubis i Sabaton. Illia stał w pewnej odległości.
    - Illi, maleńki - zdrobnił imię wilka i wypowiedział je wręcz z czułością. Wilk prychnął i odwrócił łeb.
    - Możesz próbować, ale jak widzisz to jest strasznie humorzasty osobnik - to mówiąc usiadł pod najbliższym drzewem. Wyraźnie dawał pole do popisu Gabrielowi.
    Casper czasami nie umiał dogadać się ze swoimi wilkami, ale faktycznie rozumiał je. Wiedział więcej niż każdy inny.

    OdpowiedzUsuń
  36. Schowała poprzednie koncepty do teczki i odłożyła na półkę. Postukała kawałkiem węgla o blat stołu w zamyśleniu.
    - Okej, połączę to. Jakiś specjalny ornament na karwasze? Jesteś praworęczny czy lewo? Czy obu? – Id stwierdziła w myślach, że w takiej zbroi będzie wyglądał nieco jak Draco Malfoy przygotowujący się do bitwy. Tak, Id dużo czytała, choć mało osób o tym wiedziało. Wszyscy zawsze kojarzą ją z kuźnią i nic więcej.
    - Mówiłeś coś o nożach. Co sądzisz o segmencie przez środek do umiejscowienia pięciu noży? Na piersi? – Szybko narysowała męski korpus na ścianie, obok obliczeń, i narysowała gruby pas w poprzek, z symbolicznymi nożami. – I dodatkowe dwa przy biodrach.


    Id

    OdpowiedzUsuń
  37. [Przerywam naukę aby ci odpisać :D]

    -Poruszaj się delikatnie w siodle, wczuj się w krok Abbadona, pracuj dolną częścią pleców - starał się tłumaczyć mu wszystko najlepiej jak umiał, ale nie miał pojęcia, czy robi to w dobry sposób.Puścił trzymany pas ogłowia, pozwalając chłopakowi na samodzielne kierowanie. - Kiedy chcesz skręcić, pociągnij za wodze - wyjaśnił. - Wystarczy, że delikatnie przyciągniesz do siebie trzymany w prawej ręce pas, a pójdziecie w moją stronę - powiedział, przechodząc w odpowiednie miejsce.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  38. Przyglądał się temu co robił chłopak, zastanawiał się czy ten wpłynie na Illię tak jak się tego spodziewał.
    Delikatnie skinął głową gdy Illia odwrócić swe groźne ślepia na niego. Patrzył jak wilk kładzie się i nieco podpełzuje do chłopaka.
    Wyraźnie był niechętny, ale jak zwykle wilki słuchały się w miarę Caspera.
    Spędzili tak z dobrą godzinę, zanim ten najbardziej nieufny dał się dotknąć. Trwało to, ale było też sprawdzianem na cierpliwość Gabriela.
    Dopiero widząc, że Illia sie uspokoił, Cas wstał i zbliżył się.
    - Nie wiem na ile cię znosi, ale można spróbować ograniczyć twoją umiejętność. Wstawaj - powiedział spokojnie. Powoli i ostrożnie złapał Gabriela za rękę, przez co chłopak mógł poczuć, że dłoń Caspera była gorąca jakby miał gorączkę i to wyraźną. Ostrożnie pokierował dłoń Gabriela na łeb wilka, dokładnie między uszy zwierzęcia.
    Kiedy Illia zamknął oczy, obaj odczuli gwałtowny spokój i pewną ciszę.
    - Nie wiem ile to będzie sie utrzymywać, ale zawsze możesz próbować znaleźć Illię i powtórzyć to - puścił rękę chłopaka. Przesunął dłonią po grzbiecie zwierzęcia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Caspian obserwował uważnie ruchy chłopaka i konia, które z każdą chwilą wykazywały coraz większą synchronizację. Uśmiechnął się pod nosem i podszedł do płotu, wspiął się na niego, po czym usadowił względnie wygodnie, nadal nie spuszczając wzroku z tej dwójki. Brunet zaczął zastanawiać się, co takiego w sobie miał ten chłopak, że Abbadon zaczął tolerować go tak szybko. Pochylił się i sięgnął po ogłowie, które miał na sobie ogier. Powoli, żeby zabić czas zaczął wyskubywać sierść konia. Usłyszał głośny pisk, a jego głowa automatycznie poderwała się ku górze. Niemal w tym samym czasie do płota podbiegła dziewczynka, która krzyczała coś do swojej towarzyszki, Abbadon zarżał głośno, położył uszy po sobie i oderwał przednie kopyta od ziemi.
    Nie da rady się utrzymać! - Było jedyną rzeczą, jaka przebiegła przez jego myśli.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  40. Wiedział, że wystraszył chłopaka, ale inaczej nie wiedział jak pokazać mu co może wilk.
    Cas uwielbiał ten spokój, tą ciszę...tą pustkę, która się pojawiała. Przez kilka godzin, czuł się jak zwykły człowiek, kompletnie odcięty od swoich umiejętności. Później to wracało stopniowo.
    - Fantastyczne...ciężko to opisać, co? - uśmiechnął się, kąciki jego ust uniosły się w taki sposób, że nadało mu to uroku i złagodziło nawet spojrzenie tych czarnych tęczówek.
    Poklepał po zadzie Ilię i oparł się nieco o niego.
    - Jak będziesz czuł, że potrzebujesz wyciszenia...próbuj go dotknąć, jesli będzie chciał przyniesie znów spokój - mruknął.
    Przyjrzał się nagle uważniej Gabrielowi, dopiero teraz zwrócił uwagę na pewne ciekawe szczegóły. Nie powiedział jednak ani słowa na ten temat. Odszedł kawałek, stając bliżej brzegu jeziora.
    Wbił wzrok w wodę.

    OdpowiedzUsuń
  41. -Gabriel! - krzyk Caspiana przeciął powietrze. W ułamku sekundy zeskoczył z płotu i ruszył pędem w kierunku chłopaka. Widział jak Abbadon wierzga przednimi kopytami, ale ku jego uldze, odłożył je z powrotem na ziemię, nie depcząc przy tym tylnymi po chłopaku.
    Pierwszym, co uczynił po dobiegnięciu do tej dwójki, było uspokojenie konia. Przez moment przemawiał do niego łagodnym głosem, po czym mając niemal stuprocentową pewność, że w tej chwili nie stanie dęba, doskoczył do leżącego na ziemi Gabriela.
    -Na Zeusa, przepraszam! Przepraszam, że cię zostawiłem - wymamrotał, zdenerwowany. Musisz. Się. Uspokoić. - powiedział stanowczo w swoich myślach i wypuścił powietrze z płuc. - Nie próbuj na razie wstawać - powiedział do chłopaka. - Boli cię coś? - zapytał, wpatrując się w jego twarz.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  42. To była jego wina. Przynajmniej tak się czuł. Nie powinien pozwalać mu na dosiadanie Abbadona. Wiedział doskonale, że ten koń może być niebezpieczny, a i tak mu na to pozwolił. Zupełnie zignorował jego słowa dotyczące przeprosin i pokręcił tylko głową.
    -Poleż tyle ile chcesz, jak będziesz chciał wstać, to powiedz, pomogę ci. - Powiedział ze swojego rodzaju troską w głosie. - Mam szczerą nadzieję, że to nie zniechęci cię do dalszych jazd - powiedział cicho, siadając na trawie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  43. Obserwował na zmianę zachowanie chłopaka i konia. Abbadon zaczął powoli skubać rosnącą dookoła trawę, co Caspian przyjął z ulgą. Kiedy zerknął w prawo, w poszukiwaniu dziewczynki okazało się, że zdążyła już uciec. Mógł się tego spodziewać.
    Słysząc głos chłopaka, automatycznie przeniósł na niego swoje spojrzenie. Nie pomagał mu siadać, nie chciał sprawić mu większego bólu.
    -Chcesz wstać? - zagadnął, podnosząc się na równe nogi i wyciągając w jego kierunku dłoń.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  44. Widział to wahanie, miał wrażenie, że ten chłopak się go boi. Podniósł go jednak i obserwował tak długo, aż był pewien, że jego nogi nie odmówią posłuszeństwa. Zrobiło mu się odrobinę przykro, ale przytaknął tylko i zacmokał na Abbadona.
    -Mam cię odprowadzić, czy dotrzesz tam sam? - zapytał, chwytając wodze konia, który podszedł do nich niemal od razu. Caspian wyjął z kieszeni kostkę cukru i poczęstował konia, który pochłonął przysmak w ułamku sekundy.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  45. Cofnął się nieco od brzegu i podszedł bliżej Gabriela.
    - Zachowaj to co wiesz o Illi dla siebie - poradził, chociaż nie brał pod uwagę by stało się inaczej. Gabryś musiał zachować tajemnicę co do tej kwestii.- Przywyknij do tej ciszy, postaraj się sam ten stan wywołać u siebie - mruknął.- I głowa do góry, dzieciaku...nie ukrywaj się przed światem, jesteś na to za ładny - zmierzwił mu włosy ręką w dość przyjazny może nawet spoufalający.

    OdpowiedzUsuń
  46. Zerknął na Abbadona, z chęcią by pojeździł, ale skoro Gabriel chciał aby go odprowadził, to w zasadzie z chęcią..
    -Nie ma sprawy - uśmiechnął się. - Ale musiałbyś pójść ze mną do stajni. Muszę go rozsiodłać - wyjaśnił, patrząc na niego z oczekiwaniem.
    Abbadon machnął głową, Z kieszeni wyjął kostkę cukru i podał ją koniowi na wyprostowanej dłoni.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  47. Caspian westchnął cicho i prowadząc konia, pogładził z czułością jego szyję. Uśmiechnął się pod nosem, czując ciepło bijące od ciała Abbadona.
    -Jeśli będziesz miał ochotę spróbować raz jeszcze to daj znać - zerknął na chłopaka i uśmiechnął się do niego.
    Wprowadził konia do stajni i przywiązał w odpowiednim miejscu, po czym standardowo, pozbył się jego siodła i ogłowia. Te drugie przewiesił gdzieś w pobliżu, aby nie zapomnieć umyć wędzidła.
    -Pomożesz mi szybko go wyczesać? - zapytał z nadzieją w głosie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  48. Cała praca poszła szybko, Caspian jak zawsze podczas zajmowania się Abbadonem zachowywał się, jakby świat nie istniał. Wkrótce ogier został zamknięty w boksie, a Caspian wykonał kilka ostatnich czynności, jak umycie wędzidła i odwieszenie siodła,
    -No, możemy już iść - oznajmił z entuzjazmem. - A więc.. jak ci się podobała pierwsza lekcja.. pomijając oczywiście ten niefortunny upadek - zapytał, krzywiąc się lekko na samo przypomnienie sobie tego.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  49. -Cieszę się - odparł z szerokim uśmiechem. - Nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę kogoś siedzącego na grzbiecie Abbadona. Od kiedy go mam, nie podszedł do niego nikt poza mną.. i tobą już teraz. - Powiedział z swego rodzaju zamyśleniem.
    Gdzieś w środku naprawdę cieszył się, że jego koń robi postępy.
    -Zajmujesz się czymś w obozie? - zagadnął nagle. - Bardzo rzadko cię gdziekolwiek widuję i tak się zastanawiam.. - zerknął na chłopaka, nie mając pewności, czy może o to pytać.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  50. [Przepraszam za późne powitanie, ale jednakże jestem trochę zalatana od czasu do czasu >.< Postać zaciekawiła, tym bardziej iż jest w obozie od niedawna. Pani profesor sfinks z wielką chęcią spróbuje zaskarbić sobie jego zaufanie C:]

    Eupsychia

    OdpowiedzUsuń
  51. [Na razie też nie mam żadnego ciekawego pomysłu, jeżeli będziesz mieć to pisz]

    Beleth

    OdpowiedzUsuń
  52. Pokiwał głową na znak, że rozumie. Nie mógł powiedzieć, że wie jak to jest. On sam nie miał problemów z aklimatyzacją w tym miejscu. Kiedy przekroczył granicę Obozu wiedział, że jest on jego prawdziwym domem. I choć zdawał sobie sprawę z tego, że w każdym momencie może powrócić swoich opiekunów, nie chciał tego robić. Było mu tu za dobrze.
    -Nad kontaktami zawsze można popracować - stwierdził z uśmiechem. - Jeszcze kilka lat temu, zanim tu się dostałem, nie rozmawiałem z nikim, no może z wyjątkiem moich opiekunów - wzruszył ramionami. - Dzieci na placu zabaw się mnie bały, później w szkole było to samo. - Wyjaśnił.

    Caspian

    [Dzieńdoberek :3 co tam u Ciebie? :>]

    OdpowiedzUsuń
  53. [Dziękuję~ Jak trafiłam na tego bloga to od razu przyszedł mi na myśl nauczyciel C: Jak to zaczniemy? Od wizyty Pani Profesor? Albo po zajęciach może go znaleźć, bo Pani Sowa uwielbia sobie polatać. Chyba, że ty masz jeszcze jakieś propozycje c:]

    Eupsychia

    OdpowiedzUsuń
  54. Caspian, będąc dzieckiem wiedział tylko jedno. Nie był zupełnie normalny, jego umiejętności przekraczały umiejętności innych ludzi. Lecz nigdy nie zastanawiał się dlaczego taki jest.
    Słysząc słowa chłopaka był zdziwiony, naprawdę był w szoku, jednak nie okazywał tego w żaden sposób.
    -To trzeba to nadrobić - uśmiechnął się szeroko i obrócił się do niego twarzą, maszerując w tył. - Tutaj jest mnóstwo ludzi, nie jest trudno znaleźć chociażby kolegów, nikt nie każe ci zawiązywać przyjaźni - powiedział, wzruszając ramionami.

    Caspian


    [Przepraszam, ze odpisuje dopiero teraz, ale generalnie we wtorki i środy na pewno będę tak odpisywać w kratkę, bo mój chłopak zostaje wtedy u mnie na noc ;3 Jak tam na wycieczce integracyjnej? :D A u mnie.. nie byłam dzisiaj na żadnej lekcji, bo zaczęliśmy robić kartki świąteczne jako wolontariusze xD i zdałam sobie sprawę z tego, że jestem taką sierotką Marysią.. - wbiłam sobie nożyczki w palec! Yay :D]

    OdpowiedzUsuń
  55. On dopiero kiedy zdał sobie sprawę z tego, że nie jest jedynym "dziwakiem", że są też inni rodem z Marvel'owskiego X-Mena, zaczął nawiązywać kontakty. Na powrót stał się duszą towarzystwa, wokół której krążyły najróżniejsze plotki.
    - Mam nadzieję - uśmiechnął się jeszcze szerzej, starając się w jakikolwiek sposób podnieść chłopaka na duchu. - Hej, rozmawiasz właśnie ze mną, fakt faktem jeszcze jakieś dwie godziny temu chciałem ci przywalić, ale z tego wybrnąłeś. Masz w sobie tyle uroku osobistego, że każdy w Obozie cię pokocha - uznał, niezbyt przejmując się tym, że może go zawstydzić.

    Caspian

    [Auć ;C Hahahah, ja dzisiaj mam taki strasznie chujowy dzień, że najchętniej położyłabym się już spać i obudziła się dopiero w niedzielę rano. ;x]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caspian zaśmiał się, widząc reakcję chłopaka. Ta wstydliwość dodawała mu jeszcze więcej uroku i Caspian z trudem odrywał od niego wzrok.
      -Musisz spróbować się otworzyć, może to nie jest łatwe, ale na pewno możliwe. Pewnym jest to, że nie musisz nagle stawać się duszą towarzystwa, kilku znajomych i od razu jest lepiej. - Wyjaśnił z uśmiechem. - Dziękujesz? - zagadnął, przygryzając policzek od wnętrza. - Niech i tak będzie - wzruszył ramionami. - Ale w zasadzie nie masz za co, tylko stwierdziłem fakt.

      Caspian

      [No hej :D w zasadzie moje życzenie się spełniło xD kiedy mi odpisałaś.. już spałam. Nawet nie wiem dlaczego, ale byłam tak cholernie wyczerpana, że odpłynęłam. :D pomasuuuj szyję :3]

      Usuń
    2. [Arr! I za każdym razem zapominam zapytać. - widziałaś już 2 odcinek The100? :o bo ja nigdzie nie mogę znaleźć takiego z ogarniętymi napisami -_-]

      Usuń
  56. - Pierwszy tydzień tutaj zawsze jest.. trochę przerażający i kołujący za razem, więc w zasadzie nie ma co się dziwić – uznał z uśmiechem. – Każdy na początku był zagubiony. Ja na przykład trafiłem tu wbrew sobie, jeden z satyrów zdzielił mnie w łeb, a później zatargał do obozu – dodał, śmiejąc się cicho na samo wspomnienie tego wydarzenia.
    Gdzieś w głębi duszy liczył na to, że to on będzie jednym z znajomych Gabriela. Nie wiedział dlaczego mu tak na tym zależało, ale ten chłopak wydawał się być naprawdę zagubiony, a on po prostu chciał pomóc.

    [Niezdara! :D Właśnie problem jest taki, że na serialeonline jest tak chujowe tłumaczenie, że nawet się nie ma ochoty tego oglądać x.x]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  57. Dla Caspiana wszystko, co dotyczyło Gabriela było niejasne. Przyglądał mu się uważnie, próbując w jakiś sposób go rozgryźć, ale miał z tym ogromny problem. Mógł zmusić go do mówienia, ale gdyby tak postąpił, zapewne nie potrafiłby później sobie tego wybaczyć.
    -Chejron wcale nie jest taki zły – powiedział bardziej do siebie, niż do chłopaka. – Kiedy tu trafiłem starał się mi pomóc w rozwijaniu mocy. W tym Obozie jest tylko jeden przypadek, któremu Chejron nie był w stanie pomóc. – Westchnął cicho, wsuwając dłonie w kieszenie do spodni.

    [Grr, ja nie ufam swoim umiejętnościom jeśli chodzi o angielski xD gdybym jeszcze miała angielskie napisy, to lajcik, ale gdy muszę polegać tylko na własnym słuchu.. to już gorzej ;D]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  58. -Nie było mnie jeszcze, kiedy tu trafił, miał siedem, czy osiem lat, nawet nie wiem. Przez kilka dni siedział w swoim domku i nawet nie jadł, a Chejron nie mógł sobie z tym wszystkim poradzić. W końcu dzieciak wylądował w swoim prawdziwym domu, w Hadesie. Wrócił tu, po dobrych kilku latach z potęgą w swoich dłoniach – wyjaśnił. – Jest potwornie utalentowany, ale w zasadzie nie ma tu znajomych – dodał, wzdychając cicho. – To dobrze – uśmiechnął się. – Na czym w zasadzie polega twoja moc? – zagadnął z ciekawością.

    Caspian

    [Niee ma sprawy XD mi udało się znaleźć w końcu wersję z angielskimi napisami i właśnie kończę oglądać :D]

    OdpowiedzUsuń
  59. -Ale nie widzisz tych scen, które byś chciał zobaczyć, prawda? – Zagadnął. – To jest niekontrolowane? Właśnie w tym jest problem? – Wpatrywał się w niego, mrugając szybko. – Hej, nie denerwuj się – powiedział ze stoickim spokojem, a jego głos był tak łagodny jak nigdy dotąd. – Jeśli nie chcesz nic mówić, to w porządku, ale prawdę powiedziawszy jestem zdania, że powinieneś się komuś wygadać, komuś, kto nie jest staruszkiem z końskim zadkiem – wzruszył ramionami, uśmiechając się przy tym szerzej.
    Caspian

    [Coraz bardziej przerażają mnie ci górale i coraz bardziej im nie ufam! Poza tym.. Odcinek całkiem, całkiem – nieźle ryje banię :D]

    OdpowiedzUsuń

  60. Pokiwał głową, nie wiedział jak to jest, ale miał wrażenie, że to, o czym mówił Gabe musiało być naprawdę nieprzyjemne. Kiedy on był mały, sam z siebie wiedział, że musi ukrywać swoją moc, bo to właśnie przez nią stracił przyjaciół.
    -Ale to przetrwałeś – stwierdził z uśmiechem. – Teraz już jest lepiej? – Zagadnął. – Czy nadal te wszystkie sytuacje na ciebie napierają? – O dziwo ostatnim, o czym myślał w tej chwili Caspian było to, czy Gabriel widział gdzieś jego.
    Nie miał zamiaru zachować się jak skończony dupek i pytać o coś takiego, w końcu chłopak idący obok nie traktował swojej mocy jako żart i coś nader fajnego.

    Caspian

    [Echh, jak dojdziesz do końca odcinka to zobaczysz o co mi chodzi xD burmistrz swoją drogą, to co tam się dzieje jest nie do ogarnięcia x.x W sensie, że w sensie Pamiętniki Wapirów? xD Utknęłam gdzieś na czwartym sezonie i nie mogę przez niego przebrnąć xD]

    OdpowiedzUsuń
  61. -Nie sądzisz, że do tego czasu powinieneś spróbować właśnie przebywać wśród ludzi? Może twój umysł wystawiony na taką próbę przyzwyczai się po prostu szybciej? – zagadnął. – Na samym początku też nie panowałem nad swoją mocą – stwierdził nagle. – Czasami zdarzyło mi się powiedzieć coś, do kogoś, a ona uaktywniała się sama i ludzie robili co chciałem – wyjaśnił bez żadnego skrępowania.
    Kiedy chłopak był już świadkiem jak Caspian używa mocy, niemiał najmniejszego zamiaru udawać, ż jej nie ma. Fakt faktem niewiele osób o niej wiedziało, chociaż sam Cass nie robił z niej wielkiej tajemnicy.
    Caspian

    [Ahhhh! No tak, zapomniałam o tym xD nie oglądałam, ale słyszałam, że konkretne :D]

    OdpowiedzUsuń
  62. Zauważył to, zauważył, że chłopak idący obok zaczyna się coraz bardziej stresować. Skinął głową, słuchając jego słów.
    -To musi być naprawdę nieprzyjemne - westchnął cicho i zaraz po tym przytaknął. - Dokładnie, perswazji. Nigdy nikogo nie pytałem jak się czuje podczas gdy stosuję moc - stwierdził, przygryzając wnętrze policzka. - Ale generalnie rzecz biorąc.. przydatna rzecz. - Uśmiechnął się nagle. - Oczy.. huh, przysporzyły mi kiedyś wielu kłopotów, ale lubię je - stwierdził i zerknął na chłopaka. Widząc, że ten patrzy na niego, puścił oczko, uśmiechając się przy tym łobuzersko.

    [Nie przepadam jakoś za zombiakami xD więc raczej się za niego nie wezmę :3
    Jak widać nie mam szczęścia :D Ja wczoraj znowu zasnęłam z telefonem w ręku, błądząc po internetach :x]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  63. -Ostatnimi czasy pojawia się coraz mniej sytuacji, które wymagają ode mnie użycia mocy. - W zasadzie nawet nie wiedział dlaczego o tym mówił. Westchnął. Lubił czuć opuszczającą jego ciało siłę, która była tak ogromna, że mógł zmusić inne istnienie do wykonywania jego poleceń. - Chejron zabronił mi używać jej podczas bitw o sztandar, nie wspominając już o treningach - wyjaśnił, wzruszając ramionami.
    Caspian zaśmiał się cicho, widząc reakcję chłopaka.
    -Oj oj - powiedział, nie mogąc przestać się cicho śmiać. - Jesteś piekielnie uroczy.

    Caspian

    [Glee oglądałam, ale jakoś utknęłam gdzieś, chyba po odcinku poświęconemu Finnowi xd poza tym Gra o Tron - czyli to co kocham najbardziej ;3 Teen Wolf, którego zaczęłam oglądać z nudów i się z tego ogromnie cieszę :D W Pamiętnikach Wampirów utknęłam gdzieś.. nawet nie wiem gdzie xD A poza tym to tyko anime :D
    Ja ostatnio się budzę w nocy, chwytam telefon a tam taaaaaki spam od mojego chłopaka, ale ja chociaż nie zasypiam w trakcie normalnej telefonicznej rozmowy, jak on xD]

    OdpowiedzUsuń
  64. [Cieszę się, że postać i zdjęcie ci się podoba. :D Nie wiesz nawet jak długo szukałam czegoś pasującego. xD
    I przepraszam, że wczoraj nie odpisałam.
    Może zrobiłybyśmy tak jak napisałaś, że krążyłyby o nich pogłoski niekoniecznie miłe... Herosi mogliby patrzeć na nich jak na dziwaków, tych innych przynajmniej na Cole. Mogliby się trochę znać, z ćwiczeń itp.
    A żeby coś więcej się działo... To w obozie mogłoby pojawić się coś dziwnego, nieznanego herosom. Na terenie za bramą. Nie wiem potwór... artefakt, przez który herosi zapadają w dziwną śpiączkę, czy chorobę... Ktoś mógłby rzucić oskarżenie na mojego, bo syn Plutona, a rzymscy bogowie są znani raczej... z większej okrutności i chęci walki niż greccy, więc...Wyrocznia powiedziałaby przepowiednię o naszej dwójce i...
    No nie wiem... Coś takiego, ale nie umiem wymyślać wątków. :/ ]

    OdpowiedzUsuń
  65. On sam rozumiał to, że nie mógł używać swojej mocy podczas walki mieczem, ale bitwa o sztandar? To mogło być naprawdę przydatne.
    -Nie denerwuj się, spokojnie, bo przedwcześnie osiwiejesz - uśmiechnął się szeroko, trochę bezczelnie. - Myślisz, że w najbliższym czasie nabierzesz ochoty na kolejną jazdę? - zagadnął.

    Caspian

    [Mnie w zasadzie wkurzał fakt ciągłych limitów na stronkach i wgl. Osobiście uwielbiam ten serial i dzisiaj zaczęłam nadrabiać zaległości :3
    Na skype mi się też nie zdarzyło! Przy rozmowie telefonicznej zasnęłam raz.. a mój chłopak, o ile dobrze liczę trzy, albo cztery razy xD]

    OdpowiedzUsuń
  66. - Do ciebie niespecjalnie pasowałyby siwe włosy - stwierdził, kiwając przy tym głową. - Po kilku godzinach jazdy, skombinujemy ci jakiegoś spokojnego konia i pojedziemy gdzieś w teren - powiedział z uśmiechem.
    On sam rzadko kiedy pozostawał z Abbadonem na wybiegu. Uwielbiał jeździć po lesie, albo po plaży! Och jak on to kochał. Tą wodę rozbryzgującą się na wszystkiego strony pod kopytami ogiera.
    -To jest dopiero coś - powiedział rozmarzonym głosem.

    Caspian

    [Jak zaczynałam oglądac Glee to sobie wykupiłam konto premium na zalukaj xD i oglądałam bez przerwy xD Ja ogólnie dzięki temu serialowi znalazłam sobie kilka cudownych piosenek xD
    Hahah, to jaa nieee, ja odpłynęłam na dobre xD]

    OdpowiedzUsuń
  67. Caspian przytaknął energicznie i uśmiechnął się pod nosem, widząc minę chłopaka. Uniósł rękę, widząc przechodzące nieopodal znajome córki Aresa i posłał im przyjazny uśmiech.
    - Cieszę się, że ci się podoba ta perspektywa - stwierdził, przeczesując palcami swoje włosy i rzucił krótkie "cześć" w kierunku córki Ateny.

    Caspian

    [hah xD u mnie też jest spore zróżnicowanie xD Ja mam cholerną słabość do "Beth" w wykonaniu Puckermana :3]

    OdpowiedzUsuń
  68. Sam Caspian nie zwracał większej uwagi na te dziewczyny. Nie był nimi zainteresowany, może i lubił od czasu do czasu poflirtować, ale nie miał najmniejszego zamiaru pakować się w cokolwiek innego. W dużej mierze traktował te dziewczyny jak koleżanki.
    - Kto to był? - zagadnął, wpatrując się na odbiegającą dziewczynę. - Myślałem, że nie masz tutaj zbytnio znajomych - stwierdził, przygryzając wnętrze policzka.

    Caspian

    [To jest to co Blaine śpiewał Kurtowi? Wtedy kiedy go zdradził, prawda?]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ja też przy tym wyłam jak głupia xd]

      Usuń
  69. [Pozwoliłam sobie zacząć. xD Nawiązałam już do ogniska, a potem tak jak napisałaś nawiążemy do artefaktu/czegoś co będzie nam pasowało. ;) Mam nadzieję, że może być.]

    Dzień zbliżał się już ku końcowi. Słońce powoli schodziło coraz niżej i niżej, by wreszcie całkiem zatonąć w wodach morza, które dotykało obozu. Cole siedział na schodkach do swojego domku. Był sam. W części rzymskiej zazwyczaj panował spokój. Może obok mieszkało kilka osób, jak dziewczyna od Wulkana… Ale jej częściej nie było, więc Cole zostawał tutaj. Samotnie. Uśmiechnął się smutno. Samotność to jego najlepszy przyjaciel… i wróg. Przejechał dłońmi po twarzy i skrzywił się czując lekko wypukłą bliznę. Ulica nie dawała o sobie zapomnieć. Jeśli raz tam trafisz, nie wyjdziesz… Nigdy. W twoim umyśle na zawsze pozostaną obrazy z walk, w których musiał uczestniczyć. Krwi, bólu… Krzyków.
    I pustych oczu umarłych. Tych, których zabił bez broni. Dłonią. Bolało ich? Czy śmierć przyszła jako wybawienie, jako przyjaciel, który zabiera człowieka do odwiecznego raju… Tylko, czy ludzie tacy jak on mogą trafić do Elizjum? Czy trafią do Hadesu, by znowu razem żyć. Razem w piekle, ciągłym odwiecznym piekle.
    Cole zdjął ze złością czarne rękawiczki, czasem miał wrażenie, że zrosły się z jego palcami, z każdym osobno, że otaczają go jak kokon, jak kolejny nakaz, przypomnienie. Że nie może mieć kogoś bliskiego, że ciągle musi pamiętać. O śmierci. Chciał się zabić. Tylko skąd może wiedzieć, że na pewno się obudzi…?
    Rzucił je na ziemię, miał dość tego czarnego materiału, chciał poczuć powietrze na dłoniach, chciał bez strachu dotknąć czyjejś twarzy, bez obaw pocałować usta dziewczyny, o której nie śmiał nawet marzyć. Dotknął palcami trawy, która jeszcze nie wyschła przed zimą. Szybko czerniała pod jego dotykiem, wiatr rozwiał jej popiół. Zabijał. Nie tylko ludzi. Wszystko. Czy zabijał sam siebie? Może kawałek po kawałku za każdym dotknięciem bez osłony wyniszczał się od środka. Jak narkotykiem… Ile zostało mu jeszcze czasu? Jego zawsze jest mało. Ucieka nieuchronnie, dzień za dniem, minuta za minutą. Braknie go, zostawia tylko trochę na pożegnanie się, na strach. Na myśli o śmierci… Cole te myśli dręczyły coraz bardziej, każdej nocy, bez przerwy. Przestał spać, siedział na łóżku, wpatrując się w kamienną ścianę, licząc sekundy do poranka. Do zbawiennego słońca.
    Założył szybko rękawiczki i wstał, kierując się ku miejscu, w którym miało się odbyć ognisko. Włożył dłonie w kieszenie, chociaż i tak każdy mijany heros wiedział co skrywa. Szepty, które się za nim niosły były nie do zniesienia. Obraźliwe, bez sensu… Bo co oni wiedzą?! Nosi rękawiczki dla zabawy? Czasem miał ochotę pokazać im kim jest. Czym jest jego moc. Chciał ich przestraszyć, raz na zawsze, by wiedzieli. Ale nie mógł. Tutaj było inaczej. To nie była ulica.
    Doszedł do ogniska, które rzucało dużo światła na twarze przybyłych. Szydzące chichoty… Złośliwe szepty dziewczyn… Czy myślał, że ludzie bogatszy są lepsi od uliczników? Każdy był taki sam. On nie wierzył już w cuda. Ulica go zniszczyła. Był inny. Był już zupełnie innym człowiekiem.
    Usiadł koło Graya. Syna Apollo, jeśli się nie mylił. Często razem ćwiczyli i… Chyba najbardziej się rozumieli. Czasem zamienili jakieś słowo, krótką rozmowę. Ale nic więcej. Cole nie chciał mieć przyjaciół. Nie chciał ich potem zawieść. Nie chciał ich zabić.
    Kiwnął mu głową na powitanie. Żadnych zbędnych gestów, czy słów. Ulica uczy dużo. A ulicznych nawyków nie da się już oduczyć.
    - Ej ty! – Cole podniósł głowę, słysząc wołanie. Dojrzał roześmianą twarz chłopaka, który już wielokrotnie szukał zaczepki.

    OdpowiedzUsuń
  70. -Ach, okey - odparł w zamyśleniu. A więc jednak Gabriel miał tutaj jakichś znajomych. Nie miał pojęcia dlaczego, ale poczuł swojego rodzaju ulgę, gdy dowiedział się, że ta dziewczyna jest jego siostrą. - To chyba dobrze, że tak się stało, nie? Każdemu się należy trochę miłości. - Posłał chłopakowi uśmiech. - Mój ojciec chyba nawet nie wie o moim istnieniu - stwierdził, wzdychając cicho. - Już jako niemowlę wylądowałem w sierocińcu - wyjaśnił, chociaż Gabriel wcale go o to nie prosił.

    Caspian

    [Ja też! Kurt.. Kurt to Kurt w zasadzie tylko i wyłącznie przez niego zaczęłam oglądać ten serial. Poza nim mam ogromną słabość do serialowego Puckermana :3]

    OdpowiedzUsuń
  71. - To w zasadzie musisz dużo jej zawdzięczać, jak już się przyzwyczaisz do Obozowego życia i nauczysz się tu funkcjonować na pewno uznasz, że to jest lepsze niż życie w zamknięciu - stwierdził. - Obóz, mimo iż wielu, włącznie ze mną, ma częstą ochotę się z niego wyrwać, jest jedynym miejscem, gdzie możemy być sobą - uśmiechnął się pod nosem, rozglądając dookoła. - Ale jak będziesz miał ochotę wyskoczyć gdzieś na miasto, to wal śmiało, uwielbiam stąd zwiewać - wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.- Szczerze mówiąc mam to gdzieś, wychowali mnie cudowni ludzie, którzy są dla mnie jak prawdziwi rodzice, dali mi więcej miłości i ciepła niż mogłem w ogóle marzyć - wyjaśnił, nawet nie patrząc na Gabriela.

    Caspian

    [Santana! Tak ją też uwielbiam :3 Mam słabość do tych zimnych i nieczułych postaci xD]

    OdpowiedzUsuń
  72. Zerknął na niego, uważnie słuchając jego słów. On sam nie wyobrażał sobie tego, fizyczne odizolowanie od świata wydawało się być czymś o wiele gorszym niż on sam przeżywał. - Współczuję ci takiego życia.. nigdy nie chciałeś.. no wiesz, wyrwać się? Zerwać łańcuchów?
    Westchnął cicho.
    - Nie mam pojęcia skąd, ale od samego początku wiedzieli w co się pakują. Nie wiem czy Afrodyta się w jakiś sposób z nimi skontaktowała, ale wiedzieli, że jestem herosem.

    Caspian

    [Muszę przyznać, że ja również :D A Sue nie lubię.. nie wiem mam do niej jakiś straaaszną uraz xd]

    OdpowiedzUsuń
  73. - Ja sam uciekałem od ludzi, dzieci w okolicy się mnie bały, dlatego zamiast spotykać się z kimkolwiek, wybierałem siłownię - powiedział, uśmiechając się pod nosem. Słysząc słowa chłopaka, sam zaśmiał się cicho. Na jego usta wdarł się swojego rodzaju łobuzerski uśmiech. Widząc rumieniec na twarzy chłopaka, uniósł pytająco jedną brew.
    - Naprawdę jesteś zdania, że wyglądam bardziej na syna Aresa? - zapytał, używając przy tym całego swojego uroku osobistego. Jego głos miał tak cudowną barwę, że nikt nie mógł mu się oprzeć. - A poza tym.. czy ty właśnie mnie skomplementowałeś? - zagadnął z uśmiechem.

    Caspian

    [Jest genialnie wykreowana xD ale ja sama za nią nie przepadam :D Rachel mnie wkurza, ale za to Finna bardzo lubiłam i Quinn też :D]

    OdpowiedzUsuń
  74. - Oj oj, taki oburzony - stwierdził odrobinę kpiarsko i zatrzymał się, stając przodem do chłopaka z dłońmi w kieszeniach. - Jasne, jasne - odparł, uśmiechając się przy tym i puszczając Gabrielowi oczko. - W zasadzie twoja opinia mi pochlebia - stwierdził nagle. - Zawsze miałem nadzieję, że nie będę już na pierwszy rzut oka uważany za syna Afrodyty - wyjaśnił. - Ale fajnie jest się wyróżniać - dodał z uśmiechem.

    Caspian

    [ja tylko nie lubię Sue i nie przepadam za Tiną xD A teraz to ja jestem przerażona, bo moje gardło boli mnie tak bardzo, że boję się cokolwiek powiedzieć, a to już trzeci raz od początku roku szkolnego ._. i jak w listopadzie zostanę uziemiona na kolejny tydzień przez chorobę, to chyba dostanę na glowę x.x]

    OdpowiedzUsuń
  75. Jego niespecjalnie speszyło kocie oczko, w zasadzie był bardziej zaskoczony niż zawstydzony. Uśmiechnął się radośnie.
    - W zasadzie.. to chyba tak, ale to chyba przez urok osobisty - stwierdził bez wahania. - Wydaje mi się, że większość dziewczyn byłaby skłonna umówić się ze mną, nawet gdybym był chujem - powiedział, wzruszając ramionami.

    Caspian

    [A ja już mam tego dosyć x.x jeszcze nie zdązyłam nadrobić zaległości z poprzedniej nieobecności, a szykuje mi się kolejna ;_; Mnie też w kółko coś boli i ogólnie lubię narzekać, ale jakoś rzadko kiedy uznaję, że jestem tak obłożnie chora, że nie mogę iść do szkoły.. no chyba, że w grę wchodzi moje gardło, uszy i temperatura, które nawalają u mnie coraz częściej x.x
    A ja jutro idę na wagary xD więc niespecjalnie przejmuję się tym, co mam zadane :D]

    OdpowiedzUsuń
  76. Caspian westchnął cicho.
    -Jakby nie patrzeć sam zapracowałem sobie na taką opinię, będąc po prostu w dobrych kontaktach z wszystkimi. Ludzie mają to do siebie, że wszędzie doszukują się romansów - stwierdził. -Mogę się założyć o wszystkie złote drachmy jakie posiadam, że jeśli jeszcze kilkukrotnie zobaczą nas razem, zaczną mówić, że jesteśmy ze sobą. - Powiedział beznamiętnym głosem. - Przywykłem.
    Rozejrzał się dookoła, ilość ludzi w pobliżu domków była zdecydowanie mniejsza niż w samym sercu obozu. - Taka juź nasza dola - zaśmiał się ponuro. - Dzieci Afrodyty nie są oceniane za inteligencję, a za ładne buźki.

    Caspian

    [Właśnie sobie stoję na peronie xD i marznę, a mój pociąg ma oczywiście opóźnienie -.- ja kiedy słyszę "wagary" to się trzęsę xD uwielbiam zwiewać z lekcji :D i przepraszam za jakiekolwiek literówki ale piszę z telefonu xd]

    OdpowiedzUsuń
  77. Cole wstał słysząc dalsze śmiechy i drwiny na jego temat. Miał nie odpowiadać, nie angażować się w całe to zamieszanie. Mógł jak zwykle siedzieć w milczeniu, dać im pogadać sobie, z czasem by przestali, ale nie teraz. Teraz, przy ognisku, mieli perspektywę całej nocy, podczas której mogliby się zabawiać. Oczywiście czyimś kosztem.
    Wydawało mu się, że Gabriel coś cicho powiedział, tak, żeby tylko on usłyszał. Może chciał go powstrzymać? Ale Cole nie słyszał. Ogłuszony własną wściekłością ruszył ku chłopakowi, który zaczął. Zerwał z ziemi kilka kwiatów. Leśne driady zadbały, by nawet o tej porze w obozie ziemię porastały rośliny. Nie odpowiedział na następne drwiny, że lubi kwiatki. Powoli zdjął rękawiczki i wrzucił je do ognia. Czarna skóra z sykiem stopiła się z czerwonymi jęzorami ognia. Pokazał zgromadzonym kwiaty, które pod wpływem jego gołych dłoni powoli zamieniły się sinoszary popiół. Tak jak zawsze. Wszystko zabijał.
    - Mogę zrobić tak z tobą. – Cole patrząc w oczy chłopaka, mówił cicho, głosem zimnym tak on sam. Cały stanowił lód, coraz zimniejszy. – Mogę cię zabić. – Otrzepał dłoń z popiołów. – Zamienić cię w proch. Jednym ruchem. – podszedł bliżej. – Twoje serce stanie, sczernieje i rozsypie się. – zawiesił głos. – Nikt nie będzie tęsknił. Kto? Twój ojciec? Matka? – prychnął. Odegra się reszcie. Na nich wszystkich. Nie zamierzał się już poddawać, za długo czasu. Na ulicy, w obozie. Wśród ludzi, wszędzie takich samych. Miał nadzieję, że coś się poprawi, że tutaj będzie lepiej. Ale grubo się pomylił. Wszyscy są tacy sami. Zabawiający się czyimś cierpieniem, kłamliwi, pyszni.
    Cole spojrzał po innych twarzach. Patrzyli się na niego, niektórzy z ciekawością, inni z odrazą, może strachem? Bali się go. Już się nie śmieli. Już nie.
    - Śmiejcie się! – krzyknął, zaściskawszy pięści. – Już wam nie do śmiechu? – nie ruszał się z miejsca. Teraz musiał to dokończyć. Zaczął to i skończy. Wygraną.


    [Jest dobrze, nawet bardzo. xD Ja w sumie też sama siebie zadziwiam, że piszę takie tasiemce, zazwyczaj piszę krótsze teksty… Ale podczas kilku ostatnich dni mam taką wenę, że po prostu jestem w siódmym niebie. Ale to zasługa sobotniej nocy filmowej, którą sobie z rodzinką zrobiłam. No i muzyki. Świetnej, dowenowującej muzyki. xD]

    OdpowiedzUsuń
  78. - Tak już działają ludzie, nawet herosi - stwierdził Caspian. Przeniósł ciężar z jednej nogi na drugą i uznając, że nie specjalnie chce mu się stać, cupnął na schodach prowadzących do domku Apolla. - To fakt! - przyznał niemal od razu. - Przeważająca część mojego rodzeństwa nie jest najlepsza w myśleniu - wyjaśnił, wzruszając ramionami. - Ale są wyjątki! Na przykład ja - dodał, uśmiechając się szeroko.

    Caspian

    [Dzisiaj to były moje pierwsze wagary w tym roku! I kupiłam spódniczkę :3 I w końcu upatrzyłam sobie kurtałkę :>]

    OdpowiedzUsuń
  79. Caspian odprowadził wzrokiem córkę Apollina i zerkając na Gabriela - posłał mu uśmiech. Nawet nie wiedział dlaczego to zrobił. Po prostu naszła go ochotą.
    - Plotkary, plotkary wszędzie. Moje siostry są mistrzyniami w tej dziedzinie! - stwierdził, obserwując sunące po niebie chmury. Klasnął nagle i podniósł się ze swojego miejsca. - Pewnie chciałbyś odpocząć, co? Może ja już lepiej nie będę przeszkadzał? - zagadnął, a uśmiech na jego twarzy nie obejmował oczu.

    Caspian

    [Ale we wrześniu i październiku byłam uziemiona przez choroby xD więc wagary w zasadzie nie były mi specjalnie potrzebne :D Czarną - rozkloszowaną, ale nie jest z jakiegoś specjalnie grubego materiału :3 hahah, mi też się kończy ;_; mój makijaż codzienny składa się z tuszu do rzęs i brązowej kredki do brwi, które muszę sobie przyciemniać każdego dnia, od kiedy z blondu przeszłam w brąz x.x]

    OdpowiedzUsuń
  80. Był w obozie od dość dawna. Od długich pięciu lat, jako jeden z całorocznych. Na jego rzemyku znajdowało się pięć kolorowych paciorków i zdecydowanie wolał nosić je na lewym nadgarstku. Za ucho często założonego miał papierosa. Chejron nie raz skarcił go za to, ale nie specjalnie go to ruszało. Jego życie, jego płuca. Był herosem. Jak nie zabiją go papierosy, to potwory, z którymi przyjdzie mu walczyć na misjach.
    Ash był typem samotnika. Nie przepadał za ludźmi, bo uważał, iż nie rozumieli go kompletnie. Nawet tu w Obozie, trzymał się z dala, choć miał świadomość, że trafił między swoich. Mimo tak długiego pobytu w Obozie miał tylko jedną przyjaciółkę. I jak na ironię losu była to Łowczyni. Podejrzewał, że to przez jego orientację ona go tak lubi, ale nie wnikał, bo nawet lubił jej towarzystwo. Poza tym była waleczna i dzielna. Powierzył by jej własne życie.
    Uwielbiał łucznictwo z Chejronem, ale miał wrażenie, że czasem zajęcia, go ograniczają. Tak więc po nich zazwyczaj chodzi na strzelnicę, poćwiczyć dodatkowo godzinę czy dwie. Dziś nie było wyjątku. Po skończonych zajęciach wziął swój łyk z hebanu oraz strzały i skierował się na strzelnicę. Gdy dotarł na miejsce dostrzegł szczupłego i niewiele niższego do siebie chłopaka. Zajęło mu chwilę zanim go skojarzył. Był to ten nowy syn Apollona, który przez tydzień nie wychodził z pokoju. Ale nie wiedział jak ma na imię. I nie specjalnie go to też interesowało.
    Odłożył swój łuk i kołczan na linii. Podszedł do tarczy, by sprawdzić, czy nie trzeba jej wymienić. Moment potem strzała świsnęła zaledwie centymetr od jego twarzy. Lotki zetknęły się ze skórą na jego policzku, rozcinając ją. Grot wbił się w sam środek, a cały bełt zabrzęczał nim się zatrzymał całkowicie.
    Stał zszokowany, z sercem kołatającym się w jego piersi. Dopiero pieczenie i ciepło na policzku wyrwało go z tego letargu. Sięgnął dłonią do twarzy, dotykając opuszkami placów cieczy spływającej po niej. Gdy cofnął ją dostrzegł krew na palcach. Odetchnął głęboko. Dzięki bogom, że było to tylko niewielkie rozcięcie.
    Moment potem odwrócił się na pięcie. Ogień zapłoną w jego bursztynowych oczach, sprawiając, że pociemniały. Pewnym krokiem podszedł do chłopaka, który siedział na ziemi i spojrzał na niego z góry. W jasnych oczach dostrzegł mieszankę strachu i ulgi. Choć chyba bardziej był przerażony.
    - Jesteś synem Apollona i strzelać nie umiesz? – starał się złagodzić swój ton głosu, ale ogień który w nim zapłoną zawsze podsycał jego emocje. Zwłaszcza te negatywne, co nie zawsze było dobre.

    Ash

    OdpowiedzUsuń
  81. Zacisnął mocno wargi, słysząc odpowiedź chłopaka. Ręce go palił, choć doskonale wyczuł w głosie, że jego „napastnik” był raczej przerażony, niż zarozumiały. Wziął więc kilka głębokich oddechów, by uspokoić się. Zacisnął też palce u nasady nosa. Nie miał zamiaru na niego najeżdżać. Chłopak był nowy i zapewne nie do końca się odnalazł.
    - Trafiłeś. Owszem – powiedział już nieco spokojniej. – Przy okazji prawie mnie zabijając.
    Może przesadził z tym zabijaniem, bo ostatecznie wyszedł z tego z niewielkim rozcięciem na policzku. Otarł krew z policzka kantem swojej czarnej bluzy i jeszcze raz spojrzał na siedzącego, wciąż roztrzęsionego chłopaka. Westchnął ciężko.
    Nie przepadał za towarzystwem ludzi. Ale nie lubił też gdy byli zagubieni. Lubił wskazać im drogę i zniknąć. Tak było z wieloma obozowiczami w ostatnich dwóch latach. Mówił im co wolno, do kogo się zgłosić, jak się odnaleźć i usuwał się. Nie szukał przyjaciół. Ludzie go zazwyczaj nie rozumieli.
    - Dobra, dobra. Żyje, jestem cały, więc jest okej – stwierdził i wyciągnął do niego rękę. Ten spojrzał na nią, ale nie chwycił jej. Ash cofnął ją odrobinę zmieszany i spojrzał na nią, zastanawiając się, czy nie jest przypadkiem brudna. Dopiero po chwili pomyślał, że powodem mogło być coś innego. Wcisnął więc obie dłonie w kieszenie.
    - No już. Nie denerwuj się tak. Stres wpływa na wizje – oznajmił i napotkał jasne spojrzenie. – Był tu taki jeden syn Apollona, co też miał wizje. Ale zginął rok temu na misji. Pewnie by ci pomógł. Wiem, że ćwiczył jogę. Ponoć pomagała się wyciszyć. Może powinieneś spróbować?
    Ash przekrzywił głowę niczym kociak, do którego coś się mówi. Brakowało tylko kocich uszu i ogonka. Uśmiechnął się lekko, żeby dodać mu trochę otuchy i pokazać, że nie jest zły. Każdy kiedyś był tym nowym. Nawet on. I też zdarzały mu się dziwne rzeczy. Właściwie, to wciąż się zdarzają, od czasu do czasu. Jak imprezy u dzieciaków Hermesa i niechciane pasemka.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  82. Uśmiechnął się delikatnie, tylko tak potrafił. Jeszcze nikt nigdy nie sprawił, że uśmiechnął się szeroko i szczerze. No może Johnowi raz się udało, ale to zupełnie inna historia. Przebiegł więc palcami przez swoje włosy, po czym sprawdził, czy policzek wciąż krwawi.
    „Chejron nic nie powiedział” – pomyślał i prychnął pod nosem. Jednak nie wiedział czy z rozdrażnienia na chłopaka przed nim czy na nauczyciela łucznictwa. Centaur był tajemniczy, miał swoje sprawy i uważał, że wiedza często bywa zgubna. Nie miał, co prawda, obowiązku informować chłopca o śmierci jednego z jego przyrodnich braci, ale mógł coś wspomnieć.
    Dostrzegł, że jego towarzysz zaciął się. Nie miał zamiaru jednak naciskać. Wiedział, że to tak nie działa. Nikt tu nie powie ci prawdy, jeśli co pięć minut będziesz się dopytywał. Skrytość była czymś, co herosi zdecydowanie mieli zakodowane w genach.
    - Chejron uważa, że wiedza często bywa zgubna – wypowiedział swoje myśli na głos. – Poza tym nie miał obowiązku informować cię o tym. To było rok temu. Poza tym nie jesteś pierwszym i nie ostatnim dzieciakiem Apollona, który ma wizje. Co prawda, to nie jest częste u nich, ale też jakoś super rzadkie też nie.
    Wytłumaczył i pochylił się. Złapał go pewnie za ramiona, na materiale koszulki. Ponoć by wywołać wizję potrzebny jest kontakt ze skórą. Tak słyszał, ale nigdy nie wypróbowywał tego. Miał nadzieję, że nie wywoła przypadkiem u niego niechcianych wizji. Jednak widząc skonfundowaną minę jasnookiego, który przyglądał się swoim dłonią doszedł do wniosku, że chyba wszystko jest okej.
    - Jestem Ashbel Hawayein, syn Hefajstosa – przedstawił się w końcu. – Możesz mi mówić Ash. Egzystuje tu od pięciu lat, więc jakbyś potrzebował w czymś pomocy to pytaj. Najłatwiej mnie znaleźć po południu nad zatoką, albo wieczorami w kuźni.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  83. Caspian uśmiechnął się łobuzersko, splatając ręce na piersi.
    - Powiadasz, że chętnie odwiedziłbyś prysznice - poruszył znacząco brwiami, mając nadzieję, że tymi słowami i gestami jeszcze bardziej speszy tego uroczego chłopaka.
    Caspian, no cóż, miał do tego talent, a dodatkowo jego urok i wdzięk ułatwiały mu całą sprawę. Uwielbiał sprawiać, że ludzie się przy nim peszyli. Obserwował chłopaka, przygryzając lekko wargę.

    Caspian


    [Aaaaaaaaaa! Moje ostatnie dni są naprawdę totalnie do dupy i przepraszam, że odpisuję tak bo odpisuję ;C poprawię się, obiecuję! :3 Arr, ja też zdecydowanie wolę w kałamarzu ;3 A moich brwi praktycznie w ogóle nie widać.. a z henną to bym fortunę traciła, więc zostalo mi ich codzienne poprawianie x.x
    Swoją drogą.. dzisiaj moje kumpele przeszły same siebie, mówiąc mi, że jeśli nie postawię im w moje urodziny żarcia, to mogę pomarzyć o prezencie.. i tak, one mówiły śmiertelnie poważnie -_-]

    OdpowiedzUsuń
  84. Przyglądał się chłopakowi z coraz większą sympatią. Wydał mu się niesamowicie uroczy. Taki niepewny, zmieszany, nie do końca wiedzący co zrobić czy powiedzieć. To było takie słodkie w jego własnym odczuciu, że nie mógł powstrzymać uśmieszku, który wkradł się w jego wargi. W bursztynowych oczach znów zapłoną ogień. Jednak tym razem ciepły i przyjemny. Lubił go czuć, a to zdarzało się tak rzadko w jego przypadku.
    - Gabriel – wypowiedział jego imię, chcąc sprawdzić jak brzmi w jego ustach. – Bardzo ładne imię. Pochodzi z hebrajskiego i oznacza silnego, Bożego człowieka. Wiedziałeś?
    Spytał, próbując złapać spojrzenie jasnych oczu. Napotkał je tylko no krótką chwilę, bo chłopak znów odwrócił wzrok. Ash zrobił więc niewielki krok w tył, zastanawiając się czy nie jest zbyt nachalny. Nie był mistrzem kontaktów towarzyskich. Nigdy nie miał przyjaciół, a co dopiero chłopaka. Jedyni jego znajomi to mechaniczne oraz ogniste istotki, które umiał robić.
    - Przepraszam. Tłumaczenie imienia to kiepski pomysł na początek znajomości – potarł dłonią po karku i zmieszał się. – Powinienem raczej zapytać, co lubisz robić poza strzelaniem z łuku. Wiesz. Ja na przykład gram na skrzypcach.
    Czasem gdy zaczynał się denerwować mówił za dużo. I teraz było podobnie. Zagryzł więc dolną wargę i jęknął cicho, splatając ręce za plecami. Miał osiemnaście lat. Był dobrze zbudowany, a speszył się przy tym chłopaku jak głupi.

    Ashbel.

    OdpowiedzUsuń
  85. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  86. Caspian zaśmiał się, widząc jego reakcję i pokręcił głową z niedowierzaniem.
    - Czyli mam czuć się zaproszony? - zagadnął, unosząc jedną brew, w jak zwykle lekko kpiącym geście.
    Miał ochotę poczochrać go po włosach, ale zdawał sobie sprawę z dystansu chłopaka i towarzyszyła mu świadomość, że ten gest jest zbyt braterski, a nie postrzegał Gabriela jako braciszka, a zupełnie nieznaną mu osobę, którą mimo tego miał ochotę się zaopiekować.

    [Auć, nie lubię tak.. czasami są wątki, do których wracam po dniu przerwy (jak nasz) i piszę je z ogromną ochotą! A czasami je odkładam.. z dnia na dzień, z dnia na dzień i później o nich zapominam.. Zła ja ;c
    O kim w zasadzie mówisz? :>
    13 listopada, ot taki szczęśliwy dzień! Szkoda, że nie urodziłam się w piątek ;x]

    OdpowiedzUsuń
  87. Jego oczy zabłyszczały, gdy dostrzegł zaciekawienie w niebiesko-szarych tęczówkach. Miał wrażenie, że w końcu trafił we właściwy punkt, by nawiązać jakąkolwiek nić porozumienia z tym nowym obozowiczem. Nie wiedział tylko dlaczego tak mu zależy, ale uznał, że nad tym zastanowi się później. Wieczorem. Jak będzie robił kolejna zabawkę z brązu.
    - Ja też trochę śpiewam. Głównie pod prysznicem – przyznał. – Zdecydowanie wolę oddać się skrzypcom. Najczęściej ćwiczę po południu nad zatoką. Dźwięk tak cudownie roznosi się po wodzie. Zawsze rozgrzewam się „Kanonem na D”, a potem „Gawroszem” Gossec’a. Następnie w zależności od nastroju gram swoje ulubione utwory.
    Rozmarzył się odrobinę. Bo naprawdę uwielbiał grać na skrzypcach. I to wszystko mogło wydawać się dziwne. Syn Hefajstosa, stworzony do walenia młotem w metal i wytwarzaniu broni, potrafił coś więcej. W porównaniu do swojego rodzeństwa miał długie, smukłe palce, które potrafiły zdziałać cuda. I znakomicie nadawały się do grania na skrzypcach.
    - Wiesz. Granie sprawia mi naprawdę wiele radości – wyznał spoglądając w stronę zatoki. – Pozwala zapomnieć o troskach.
    Spojrzał na swoje dłonie. Na palce, w których drzemała potężna moc ognia. Ponoć nie zdarzało się to często dzieciom Hefajstosa. Rzadko miewały takie wielkie moce, ale ponoć nigdy nie był to dobry znak. On jednak nauczył się to wszystko kontrolować. No. Prawie nauczył.
    - A ty? Co lubisz grać? – spytał, chcąc ukierunkować myśli na inny tor. Powtarzał sobie w głowie – „Wróćmy do rozmowy o skrzypcach. To jest przyjemne.”

    Ashbel.

    OdpowiedzUsuń
  88. - Eh. Muszę przyznać, że nie – odpowiedział. – Jedyna skrzypaczka, która nasuwa mi się na myśl, to Lindsey Stirling. Ona troszkę zmieszała dźwięk skrzypiec z muzyką elektroniczną i nawet mi się to podoba. Choć ja zdecydowanie preferuje czysty dźwięk skrzypiec, przy ewentualnym akompaniamencie pianina.
    Kochał dźwięk skrzypiec. Był delikatny oraz taki miękki. Przyjemnie pieścił jego zmysły i wypełniał go całego. Lubił czuć muzykę całym sobą. Ale tylko dźwięk skrzypiec. Nie podobało mu się gdy coś go zagłuszało, bo po prostu kochał ich czysty dźwięk, będący jak nocne cykanie świerszcza. Jak kołysanka śpiewana nocą przez matkę.
    - Ja po prostu czysty dźwięk skrzypiec – wyznał. – Niezakłócany przez nic.
    Znów się odrobinę rozmarzył. Ale nie mógł nic na to poradzić. Po prostu nie mógł.
    - Wybacz. Chyba… - zaciął się, po czym uśmiechnął zdecydowanie za szeroko. – Dziękuję.
    Podszedł do Gabriela i złapał za ramiona, by nachylić się i złożyć lekkiego buziaka na jego policzku. Nie powinien, ale nie mógł się też powstrzymać. Nie był pewien co ten chłopak zrobił. Ale nagle wszystkie jego troski zniknęły. Troszkę inaczej niż przy Roxy, ale zniknęły.
    - Chyba pójdę trochę pograć – oświadczył. – Zobaczymy się jeszcze?

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  89. - A to szkoda - stwierdził, wzdychając teatralnie. - Gdybyś brał pod uwagę tylko jedną, to pewnie bym skorzystał, a tak.. - prychnął cicho. - Co to za zabawa?
    W tej chwili przedrzeźnianie tego chłopca było chyba jego ulubionym zajęciem. Obserwował go uważnie, w duchu ciesząc się, że to właśnie jemu udało się w jakiś sposób zaskarbić sobie jego sympatię.
    - Nie no, faktycznie będę się zwijał, przyda ci się trochę odpoczynku, uważaj na te barki i kark - uśmiechnął się życzliwie. - Jak będziesz miał ochotę na kolejną jazdę, to szukaj mnie albo w domku, albo w siłowni, albo przy Abbadonie - powiedział i powolnym, wręcz mozolnym krokiem ruszył przed siebie.

    Caspian

    [Ja z czasem stoję tak piekielnie źle, że kiedy patrzę w tył, to zdaję sobie sprawę z tego, że cały mój wolny czas poświęcam na naukę i Serafina. Tak naprawdę żeby wejść na bloga, a już w ogóle, żeby cokolwiek napisać samemu to mam dosłownie chwilę przed zamianą jednego zeszytu na drugi.]

    OdpowiedzUsuń
  90. Przygryzł dolną wargę, widząc, że wprowadził chłopaka w wyraźne zakłopotania. Nie chciał tego, bo widział, że w końcu rozluźnił się przy nim i zrelaksował, a on znów sprawił, że spiął się.
    - Przepraszam. Nie… Nie powinienem – odparł i potarł swój kark. Zdecydowanie nie powinien. – Trochę mnie poniosło. Przepraszam.
    Gabriel odburknął coś w odpowiedzi i minął go ze spuszczoną głową. Odprowadził go spojrzeniem swoich ciemnych tęczówek z lekko przekrzywioną głową. Westchnął ciężko i przebiegł palcami przez swoje ciemne włosy. Wrócił do swojego łuku i spojrzał na tarczę. Chyba jednak nie będzie dziś strzelać.

    Ashbel

    [Przepraszam, że tak krótko i w ogóle, ale źle się czuję, a chciałam jakkolwiek odpowiedzieć.]

    OdpowiedzUsuń
  91. Pokłócił się z jedną z córek Aresa. Nie cierpiał tych dzieciaków. Działały mu na nerwy bardziej niż ktokolwiek inny w tym Obozie. Po prostu sprawiały, że ogień płoną w nim jak szalony. Tak więc kiedy skończyła mu wytykać, jaki to jest beznadziejny w szermierce (co nie było prawdą; po prostu bardziej wolał łuk, ale w walce mieczem nie był najgorszy), odwrócił się na pięcie i odszedł zostawiając po sobie spalone ślady w trawie.
    Musiał ochłonąć. Potrzebował znaleźć ustronne miejsce, gdzie będzie mógł się wyciszyć. Oczywiście mógł wybrać kuźnię i wyżyć się na metalu, ale w tej chwili jest tam pełno jego rodzeństwa. Wybrał więc odległy zakątek jeziora, gdzie prawie nikt nie zaglądał. Tym razem jednak było inaczej.
    Przystanął na ścieżce i skrył się odrobinę za drzewem, przyglądając się chłopakowi, który ćwiczył. Jego mięśnie prężyły się, a ciało kusiło i na policzki Asha wkradły się rumieńce. Zarumienił się jeszcze bardziej, gdy chłopak przestał ćwiczyć i spojrzał w stronę jego ścieżki, a on od razu go rozpoznał.
    „No tak. Przecież ma dar jasnowidzenia” – pomyślał sobie. Opanował więc swoje kołatające w piersi serce oraz rumieńce na twarzy. Wyszedł zza drzewa, poprawił swoją koszulkę i ruszył ścieżką na brzeg jeziora.
    - Cześć Gabriel – przywitał się, wyłaniając z cienia drzew. Zszedł na plażę i zatrzymał się w odległości kilku kroków od chłopaka. Nie był do końca pewien jak powinien się zachować. Wolał nie ryzykować.
    - Widzę, że gimnastykę też uprawiasz – odparł. – To było coś.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  92. Dopiero teraz pozwolił sobie lepiej przyjrzeć chłopakowi. Włosy miał spięte, przez co jego twarz była ładnie wyeksponowana. Szaro-niebieskie oczy były duże i ciągle błądziły po okolicy. To było tak urocze, że nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. Podobnie jak fakt, że próbował ukryć swoje ciało za ręką. Nie było z nim aż tak źle. Wyglądał całkiem przyzwoicie.
    - Rozumie, rozumie. Tylko wiesz… Joga pozwala wyciszyć się, oczyścić umysł, uspokoić zmysły. Nie wiem czy tak samo jest w przypadku gimnastyki – zamyślił się na moment. – Ale skoro mówisz, że tak jest.
    Zdjął buty ze stóp, podwinął nogawki spodni i powoli wszedł do chłodnej wody. Obmyła jego stopy i w końcu poczuł jak ogień gaśnie. Westchnął z przyjemności. Jego ramiona rozluźniły się odrobinę. Brakowało tylko pary unoszącej się wokół niego.
    - Wiesz, że niewiele osób wie o tym miejscu? – zapytał, wychodząc z wody. W odpowiedzi dostał potakujące skinienie głowy Gabriela. – A wiesz, że w tam – wskazał palcem na gęstą grupę drzew – jest domek na drzewie?

    Ashbel.

    OdpowiedzUsuń
  93. Życie codzienne w obozie dla Caspiana wyglądało tak jak zawsze. Nie oszczędzał swoich sił na ćwiczeniach, równie często pojawiał się wszelakich treningach, każdego dnia pracował z Abbadonem. Szara, nudna codzienność, rutyna do której przyzwyczaił się już dawno. Czasami, kiedy wyłączał się na moment, zdawał sobie sprawę, że jego myśli pędzą w kierunku domku Apolla, a w zasadzie jednego z mieszkańców. Wtedy za każdym razem na jego ustach pojawiał się zadziorny uśmiech. Widywał Gabriela, owszem, ale za każdym razem trwało to tak krótko, że nie był w stanie nawet podejść do niego i zapytać o cokolwiek.
    Tego dnia zrezygnował z kolacji i skierował się wprost ku stajnią, gdzie dosyć dużo czasu zajęło mu czyszczenie Abbadona i ogólne oporządzanie. Patrząc przez otwarte, tylne drzwi stajni widział zachodzące słońce. Już dawno nie miał tak ogromnej ochoty usiąść w siodle i odjechać jak najdalej serca obozu.
    Zacmokał na ogiera i chwilę później, w akompaniamencie stukotu kopyt o drewniane belki, opuścili stajnię, wypełnioną rżącymi końmi. Nie miał najmniejszego zamiaru kisić się w zagrodzie, więc nie tracąc ani chwili znalazł się w siodle. Ścisnął boki konia i poruszył biodrami, dając mu znak. Stępem ruszyli w kierunku lasu, a dokładniej wąskiej ścieżki prowadzącej do najcudowniejszego miejsca w Obozie. Popędził konia i rozejrzał się dookoła. Jego brwi ściągnęły się w dziwnym zdenerwowaniu, gdy zauważył skuloną przy zagrodzie postać. Wbił pięty w boki konia.
    -Prrrrrrrrrrr - mruknął, ściągając wodze i zmuszając konia do gwałtownego zatrzymania się. Zeskoczył z grzbietu ogiera i podszedł do skulonej postaci. - Gabriel? - zapytał cicho, kucając przed nim.

    Caspian

    [O dziwo! O dziwo ja mam w tym roku szkolnym motywację do nauki, ale... w zasadzie jestem tak zmęczona szkołą, chorowaniem i wszystkimi zwalającymi się na mnie obowiązkami i problemami, że się muszę zmuszać do chwytania za zeszyt. A potem to już leci samo xd]

    OdpowiedzUsuń
  94. Spojrzał na Gabriela i znów dostrzegł tę iskierkę zainteresowania oraz ciekawości, którą widział kilka dni temu, kiedy rozmawiali o skrzypcach. Podobał mu się ten chłopak z iskierkami, niż ten zakłopotany i zmieszany. Choć obaj byli na swój sposób uroczy.
    Wysuszył swoje stopy i otrzepał z resztek piasku, po czym założył na nie buty.
    - Chodź. Pokażę ci – zaproponował. Wiedział, że chce go zobaczyć, a on nie miał zamiaru go przed nim ukrywać. A raczej nie umiał. Znalazł go jakieś trzy lata temu, a gdy do niego zajrzał, okazało się, że nie był używany od dość dawna. Wysprzątał więc tam i urządził swój własny, mały azyl. Było tam wszystko czego trzeba. Łóżko, mała kuchnia oraz kącik, gdzie mógł robić projekty swoich nowych zabawek.
    Szli przez las w ciszy, ale nie przeszkadzało mu to. Wsunął ręce do kieszeni, ale kątem oka widział Gabriela idącego tuż za nim. W krótce przed nimi zamajaczył kształt zawieszony kilka metrów nad ziemią.
    - Tadam – oznajmił i podszedł do spiralnych schodów, owijających się wokół pnia. Spojrzał na Gabriela, który z zachwytem patrzył na domek. – No chodź, wejdziemy.
    Zaczął wspinać się po schodach, a gdy wyczuł za sobą obecność chłopaka dodał:
    - Znalazłem go trzy lata temu, wysprzątałem i zrobiłem z tego takie swoje miejsce do ucieczek – wyjaśnił, gdy stanęli na niewielkim podeście. – Czasami mam wrażenie, że nie pasuję do tego obozu. Wtedy przychodzę tutaj.
    Nacisnął klamkę i zaprosił Gabriela pierwszego.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  95. Caspian przyglądał się chłopakowi ze smutkiem wymalowanym na twarzy. Jedyne, co chciał uczynić w tej chwili to porwanie go w objęcia i trzymanie tak długo, aż na jego twarzy nie pojawi się uśmiech.
    - Gabiel - miękko, łagodnie wypowiedział jego imię. - Powiesz mi co się stało? - zapytał, naprawdę zmartwiony.
    Widział, że coś jest nie tak, nawet bardzo nie tak i nie miał najmniejszego zamiaru ruszyć się z tego miejsca, dopóki nie dowie się prawdy.

    Caspian

    [Ee tam xD Mi to nie przeszkadza :D
    Mi idzie.. względnie :D robię sobie trochę problemów niewyparzoną gębą i chyba zrobiłam sobie wroga w nauczycielce od przedmiotów zawodowych, z którą mam.. 10 lekcji w tygodniu x.x a w ogóle.. znowu jestem chora! yay, długi weekend przede mną, a ja mam gorączkę ;_;]

    OdpowiedzUsuń
  96. Przyglądał się chłopakowi, jak uważnie badał pomieszczenie. Nie było to coś wielkiego. Pod oknem po prawej stronie stało biurko kreślarskie z jego szkicami i planami. Dalej była mała kuchnia, która nawet miała lodówkę. Małą bo małą, ale jemu wystarczyła. Na blacie wciąż stał kubek, z którego pił herbatę ostatnim razem. Po lewej pod oknem stało łóżko. Przy nim zaś oparty pył futerał ze skrzypcami. Nie ćwiczył od trzech dni. Sam nie wiedział dlaczego.
    - Tak. To prawda. Kiedy go znalazłem wyglądał na opuszczony, więc tak jakby mam go na wyłączność – przyznał siadając na brzegu materaca i wyciągając nogi przed siebie. – Myślę, że nikt za bardzo się tu nie zapuszcza więc to dobre miejsce do ucieczek.
    Miał ochotę podskoczyć z radości, kiedy zobaczył delikaty uśmiech na twarzy chłopaka. Jego serce znów zbyt mocno zatrzepotało i zdecydowanie będzie potem potrzebował chwili, by zastanowić się nad sobą i swoim zachowaniem. Ale to potem. Teraz zdecydowanie odwzajemnił gest Gabriela i uśmiechnął się do niego delikatnie.
    - Częstuj się, jeśli masz na coś ochotę – wskazał na małą kuchnię. – W lodówce jest sok pomarańczowy, chyba że masz ochotę na herbatę. W szafce są też ciastka, jak chcesz coś słodkiego.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  97. Chyba już dawno nie czuł się tak bezradny. Patrzył na Gabriela i, cholera, nie miał pojęcia w jaki sposób może mu pomóc. Nie wiedział, czy Gabriel w ogóle zgodził by się na tę jedyną rzecz, która wpadła Caspianowi do głowy.
    - Hej, hej - wyszeptał. - Co się dzieje, hmm? - jego głos był tak dźwięczny, tak melodyjny i uspokajający, ale z tego, co widział, niezbyt pomagał.
    W ułamku sekundy zdecydował się zrobić to, o czym pomyślał przed chwilą.
    - Chodź tu - wyszepnął i przyciągnął do siebie chłopaka, aby zaraz po tym opatulić go swoimi ramionami, przyciskając przy tym do swojej piersi. - Shhh. - wyszeptał, opierając policzek o czubek jego głowy.

    Caspian

    [Ja mam tak porąbanego księdza, że w zasadzie nawet go nie słucham.. religia dla mnie to po prostu dwie godziny snu xd
    Mam ich juuuż serdeecznie dosyć -__-]

    OdpowiedzUsuń
  98. Udał, że nie widzi, jak prawie stłukł jego ulubiony kubek. Wykazał wtedy wyraźne zainteresowanie futerałem swoich skrzypiec, wyrywając nitkę, która powoli się pruła. Doszedł tym samym do wniosku, że przydałby mu się nowy, skoro z tego zaczynają wyłazić wszystkie nitki.
    Sięgnął po ciastko i odgryzł kawałek. Dawno nie spędzał z kimś tak długo czasu. Dawno też nie próbował z kimś nawiązać kontaktu, zawrzeć jakiejś przyjaźni. Myślał, że to go przestraszy, ale tak się nie stało. Spojrzał tylko na odrobinę spiętego Gabriela, a jego kąciki ust bezwiednie uniosły się ku górze.
    - Tak. Bardzo miło. Faktycznie można się ukryć i zniknąć od tego całego zgiełku – odparł cicho. – Nie przepadam za nim. Wolę być sam. Mam tylko jedną przyjaciółkę w całym obozie. No… - zawahał się na moment i zerknął przelotnie na chłopaka. Ale uznał, że jeśli teraz tego nie powie, to może już nigdy się na to nie zbierze.
    - No i może trochę ciebie – odezwał się i rumieńce wkradły się na jego policzki. Odgryzł kolejny kawałek ciastka, czując się odrobinę zawstydzonym.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  99. Trzymając go ciasno, przesunął dłonią po jego plecach, w górę i w dół i z powrotem. Milczał, czekając, aż sam Gabriel poczuje się lepiej, żeby cokolwiek powiedzieć. Zerknął na konia, który odszedł kilka kroków od nich, skubiąc trawę jak w transie. Miał wrażenie, że chłopak w jego ramionach jest porcelanową lalką, którą mógłby rozbić na drobne kawałki, gdyby tylko za mocno ścisnął.
    - Nie, nie pozwolę ci tak myśleć - powiedział, kręcąc głową. - Nie jesteś beznadziejny, Gabriel - dodał, chowając nos w jego włosach. - Musisz nad nią pracować, musisz uwierzyć, że jesteś w stanie sobie z nią poradzić - wyjaśnił i objął go mocniej.

    Caspian

    [Ja ostatnio uznałam, że go przez chwilę posłucham i przez ten czas nastawiał naszą klasę przeciwko szkole, mówił jaka to szkoła jest beznadziejna, że nie powinniśmy chodzić do niej pod przymusem i w ogóle, a on sam w niej uczy ;_;]

    OdpowiedzUsuń
  100. Był zdziwiony nie czując zbyt dużego napięcia w ciele chłopaka. On sam nie pamiętał kiedy ostatnio trzymał kogokolwiek tak blisko siebie. To, że był tym Caspianem od Afrodyty wcale nie znaczyło, że tulił wszystkich ludzi.
    - Rozumiem cię - powiedział cicho. - Przestań się bać - dodał nagle. - W tej chwili się nic nie dzieje prawda? Nic nie widzisz, nie? - zapytał.
    Nagle poczuł silną potrzebę zrobienia czegoś. Pragnął pokazać Gabrielowi, że chce się nim zaopiekować, pokazać mu, że może być lepiej.
    Przesunął dłonią w górę jego pleców, opuszkami palców dotknął karku chłopaka, a na koniec wplótł je między kosmyki włosów. Równocześnie pochylił się, a jego wargi dotknęły czoła Gabriela.

    Caspian

    [Oooo nie wierzę o.O Ta kobieta musi być naprawdę pochrzaniona x.x W ogóle.. nadrobiłaś The100? :D]

    OdpowiedzUsuń
  101. Miał wrażenie, że właśnie w tym momencie znajdujący się w jego objęciach chłopak zrobił duży krok w przód. Uśmiechnął się pod nosem, tuląc go do siebie jak małą kukiełkę. Poczuł ciepło, które wypłynęło z serduszka i w ułamku sekundy rozlało się po całym jego ciele, kiedy palce Gabriela zacisnęły się na jego bluzie.
    Palce Caspiana wciąż wplecione były w miękkie włosy młodszego chłopaka. Nieświadomie Cass kreślił opuszkami na skórze głowy chłopaka niewielkie kółka.
    - Nie masz ochoty wybrać się na małą przejażdżkę? - wyszeptał wprost do ucha chłopaka, pochylając się nad nim.
    Chciał mu coś pokazać i naprawdę liczył na to, że Gabe się zgodzi.

    Caspian

    [Ja bym pewnie je zgubiła.. jak znam siebie, a potem znalazła i znowu zgubiła xd to się w kółko dzieje z moim pendrivem xd
    Aaarrrr bo ja nie obejrzałam do końca tego najnowszego bo.. UWAGA UWAGA *werbelek* zasnęłam wczoraj koło godziny 20:00, w moim domowym ubranku (czyt. dresy i bokserka) i spałam sobie tak do rana, zawinięta w kołdrze niczym naleśnik xD i jestem mega ciekawa co tam się działo, a dzisiaj już nie włączam, bo wiem, że przysnę, jak tylko zacznę coś oglądać :D]

    OdpowiedzUsuń
  102. Caspian podniósł się z ziemi i chwycił Abbadona, po czym ruszył w kierunku stajni, mówiąc Gabrielowi, że muszą znaleźć jakiegoś spokojnego konia dla niego. Po niedługim czasie dziesięcioletnia kasztanka była w pełni oporządzona, a wodze zostały wręczone młodszemu chłopakowi. W razie potrzeby Caspian uczepił do jej ogłowia linkę, tak na wszelki wypadek, aby mieć pewność, że klacz nagle nie ruszy przed siebie galopem, porywając ze sobą Gabriela.
    - Dasz radę wsiąść sam? - zagadnął, spoglądając na niego.

    Caspian

    [Kiedy jestem zmęczona, a zmęczona jestem praktycznie przez cały roboczy tydzień, nie ma dla mnie zbyt dużego znaczenia czy siedzę na fotelu, na łóżku, czy przy biurku. Potrafiłabym zasnąć wcześniej, chociaż kiedy kładę się świadomie, to też muszę się opatulić kołderką i nie może zabraknąć mojego misia ;D]

    OdpowiedzUsuń
  103. Caspian uśmiechnął się w odpowiedzi. Podszedł do chłopaka i poprawił znajdujące się zbyt nisko strzemiona, po czym sam wsiadł na konia. Linkę z ogłowia klaczy przyczepił do siodła Abbadona, tak aby konie mogły iść obok siebie. Zacmokał na ogiera, który ruszył niemal od razu, a za nim kasztanka.
    - Ostrzegam z góry, że jedziemy do lasu - zerknął na chłopaka i uśmiechnął się szeroko. - Żebyś nie pomyślał, że chcę cię porwać, zgwałcić, czy cokolwiek innego - wyjaśnił.

    Caspian

    [A ja taaaaaaak. Kocham spać, doceniłam sen dopiero gdy zaczęłam dojeżdżać do szkoły xd A mój to taki rozbebłany, płaski i taki zdezelowany pieseł, który wygląda jakby go przejechała ciężarówka XD i też jest spory :3 A ja tymczasem lecę spać, branoc! :3]

    OdpowiedzUsuń
  104. Sięgnął po kolejne ciastko i odgryzł jego kawałek. Wpatrywał się w swoje biurko kreślarskie, gdzie walały się kartki oraz ołówki. Okruszki spadły na jego uda, ale zaraz strzepnął je na podłogę.
    - Nie przeszkadza mi to w zupełności – odparł. – Wiesz. To że nie potrafisz na mnie za długo patrzeć. Sam trochę taki jestem. I hej – odwrócił głowę w jego stronę – nie mów, że nikt nie poświęca czasu, żeby cię poznać, bo ja to robię.
    I zrobił, to czego praktycznie nie zrobił w całym swoim życiu. Uśmiechnął się. Tak szeroko i szczerze, odsłaniając rząd białych, prostych zębów. W bursztynowych oczach zatańczyły ciepłe ogniki, rozjaśniając jeszcze kolor jego tęczówek. Naprawdę nigdy w życiu się tak nie uśmiechnął. A przynajmniej nie pamięta, żeby uśmiechał się do kogoś w ten sposób.
    - Nie oceniam ludzi, po tym co inni o nich mówią – wytłumaczył. – Wolę sam ich poznać.

    Ashbel

    OdpowiedzUsuń
  105. Te słowa uderzyły w Caspiana bardziej niż on sam mógłby się tego spodziewać. Nie uraziły go w żaden sposób, ale niemal poczuł ich siłę. Skinął głową i skierował konie na ścieżkę w lesie.
    - Powiesz mi co się wydarzyło? - zagadnął, spoglądając na niego niepewnie. Nie wiedział czy Gabriel będzie chciał do tego wracać. Uśmiechnął się do niego uroczo.
    Konie dumnym krokiem weszły między drzewa, a Caspian nagle poczuł się zakryty, bezpieczny.

    Caspian

    [Dobryyy c: i tak wracając do nocnego tematu.. ja też kocham jeeeeść :3 ale nie mogę :c]

    OdpowiedzUsuń
  106. Caspian skinął głową, kiedy Gabriel skończył mówić. Było mu tak strasznie szkoda tego chłopaka, dzieciak miał naprawdę spore problemy przez tę moc. W tej chwili dopadła go ogromna potrzeba ponownego przytulenia Gabriela, ale fakt, że siedzieli w siodłach trochę mu na to nie pozwalał.
    - Jeśli przejmujesz się tym, że będą mówić o tobie jeszcze więcej.. to się naprawdę nie martw - uśmiechnął się do niego. - Za chwilę pojawi się jakaś nowa plotka i na językach będzie ktoś zupełnie inny. Poza tym, moim zdaniem powinieneś przestać bać się swojej mocy i ludzi, wiem, że to nie jest łatwe, ale ze mną ci się udało - wyjaśnił, wzruszając ramionami.

    Caspian

    [Haahhahaha XD Ja spałam do 9 i po wczorajszym trzynastogodzinnym maratonie snu dzisiejsza ilość godzin mi w pełni wystarcza i czuję się.. pełna energii xD
    Ja.. cóż, jeśli zrzucę jeszcze kilka kilo, to chyba będzie w porządku. Po zwaleniu z siebie 17 kg, kolejne 10 nie wydaje się aż takie straszne XD Ja jestem taką typową klepsydrą, więc jak pozbędę się moich (jakże denerwujących) boczków, to będzie.. ahh, cudownie xD]

    OdpowiedzUsuń
  107. - Dasz radę - powiedział Caspian, a w jego głosie można było wyczuć, że naprawdę wierzy w Gabriela. Z chęcią pomógłby mu w każdy możliwy sposób, nawet jeśli miałoby to znaczyć, że musiałby chodzić za nim wszędzie. - Na mnie nie patrz, ja nie mam pojęcia dlaczego tak jest - wzruszył ramionami. Nagle wpadł na pewien pomysł. - Nie masz ochoty przejść się jutro ze mną na siłownię? - zagadnął z uroczym uśmiechem spoglądając na chłopaka.
    Równocześnie pokierował konie w lewo, na ledwo widoczną ścieżkę.

    Caspian

    [Cóż, miseczka C jest bardzo często na mnie za mała, więc.. no cycki mam xD ale za to mam krótkie nóżki, takie serdelki :D]

    OdpowiedzUsuń
  108. Dulal - pogromca wszystkim herosów w obozie. Nawet sam pan D. unikał go. Potrafił przerazić samą postawą i spojrzeniem, nawet jeśli był tylko hindusem. Musiał przyznać, że nauka fechtunku sprawiała mu w jakiś sposób przyjemność, pod warunkiem, że uczył prawdziwych wojowników. Jeśli w grupie widział kogoś, kto zachowywał się jak ciota lub gej i nie potrafił poprawnie trzymać rękojeści miecza, dosłownie brała go cholera.
    Aktualnie podążał w stronę areny, by odbyć kolejne zajęcia. Albo jak to inni nazywają - pognębić obozowiczów i popstrykać piorunami. na miejscu byli już wszyscy, a Dul zlustrował dokładnie każdą osobę. I jedna niezbyt przypadła mu do gustu.
    - Dużo z was wie jak się atakuje z miecza, ale nie potrafi go poprawnie trzymać. I uwierzcie mi, że wtedy wychodzę z siebie. Jak widzę, że wypada wam z rąk przy mocniejszym uderzeniu to pioruny same mi uciekają - powiedział, jakby usprawiedliwiał swoje zachowanie.
    - Ale za nim dojdzie co do czego, dziesięć okrążeń dookoła areny. Osoby, które będą spacerować lub biec zbyt wolno, czyli na szarym końcu, niech się przygotują na wieczorną zimną kąpiel. Wiecie, co mam na myśli, prawda? - Nikt nawet nie odważył się kiwnąć głową, bojąc się jego reakcji.
    - No, jazda! - rozkazał, po czym wszyscy zaczęli wykonywać jego polecenie bez najmniejszych sprzeciwów. Uwagę Dula zwróciła jednak jedna osoba. Chuderlawy chłopak, który wzbudzał w nim dosłownie negatywne uczucia. Do tego... nie znał go.
    - Ty, mały! - zawołał go, by następnie wyprostować się i skrzyżować ręce na klatce piersiowej. Gdy do niego podbiegł, ten uważnie zlustrował go od góry do dołu. - Nazwisko.

    Dulal

    OdpowiedzUsuń
  109. Widząc jego pewną siebie postawę oraz minę, która owej pewności nie wyrażała, zaśmiał się. Może i nie był z samych kości zbudowany, ale według Dula było coś w nim takiego...trudno powiedzieć. Nie lubił go. Chyba.
    - Grey... - myślał na głos. Zmrużył na chwilę oczy i intensywnie nad czymś myślał - już wiem! Jak ten cały Christian Grey. Moja matka uwielbia tą powieść, chociaż ja w tej kwestii kompletnie się z nią nie zgadzam. Ten koleś to jakiś palant, prawda? A teraz mi się będziesz z nim jeszcze kojarzył... - Oczywiście. Jego czarne poczucie humoru. Czarne poczucie humoru, które potrafiło przybić nie jednego. Słowo, że będzie się z nim z kimś kojarzyć znaczyło, że ma przechlapane. I to zdrowo.
    - Jestem ciekawy na co cię stać... - rzekł tajemniczym tonem, który przepowiadał piekło. Wymierzył palcem w jego nogę i trafił go nagle małym piorunem, tak dla jaj.
    - Cholera, przepraszam - powiedział, po czym naglę trafił drugą nogę. - Jaka ze mnie niezdara. No ale cóż, czas biec. Musisz nadrobić te dziesięć kółeczek, jazda! A kiedy odwrócił się tyłem, trafił w same pośladki. Nigdy to mu się nie znudzi.

    Duluś

    OdpowiedzUsuń
  110. [Wiem, że cholernie długo. Miałam zbyt wiele problemów. Nie tylko takich typu "historia/wizerunek/charakter" postaci, ale także i prywatnych. Postanowiłam jednak stworzyć postać podczas prowadzenia wątków. Wtedy będę miała jakiś zarys, w którą stronę pokierować Miśka.
    To ja mam taki pomysł, bo Micho też nie może tutaj się odnaleźć... Z tego też powodu Misiek się upije aż miło i pomyli chałupy. Wejdzie do Gabryśka i nagle zacznie mu urządzać spowiedź stulecia, częstując go alkoholem. Może być ciekawie xD]

    OdpowiedzUsuń
  111. Pomimo tego, że Michał od tygodnia był już w tym przybytku to nie umiał się tutaj wcale odnaleźć. Ciągle chodził, błądził i szukał drogi do domu. Po cholerę akurat właśnie jemu trafiła się fucha herosa? Jakby nie mógł sobie tak normalnie, przeciętnie zyć. Tak jak do tej pory. Mieć swoje większe i mniejsze nastoletnie problemy. Mógłby chodzić na mecze... Mógłby spędzać czas ze znajomymi... Kłócić się z matką po każdej wywiadówce... Robić nauczycielom najróżniejsze psikusy... Opychać się rogalami i o dwunastej wyczekiwać pod ratuszem na koziołki... Czego to on by nie mógł w tym swoim Poznaniu...
    A teraz siedział sam. Zupełnie sam jak palec. Wzdychał ciężko i boleśnie, wspominając swoje najlepsze lata w Polsce. Może nie było tam aż tak bardzo kolorowo... Ale zawsze działo się coś ciekawego. Chciał tam wrócić jak najszybciej.
    Wyszedł z pokoju, dzierżąc w dłoni butelkę samogonu od pana Kazimierza. Pan Kazimierz to swój chłop był. I wódkę dobrą pędził. Ale teraz to i wódki nie będzie. No, chyba, że w jakiś sposób stąd się wymknie. A na to w chwili obecnej się nie zapowiadało. Westchnął po raz kolejny, siadając w jakimś lasku, pod jakimś drzewkiem i sącząc wódkę z butelki.
    A mocne to to było, że sam diabeł by się skrzywił. No, ale nie ma co się dziwić. Osiemdziesiąt procent to nie takie hocki- klocki. To już było coś. A po kilku głębszych zrobiło mu się tak jakoś przyjemniej. I cieplej na duszy. I bardziej zabawniej. A z drugiej strony to i tak bardziej przykro, że on tu tak sam tą wódkę pije. Że nie z kimś, tylko samotnie.
    W końcu uznał, że musi wracać do domu. A raczej uznał to po tym, jak w butelce nie zostało już nic. Tak czy inaczej musiał wrócić na dwóch nogach. Powoli, tak, aby się nie wywalić zaczął zmierzać w kierunku obozowiska. Światło w oknach uświadamiało go, że jest coraz bliżej swojego celu. No i w końcu doszedł i walnął się na łóżku, mając już wszystko dosłownie gdzieś.
    Przez moment wydawało mu się, że usłyszał pytanie: "Dlaczego tak pije?"
    - Bo tu jest Polska... I tu się pije. - Odpowiedział na głos.

    OdpowiedzUsuń
  112. Uniósł nieco głowę, przyglądając się chłopakowi. Przez moment widział go podwójnie. Po chwili jednak energicznie i mocno potrząsnął głową. O, teraz było już znacznie lepiej. Przynajmniej widział tego chłopaka pojedynczo.
    - Wybacz... Ale saletita mi się popsuła. - Powiedział Michał, nadal mu się przyglądając badawczo. - To raczej chyba ja powinienem się zapytać... Co ty tutaj robisz. - To bardziej stwierdził niż zapytał. - Tym baardziej, że ja u siebie jestem. - A tak przynajmniej mu się wydawało. Rozejrzał się dookoła. Wszystko wyglądało nawet podobnie.
    - Ja... A no ja jestem Polak. Z Polski. A tak dokładniej to z Poznania. Chsiałbyś jutro ze mną pójść.. Hik... Pooglądaś koziołki na ratu- hik-szu. Psze mi wybaczyć, ale jestem pijany. - I znowu walnął się na łóżko. Upił się Michał z tej całej swojej rozpaczy. Bo tak tęskno mu do domu było. - A tak poza tym to nazywam się Michał i jestem w czarnej dupie. Chcę do domu. Nikt mnie tu nie rozumie, czaisz to? - Podniósł się ponownie nieco. - Jestem tu od tygodnia i mam dosyć. Nikt mnie tu chyba nie lubi, więc musiałem się napić. - Czuł jakąś dziwną (i pochrzanioną) chęć opowiedzenia tego wszystkiego co mu na duszy leżało. Nawet jeżeli nie znał osobnika, który stał przed nim. - A ty jak się nazywasz? - Zapytał. - Bo mi się nie przedstawiłeś. - Dodał po krótkiej przerwie, kończąc swój wywód typowym dla niego, czkawkowym "hik".

    OdpowiedzUsuń
  113. Patrzył z niewzruszonym wyrazem twarzy, jak inni biegają. Przyglądał im się i ciągle darł się, by przyśpieszyli przestali się obijać. Komentował, że mają biegać jak pan D. gdy widzi butelkę dobrego wina. Co jakiś czas celował z piorunów tych na końcu i był dość zawiedziony, że ten cały Gabriel nie należał do tych osobników. No cóż, bywa. Kiedy skończyli biec, wszyscy ustawili się w szeregu, a on dumnie stanął przed nimi. Przypatrzył się każdemu przez chwilę wzrokiem podobnym do mordercy.
    - Zmęczeni? - spytał, unosząc brew do góry. Nikt nie przytaknął, mieli szczęście. - W takim razie poćwiczymy obronę przed atakiem i kontratak. Jako, że jest was liczba nieparzysta, jedna osoba ćwiczy ze mną. - Na tą wiadomość każdy w myślach prawdopodobnie zaczął sie modlić, by nie padło na niego. - Ktoś chętny? - rozejrzał się, po czym krótko się zaśmiał. Typowe. - Mała pokraka o imieniu Gabriel, padło na ciebie - rzekł, przywołując go do siebie palcem. Czemu on? A nie wie, tak jakoś padło.

    Dulal

    OdpowiedzUsuń
  114. [A Lexiak jak zwykle olał sprawę x.x cholera, naprawde nie mam ostatnio na to głowy ;_; ale już jestem! :3]

    Caspian pewną ręką prowadził konie przez ledwo widoczną ścieżkę. Zerknął na Gabriela i uśmiechnął się do niego radośnie.
    - Yay - wyszczerzył jeszcze bardziej swoje białe kiełki.
    Rozejrzał się dookoła i zmarszczył brwi. Na przystojnej twarzy wymalował się wyraz zdziwienia.
    - Uno momento.. Nie wiem gdzie jestem - bąknął nagle.
    Wypuścił moc z okowów, a ta zabarwiła jego tęczówki na czerwono.

    Caspian

    [Mój nos to taka typowa poznańska pyrka ^^ ale jest ładny, nie lubię moich powiek i mam okrągły kształt twarzy, co jest moją zmorą, bo mnie słonecznikiem przez to nazywają ;c]

    OdpowiedzUsuń
  115. - No co? - bąknął, spoglądając na niego i wzruszył ramionami.
    Był święcie przekonany, że kierowali się w dobrą stronę! Abbadon zarżał pociesznie i machnął przy tym łbem.
    - Spokojnie - uśmiechnął się pod nosem. - Nie jest aż tak źle jak mogłoby się wydawać - dodał. - Ten las wcale nie jest taki duży. - Pocieszył chłopaka.
    Dzięki swojej mocy widział w tej chwili o niebo lepiej. Zaledwie chwilę zajęło mu określenie się, gdzie dokładnie są. Ściągnął wodze i cmoknął.
    - Trzymaj się! - polecił i chwilę później konie z wolnego stępa przyspieszyły do kłusu.
    Musieli zdążyć na czas.

    Caspian

    [A ja.. cóż, ja spędzałam ten czas z chłopakiem, z resztą nadal u mnie jest, ale się uczy xD więc mogę sobie pozamulać z laptopem na kolanach ;3
    Ja nie lubię siebie, swojej twarzy, ciała i wgl ;x]

    OdpowiedzUsuń
  116. Zerknął na niego wciąż świecącymi niczym rubiny oczami. Próbował wykalkulować ile dokładnie zajmie im jazda.
    - Za jakieś dziesięć minut - odparł, licząc w duchu, że zajadą tam prędzej.
    Pojechali kawałek za daleko, więc teraz, aby trzymać się ścieżek i naprawdę się nie zgubić musieli nadrobić trochę drogi. Caspian westchnął cicho.
    Po jakimś czasie jazdy w ciszy, podczas której Cass doświadczał napływających do jego umysłu najcichszych dźwięków, zajechali na miejsce. Zatrzymał konie i zeskoczył z siodła.
    - Kawałek musimy przejść, więc chodź - oznajmił, przywiązując ogiera do drzewa.

    Caspian

    [Hahha, a mój organizm sam się upomina o sen i jak uparcie nie chce się położyć, to po prostu sam zasypia, najczęściej w ciuchach, oglądając coś xd]

    OdpowiedzUsuń
  117. Caspian ruszył przed siebie, co chwilę oglądając się przez ramię, aby sprawdzić, czy Gabriel za nim nadąża. Aby nadrobić stracony czas nie omijał przeszkód, tylko po prostu je przekraczał. po kilku minutach zagłębiania się między gęsto rosnące, a ponadto gdzieniegdzie zwalone drzewa, nagle wyszedł na niewielką polanę z rosnącym na środku starym dębem. Kiedy Gabriel do niego dołączył zerknął na niego i uśmiechnął się, a idealnie przed nosem przeleciał mu świetlik. Nim się spostrzegł dookoła pojawiło się mnóstwo małych, latających robaczków.
    On kochał to miejsce za jego prostotę, jako syn Afrodyty, bogini miłości potrafił dostrzec jego piękno, wiedział, że Gabriel też to doceni.

    Caspian

    [Ja mam co najwyżej okulary do czytania xD ale rzadko kiedy ich używam i w zasadzie.. przez to chyba mój wzrok się pogarsza x.x Ja będąc gdzieś też mam zazwyczaj problemy z zaśnięciem ;/]

    OdpowiedzUsuń
  118. Caspian zamiast rozglądać się dookoła, przyglądał się chłopakowi stojącemu obok. Nie mógł oderwać oczu od niego. Uśmiechnął się pod nosem, czując cholerną satysfakcję z tego, że zachwycił syna Apolla. Oczy Cass'a płonęły szkarłatem, podczas gdy z twarzy nie schodził cudowny uśmiech.
    - Lubię tu przebywać - stwierdził nagle i ruszył w kierunku dębu, pod którym uwielbiał przesiadywać całymi nocami. - Idziesz? - zapytał, kierując swoje płonące spojrzenie na twarz chłopaka.

    Caspian

    [A ja.. mam +0.75 na oboje oczu, przynajmniej miałam tak dotychczas, poza tym moje oczy cholernie szybko się męczą, dlatego okulista uznał, że najlepiej będzie dać mi tylko te do czytania, ale ostatnio z moim wzrokiem jest coraz gorzej x.x]

    OdpowiedzUsuń
  119. Kiedy on sam pojawił się w obozie bardzo często organizował samotne wyprawy po lesie i okolicach. Uwielbiał znajdować miejsca, których nikt dotychczas nie widział. Westchnął cicho i usiadł na ziemi, obok Gabriela. Oparł się wygodnie o drzewo, a głowę na moment odchylił w tył. Zerknął na swojego towarzysza i uśmiechnął się uroczo. Nagle jeden z świetlików wylądował na nosie Caspiana, a on w ten głupkowato uroczy sposób zezował na niego obojgiem oczu.

    Caspian

    [Ech, ech. Nawet o tym nie myślę, a już w ogóle nie wspominam nic rodzicom xd bo zaczęli narzekać, że za dużo ich kosztuję xD zespół suchego oka brzmi.. dziwnie :D]

    OdpowiedzUsuń
  120. [Jak powszechnie wiadomo, całe to "czego nie robić" pisze się głównie po to, żeby inni wiedzieli, od czego należy zacząć.
    Czy masz ochotę zacząć, żebym wiedziała, w jaki dokładnie sposób Gabryś zdenerwował Dariena?
    I bardzo ważne pytanie: na których dokładnie obozach herosów byłaś(i najlepiej jeszcze z jakimi postaciami)? Bo w sumie też zaliczyłam ich w karierze kilka, łącznie z pierwszym onetowskim.]

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  121. [Ze mną jest tak, że nie zawsze bywam Tosią. Teraz już raczej nie występuję pod innym nickiem, ale to się zdarzało, a już szczególnie ten rok, dwa lata temu zanim wymyśliłam sobie, że w zasadzie zdobyczne imię ładnie się skraca. Rzeczywiście na poprzedniej edycji mnie nie było, ale zaliczyłam trzy inne blogspotowe. Jeśli mnie pamięć nie zwodzi, to na pierwszym miałam córkę Aforodyty, potem pojawiła się córka Aresa (chyba Harley Remington, po pamiętam "motor i karabin"), na ostatnim miałam jakiegoś młodego nauczyciela, ale ten ostatni był straszliwie szemrany.

    Anyway, ja jestem za tym, żeby nasi chłopcy kojarzyli się nawet imiennie. Choćby stąd, że zdarzają im się wspólne zajęcia, a raz czy dwa mogli nawet zostać dobrani do sparingu. Przy głośnej dezaprobacie Dariena, który wolałby o incydencie szybko zapomnieć.
    Proponuję nie nad wodą. Woda za dobrze przewodzi prąd.]

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  122. - Ja jeszcze wiem jak do własnego domku trafić. - Powiedział, ściągając buty z nóg. No co? Kultura musi być wszędzie. Nie ma to, tamto. Kultura obowiązywała wszędzie i w każdym stanie. Nawet wtedy, kiedy Misiek był pijany jak nie wiadomo co.
    - Chcę do domu. Ale tego prawdziwego domu. A nie tego tutaj. Pomożesz mi tam dojść? - Zapytał go tak, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Myślę, że się nie przyzwyczaję. - Odparł chłopak na jego słowa. A pani Hallina była naprawdę spoko. - Michał nie dosłyszał tak dokładnie imienia jakby chciał.

    OdpowiedzUsuń
  123. To, że herosi nie są zrównoważeni, wiedział od dawna. Właściwie samo to mu nie przeszkadzało. Część dziwnych odruchów pomagała przeżyć w walce. Co nie zmieniało faktu, że niektórzy w Obozie mieli zadatki na samobójców.
    Nigdy nie zrozumie poczucia humoru dzieci Hermesa. Co prawda przystanął na chwilę, słysząc alarm, ale nie sięgnął po miecz noszony przy pasku spodni. Z prostego powodu: stał na tyle blisko ściany lasu, by usłyszeć piekielnego ogara, gdyby ten znalazł się w polu widzenia. A las brzmiał jak to las, przeważnie szumiał.
    Ta krótka chwila zatrzymania była najwyraźniej tym, na co czekali żartownisie. Ktoś nagle znalazł się za jego plecami, ale nie silił się na dyskrecję, wskutek czego Darien zdążył się odwrócić i spojrzeć w oczy teoretycznemu napastnikowi. Równocześnie rozległ się krótki gwizd. Stygijska strzała zawisła w powietrzu obok syna Zeusa.
    - Spadaj - syknął do pryszczatego chłopaka, który próbował się na niego zasadzić.
    Synowi Hermesa nie trzeba było dwa razy powtarzać.
    Został ktoś jeszcze. Darien nie musiał przyglądać się twarzy, żeby rozpoznać syna Apolla. Tego dziwnego. Zaklął w myślach.
    Zaklął na głos, kiedy cholerny jasnowidz spojrzał mu w oczy. Nie, żeby miał z tym problem w ogóle, po prostu za każdym razem, gdy Gabriel Grey patrzył mu w oczy, przez jedną milisekundę czuł się tak, jakby ktoś błysnął mu fleszem po oczach.
    - W istocie Grey - odpowiedział nienaturalnie powoli. Zwykle Darien wyglądał jak sympatyczny nastolatek. Jednak "zwykle" nie dotyczyło momentów, kiedy unosiła się przed nim stygijska strzała, a po włosach jakby przeskakiwały drobne wyładowania elektryczne.
    - Czy może mam ci to udowodnić?

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  124. [Słusznie, poprawiaj. Postaram się pilnować.]

    Oczywiście, że nie musiał udowadniać, że jest synem Zeusa! Jeśli ktokolwiek miał ku temu jakieś wątpliwości, Darien po prostu by go wyśmiał. Ale mimo wszystko chciał udowodnić, że jest synem Zeusa. Zademonstrować ułamek siły. Pokazać synowi Apolla, gdzie jest jego miejsce. I dać do zrozumienia, że on, Darien Conway, nie zadaje się z dziwadłami.
    Krótkim gwizdem przywołał stygijską strzałę z powrotem. Zanurkowała za plecami Dariena i jakby się rozpłynęła. Sam chłopak zaś zaczerpnął głęboko powietrza i na chwilę przymknął powieki. Nie uniósł jednak rąk, jak można byłoby się tego spodziewać. Spokojnie postąpił krok do przodu.
    I rozpętało się małe, dedykowane piekło.
    Wyładowania elektryczne w postaci bladych piorunów raziły ziemię tuż obok Gabriela. Nie dosięgły jednak samego herosa, chociaż do samego końca nie mógł mieć takiej pewności. Błyskawice to oddalały się od niego, to znów niebezpiecznie zbliżały, zależne tylko od kaprysu Dariena. Przynajmniej oszczędził mu grzmotów.
    Tortury trwały blisko trzy minuty. Jak nieznośnie długi potrafi to być czas, wie każdy, kto choć raz robił popcorn w mikrofalówce. Conway stał w miejscu i przyglądał się przedstawieniu, wyraźnie zadowolony z efektu.
    - Teraz rozumiesz? - zapytał, przerywając nieznośną ciszę. Przekręcił przy tym głowę tak gwałtownie, że nieprzyjemnie strzyknęły kręgi.

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  125. Caspian zaśmiał się cicho, przyglądając się młodszemu chłopakowi. Zgiął nogi w kolanach i przyciągnął je do piersi.
    - I jak wrażenia? - zagadnął, uśmiechając się do niego.
    Caspian uwielbiał tę polanę, do siego czasu spędzał tu naprawdę wiele nocek, mijały mu na bezczynnym siedzeniu pod drzewem i obserwowaniu świetlików.

    Caspian

    [Nie znaaam się xD ale jak słyszę nazwy chorób, to mi się od razu przypomina "choroba prawego boku" z Medicusa ;o nawet nie wiem czemu ;D]

    OdpowiedzUsuń
  126. Pokiwał głową, idealnie rozumiejąc o czym mówi. On sam dopiero kiedy zaczął choć w niewielkiej cząsteczce rozumieć tę magię, zdał sobie sprawę z tego jak bardzo mu na niej zależy.
    - Jeszcze nikogo tu ze sobą przyprowadziłem - stwierdził nagle, podnosząc wzrok na unoszące się dookoła świetliki. - Kiedy znalazłem to miejsce nie mogłem uwierzyć, że to się stało naprawdę - dodał po dłuższej chwili i znów zamilkł.

    Caspian

    [hahaah ja jeśli zaskakuje swoich znajomych to tylko głupotą. xD a choroba prawego boku najpewniej jest wymyślona, bo to w filmie - Medicusie jest XD i jest ksiąąąążka, ale nie mam kasy, żeby sobie kupić ;x]

    OdpowiedzUsuń
  127. Obserwował chwilę dziwoląga, chcąc się upewnić, że nie zrobił mu żadnej fizycznej krzywdy. Darien potrafił być draniem, ale istniały pewne granice, których w danych przypadkach nie przekraczał. Teraz wszystko powinno być w porządku.
    Tylko dlaczego, u licha, z każdą chwilą przekonywał się, że nic nie jest w porządku? Po czasie, jaki minął, Gabriel powinien już się otrząsnąć i odejść, odebrał lekcję, że nie prowokuje się syna Zeusa.
    A on stał i trząsł się jak osika.
    Darien nie czuł poczucia winy. Wszelkie współczucie brało się z litości dla tak słabego herosa.
    - Ej, w porządku? - zapytał, choć mocno bez sensu. - Znaczy... zaprowadzić się do ambulatorium czy jak?
    Czyżby przegiął? Miał niejasne przeczucie, że tym razem przeholował. Chociaż w zeszłym tygodniu sprzeczka z synem Aresa zakończyła się złamaną ręką Dariena i poparzonymi plecami tego drugiego. Wtedy nikt im nic nie powiedział, nawet Chejron zdawał się nie zauważać tego przejawu brutalności.
    Gabriela potraktował znacznie łagodniej. Nie stała mu się żadna fizyczna krzywda. Chyba...
    Myśl ta na moment zmroziła Dariena. A jeśli nie panował nad darem tak dobrze, jak mu się wydawało?

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  128. Nic nie odpowiedział, uśmiechnął się tylko i spojrzał na chłopaka siedzącego obok, na jego bardziej ładną, niż przystojną twarz, delikatne rysy, długie włosy. Nagle nabrał ochoty sięgnięcia do jego czoła i odgarnięcia tej długiej grzywki. Chciał znów przyciągnąć go do siebie i przytulić, ale doskonale wiedział, że nie może tego zrobić.

    Caspian

    [Ja raczej nie wiem zbyt wiele jeśli chodzi o tego typu rzeczy, jestem po prostu dziwna, głośna i uparta :D Czasami zastanawiam się jak to jest możliwe, że ludzie ze mną wytrzymują.. co najdziwniejsze z tego wszystkiego? Mimo tego, że wszędzie jest mnie pełno jestem równocześnie najrozsądniejsza z moich znajomych xD i zawsze czuję się za nich odpowiedzialna :D]

    OdpowiedzUsuń
  129. Oczy Caspiana były niczym spodki, z przerażeniem patrzył na Gabriela. Domyślał się, co się dzieje, nie był aż tak głupi, wiedział też doskonale, że nie dzieje się nic, co zagraża życiu Gabe'a, jednak mimo to naprawdę się przeraził. Kiedy chłopak wrócił, Caspian zacisnął z całej siły dłonie, żeby jego towarzysz nie zauważył ich drżenia.
    - Co widziałeś? - zapytał cicho, przejęty całą sytuacją.
    Po raz pierwszy był świadkiem nadejścia wizji Gabriela i nie miał pojęcia, co powinien teraz zrobić.

    Caspian

    [A ja lubię się kłócić xD i hej.. nie pobijesz mnie, zgubiłam (i znalazłam, żeby nie było) mój telefon DWA razy w ciągu TYGODNIA xD no i wszystko psuję x.x]

    OdpowiedzUsuń
  130. - Widziałeś jeszcze raz tę sytuację? - zapytał, choć właściwie nie potrzebował odpowiedzi. Zmarszczył brwi, zastanawiając się dlaczego Gabriel zobaczył właśnie to. - Potrzebujesz czegoś? - zagadnął z delikatnym uśmiechem. - Czy może chcesz już wracać do Obozu?
    Miał wrażenie, że to przez niego Gabriel miał wizję i chociaż nie miał na to żadnego wpływu, czuł się winny. Westchnął cicho i osunął się, tak że niemal leżał.

    Caspian

    [A ja po ojcu xD I on jest tak samo uparty. Kiedy jest w domu za długo, to kłócimy się o jakieś pierdoły i żadne z nas nie potrafi ustąpić drugiemu xD
    Moja znajoma zostawiła raz plecak w tramwaju :D a mój chłopak nowe buty za dwie i pół stówy w pociągu x.x a ja.. cóż, jakiś parasol tez mi się udało zgubić i wiele moich rzeczy po prostu przepada.. najczęściej gdzieś w moim pokoju, a potem się odnajdują i znowu przepadają xD]

    OdpowiedzUsuń
  131. [Mam dziwaczny pomysł, ale może Ci się spodobać: wprowadźmy do tego wątku Idę. Zrobi się znacznie ciekawiej.]

    Tym razem Gabriel nie zobaczyłby żadnej krzywdzącej przyszłości. Darien ani myślał wywinąć drugi raz ten sam numer. Głowa stygła mu równie szybko, co nabierała gorąca i już teraz był w stanie stwierdzić, że czasem własny kretynizm przerasta jego najśmielsze oczekiwania.
    Co nie znaczyło, że nagle zapałał sympatią do Graya.
    - Spójrz na siebie - powiedział, krzyżując ręce na piersi. - Ty rozpaczliwie potrzebujesz pomocy. Kulawa harpia nawet się nie namęczy, żeby cię zabić.
    Wypowiedział te słowa tonem kogoś, kto bardzo dobrze zna się na zdolnościach bojowych kulawych harpii. Właściwie mogło tak być, Darien wyglądał, jakby wiedział sporo o potworach, a w szczególności o ich podatności na przebijanie mieczem. Albo stygijską strzałą.
    - Nie chcę cię straszyć, ale tchórzostwo nie jest na liście "co zrobić, żeby przeżyć, będąc herosem".

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  132. Przez cały czas miał nadzieję, że będzie jakąś odskocznią dla tego chłopaka, że przy nim będzie mógł zapomnieć o wizjach. Zawiódł. Zerknął na niego i niemal od razu podniósł się ze swojego miejsca, podejmując jedną z najważniejszych decyzji. Może i była zła, może i trochę histeryzował, okej.. może jednak to nie było tylko "trochę" histerii, ale nie chciał być ponownie powodem kolejnej wizji Gabriela.
    - Możemy tu jeszcze wrócić - skłamał. - A teraz wracamy - polecił, chyba trochę zbyt chłodnym tonem.

    Caspian

    [Hahah xD to ja.. mój telefon - raz zostawiłam na płytkach w biedronce, jak kucałam po lakier do włosów (lakier wzięłam ze sobą, telefon zostawiłam na podłodze), na szczęście znaleźli go uczciwi ludzie, a po raz drugi zostawiłam go w galerii handlowej w Poznaniu, na kanapie, ale zdążyłam się ogarnąć i cofnąć, ale już siedzieli tam jacyś kolesie - i mi go oddali xD]

    OdpowiedzUsuń
  133. Nie odezwał się ani słowem, wskoczył na siodło i gdy (oczywiście w ciszy) upewnił się, że Gabriel też znalazł się na grzbiecie, zacmokał. W jego głowie działo się coś naprawdę dziwnego, pierwszy raz w swoim życiu toczył sam ze sobą jakąś dziwaczną wojnę. Marzył teraz o powrocie do domku i schowaniu się pod ciepłą kołdrę. Pospieszył konie, które gładko przeszły do kłusu.

    Caspian

    [Jakby mi go nie oddali to bym się chyba zaryczała xD auć, w wakacje jechałam na spływ kajakowy i mama mojego chłopaka zostawiła (rzekomo w nieprzemakalnym) plecaku jego mp3 wartą sporą kasę, po czym plecak kilkukrotnie nurkował.. i mp3 poszło się jebać xd]

    OdpowiedzUsuń
  134. Podjechali aż do stajni i dopiero przed bramą zeskoczył z Abbadona i odczepił linkę asekuracyjną, po czym chwilę przytrzymał ogłowie kasztanki, na której jechał Gabriel.
    - Jeśli jest ci bardzo zimno, możesz zostawić mi całą robotę - powiedział z delikatnym uśmiechem.
    Wiedział, że praca z końmi wyjdzie mu tylko na dobre, a jeszcze dłuższa praca z nimi sprawi, że wyłączy swój umysł całkowicie.

    Caspian

    [Mam talent do niszczenia słuchawek xD więc nigdy nie kupuję droższych niż za pięćdziesiąt złotych xD zepsułam ich w swoim życiu tyle, że to się w głowie nie mieści :D]

    OdpowiedzUsuń
  135. Pokręcił głową. Wręcz mu to odpowiadało.
    - Nie przejmuj się - powiedział, gładząc Abbadona po szyi. - Poradzę sobie, a nie chcę, żebyś zmarzł bardziej, niż to potrzebne - powiedział całkowicie szczerze.
    Bo Cass przez cały czas martwił się o Gabriela, o tego drobnego, kruchego, wiecznie zmarzniętego, uroczego chłopaka, którego miał ochotę przytulić.

    Caspian

    [Właśnie takie słuchawki zniszczyłam, pierwszą parę miałam bodajże samsunga i zajechałam je w ciągu dwóch miesięcy? - a to były wakacje. później miałam jakieś tam i okazało się, że jedna słuchawka jest luźna i w kółko spada, a dałam za nie osiemdziesiąt złotych i przestały działać w ciągu dwóch? może trzech tygodni? kolejne dwie pary złamałam.. i teraz mam philipsa i już mam je.. cztery miesiące.. więc to chyba moja najdłużej żyjąca para x.x]

    OdpowiedzUsuń
  136. Darien nigdy nie roztrząsał problemu różnicy między herosem i półbogiem. Między innymi dlatego, że w jego przekonaniu każdy półbóg zostawał herosem w momencie, gdy wygrywał z pierwszym potworem. Jeśli nie wygrywał, sprawę rozsądzali już trzej bardzo ważni goście w Hadesie. Jakoś nigdy zeusowemu synowi nie przyszło na myśl, że może zdarzyć się półbóg, który nie zdusi węży w kołysce z powodu braku węży.
    Zdarzali się Obozowicze, którzy upodobali sobie uprzykrzać Darienowi życie. Stosował wobec nich dwie taktyki. Albo ćwiczył cierpliwość, albo wydawał im otwartą wojnę. W przypadku Idy Gray wybierał opcję trzecią: oko za oko.
    Odruchowo wzdrygnął się, kiedy dziewczyna go objęła, ale w myśl narzuconej sobie zasady musiał trzymać fason. Mocniej przygarnął więc do siebie Id i uśmiechnął się jak rasowy zawadiaka.
    - Madame Ida Gray, czarująca jak zwykle - odpowiedział głębokim głosem. Równocześnie po jego włosach przebiegły drobne iskierki wyładowań. Kilka z nich spłynęło po ręce, którą obejmował dziewczynę i przeskoczyło na jej ubranie. Nic bolesnego. Nie bardziej niż naelektryzowanie się kocem.
    - Odmierzam tygodnie twymi przyjazdami - oznajmił, gdy od niego odskoczyła.
    Nie zapomniał jednak o Gabrielu. Dzieciakowi kolory powoli wracały na twarz, może zaraz będzie można zostawić go samego.

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  137. [Nie mam pojęcia jaki to model xd Takie o mam : http://www.avans.pl/kupic_img5/2/657x450_philips_sluchawki-philips-shl8800-10.jpg :D W zasadzie myślałam o tym, żeby praktycznie zaraz po tej sytuacji na drugi dzień Caspian poszedłby na misję. I wróciłby.. dopiero za kilka dobrych dni - ranny i to Gabriel by go znalazł xd ale to też jest si :3]


    Caspian machnął tylko do chłopaka na pożegnanie i zaprowadził konie do stajni. Teraz mógł już na dobre odsunąć od siebie wszelakie myśli.
    ~*~
    Jak zwykle od samego rana założył na siebie cichy do ćwiczeń i ruszył na wycieczkę dookoła obozu, oczywiście truchtem. Ta noc była dla niego zbyt długa, a wszystko przez to, że w jego głowie kłębiły się najróżniejsze myśli, niepozwalające mu zasnąć. Wsłuchiwał się w swój miarowy oddech i bicie serca. Dzięki nim poruszał się rytmicznie. W końcu skręcił w kierunku siłowni, nie zwracając większej uwagi, na spoglądających na niego obozowiczów. Kawałek przed wejściem zwolnił do marszu.
    Na schodach siedziała dziewczyna, którą widział po raz pierwszy. Uśmiechnął się pod nosem i podszedł bliżej.
    - Zastanawiasz się, czy wejść, czy myślisz, że siedząc tutaj też wyrobisz formę? - zapytał, może i cholernie wrednie, ale dziewczyna spojrzała na niego, a jeden kącik jej ust powędrował do góry.
    - Myślisz, że wredotą zdobędziesz dziewczynę? - zagadnęła.
    - Wiem to - stwierdził. - Jeśli tylko chcesz mogę być miły i potulny - stwierdził, nadal uśmiechając się odrobinę ironicznie.

    Caspian

    [Nie umiem flirtować sama ze sobąąą x.x]

    OdpowiedzUsuń
  138. [Zadam głupie pytanie. Jeśli Ida i Gabriel są rodzeństwem, to
    a) mają wspólnego ojca
    b) mają wspólną matkę.
    I tutaj mi trochę logika siadła, bo jeśli jedno jest dzieckiem Tyche, drugie dzieckiem Apolla, a żadne z nich nie jest pełnym bogiem, to... nie są rodzeństwem.]

    Przez chwilę rozważał, czy wygłosić jakiś komentarz na temat niepełnego makijażu dziewczyny. Dziwnie się na nią patrzyło, gdy tak niezupełnie wyglądała jak lalka z porcelany. Miała w sobie coś ludzkiego...
    - Na twoim miejscu nie dłubałbym tą wykałaczką w zębach - rzucił na odchodnym, odwróciwszy się przez ramię.
    Czuł się rozgrzeszony. Ktoś został z dziwolągiem od Apollina, w dodatku była to Ida, która do tego stopnia kochała zajmować się problemami innych, że pewnie sama wymyślała większość z nich.
    Zbliżała się pora obiadu, ale Darien nie był głodny. Jednak przerwa wiązała się z brakiem zajęć, na które mógłby pójść. Incydent z Gabrielem i tak sprawił, że pójście na arenę mijało się już z celem. Synowie Hermesa, szczególnie Felix, byli świetnymi szermierzami, ale szykowali się do wyścigów rydwanów i ostatnio trudno było ich złapać. W ogóle Obóz teraz pustoszał na rzecz zapełniania stołówki.
    Jedynym miejscem, w którym zawsze można kogoś znaleźć była kuźnia przy domku Hefajstosa. Tym razem panował tam wręcz tłok.
    Darien przepchnął się z użyciem łokci przez tłumek nimf, satyrów i półbogów, ale niewiele to pomogło. Widok zasłaniały mu szerokie plecy centaura, który zdecydowanie nie był Chejronem. Dopiero po chwili zauważył obok niego znajomą sylwetkę jednego z synów Hefajstosa, który najwyraźniej zmieniał stworzeniu podkowy.
    Przeszedł przez kuźnię na malutki dziedziniec, który z jednej strony otwarty był na spory kawałek niezagospodarowanej przestrzeni. Tym razem jednak zagospodarowanej. Przez stado centaurów. Co gorsza, centaurów z tarczami, mieczami i kołczanami.

    Darien

    OdpowiedzUsuń
  139. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  140. - Ja wcześniej mieszkałem w Poznaniu. Na Osiedlu Sobieskiego. Mówię ci, było tam zajebiście. - Uśmiechnął się szeroko do niego. - Tam było mi o wiele lepiej niż tutaj. Miałem tam przyjaciół... Ulubiony klub piłkarski... Kiedy tylko mogłem to chodziłem na mecze. Albo o dwunastej pod Ratusz... Koziołki oglądać i gołębie karmić... A wieczorami w weekendy chodziliśmy ze znajomymi do Kultowej. Grali tam tylko rockową muzykę. Czaisz to? Taki raj dla ucha... A tu nic... - Uśmiech z jego twarzy zniknął. - Nie umiem w tym miejscu żyć. Trochę za późno mnie ściągnęli do obozu. Dopiero teraz poznałem swojego ojca... Bo mama sama mnie wychowywała. A teraz... A teraz znalazł się tatusiek z bożej łaski! - Powiedział to z ogromną dozą goryczy w głosie. - Chronos raczej nie ma co startować do nagrody "Ojca Roku". - Stwierdził szatyn.

    OdpowiedzUsuń
  141. [Hmm. hmm. w zasadzie to jest mi to zupełnie obojętne, chociaż wydaje mi się, że lepiej by było gdyby najpierw się pokłócili, a potem Caspian by zniknął. Więc twoja kolej na odpis :3 A ja przepraszam za nieobecność.. ostatnio mój świat lubi się nagle na mnie walić ;c]

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  142. [Mam jakiegoś farta po prostu ;3
    Spokojna głowa, jeśli nie ma mnie przez dzień lub dwa i nie piszę nic, to znaczy, że po prostu coś jest nie tak i nie mam siły nawet tutaj wejść. Jeśli bym chciała zniknąć, to dałabym znać, usunęła karty, ale poprosiłabym o dalsze prowadzenie wątków chociażby drogą e-mailową :3 ale spokojna głowa, ja tak prędko obozu nie opuszczę, chociaż ciężko mi tu z kimkolwiek nawiązać jakiś normalny.. wątek x.x]

    Caspian zerknął na chłopaka groźnym wzrokiem. Gdzieś w środku zdawał sobie sprawę z tego, że nie powinien go ranić, nie powinien robić tego, co robił, ale z drugiej, miał wrażenie, że właśnie tego Gabriel potrzebuje. Wydawało mu się, że ich przyjaźń nie wniesie do życia Gabe'a nic dobrego.
    Zamrugał szybko, nie wiedząc co dokładnie powinien zrobić. Wypuścił z płuc powietrze.
    - To nie jest dobry czas - powiedział tylko, chłodnym tonem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  143. [Ashbel.. to jest dziewczyna, którą znam i wydaje mi się, że straciła ochotę. Ja na przykład jej nie odpisałam.. Bo zaproponowała wątek, pomysł, a ja go zmieniłam.. I byłam pewna, że od razu zacznie.. i jakoś tak wyszło (zła ja). Id mi mega szkoda, bo wydawało mi się, że jest jedną z osób, z którą można całkiem nieźle i nietuzinkowo powątkować. ;3]

    Nie! Nadal jest aktualna! Chodź tu! - naprawdę chciał wypowiedzieć te słowa, ale pokręcił tylko głową z chłodnym wyrazem twarzy, po czym zerknął do dziewczynę, która obserwowała uważnie Gabriela. Aby odwrócić jej uwagę, ułożył dłoń w dolnej części jej pleców, a gdy tylko zerknęła na niego, uśmiechnął się, unosząc tylko jeden kącik ust.
    - Idziemy? - zapytał, wskazując głową na siłownię.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  144. [Dzisiaj sobie kuknęłam w zakładkę wielkiego domu i.. autorka Caspera wróci, ale nie mogła się wczuć w swoją postać, więc stworzy w nową. A autorka Dariena mi nie odpisuje.. ;x]

    Caspian spędził trening na warczeniu na samego siebie przez to, co zrobił. Wkładał całego siebie w wykonywane ćwiczenia. W końcu pożegnał się z świeżo poznaną dziewczyną i w drodze do domku został zaczepiony przez satyra, tego samego, który sprowadził go do Obozu. Nie mógł nawet się wykąpać, bo ponownie został zaciągnięty gdzieś przez tego cholernego kozłonoga.
    - Caspianie - usłyszał donośny głos Chejrona i już wiedział, że coś się święci.
    Gdy tylko skończyli rozmawiać, Caspian czuł przepływającą przez jego ciało adrenalinę. Na samą myśl o zbliżającej się misji czuł ekscytację, tak ogromną, że wydawało mu się, iż jego ciało wybuchnie. Biegiem przedostał się z Wielkiego Domu do domku Afrodyty, gdzie pakował się w ekspresowym tempie. Prysznic zostawił na sam koniec.
    W końcu zwarty i gotowy, załatwiwszy wszystkie ważne sprawy, nie mówiąc nic nikomu, z nikim się nie żegnając, opuścił granice Obozu, tak naprawdę nie mając pojęcia, kiedy do niego wróci i czy w ogóle wróci.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  145. [Drama time XD]

    Półtorej tygodnia, tyle czasu zajęło mu wykonanie polecenia Chejrona. Cała misja przebiegła, o dziwo, bez większych przeszkód i Caspian był z siebie ogromnie zadowolony. Nadawał się do takiej roboty. Załatwił całą sprawę po cichu, bez świadków. Zbliżał się już do Obozu, gdy zaatakowała go Chimera. Dałby sobie z nią radę bez większych problemów, gdyby nie zaskoczyła go. To zaważyło na szali jego życie. Pozbył się jej, jednak sam też oberwał i to całkiem mocno. Cudem dotarł do granicy Obozu, gdzie już był bezpieczny. Z trudem pokonywał kolejne metry, czuł jak z rany w jego boku wylewa się krew. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że byłoby miło, gdyby ktoś przechadzał się w okolicy.
    Jęknął cicho, gdy jego nogi zaplątały się o siebie i padł, słysząc jak przez mgłę swoje imię.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  146. [Przepraszam, że tak długo nie odpisywałam, ale szkoła tak mi dała popalić, że nie miałam czasu usiąść spokojnie do odpisów. :) I powiedz mi, czy ty kiedyś nie prowadziłaś postaci Emila? Też na Obozie Herosów?]

    Przesadził. I to bardzo. Czuł jak cisza wokół niego staje się aż ciężka. Pełna złych emocji. Strachu. Przed nim. Nawet wiatr ustał, szepty, przed chwilą jeszcze go otaczały teraz i te umilkły. Teraz tylko trzask płomienia przerywał ciszę.
    To chciał osiągnąć? Teraz wszyscy będą czuli strach, kiedy on będzie przechodził obok. Naprawdę tego chciał?! Zobaczył kątem oka jak Gabriel odchodzi od ogniska. Zaklął w myślach. Ten chłopak, syn Apolla, jako jedyny z nim rozmawiał, może nawet go rozumiał...? Sam nie miał zbyt dużo przyjaciół, nawet trochę rozmawiali, dogadywali się... Mimo, że cały czas nutka niepokoju, jak kat, wisiała po między nimi. Żeby w takiej chwili jak ta, weszła do akcji i wszystko popsuła.
    - Już się nie śmiejecie... - warknął. Jak u wszystkich ludzi dopiero takie zdarzenie przywraca im mózgi.
    Cole miał ochotę wrzeszczeć. Pozbyć się tych wszystkich emocji, które nim zawładnęły i zrobiły z niego tego potwora. Bo był potworem.
    Nienawidził tych ludzi. Bogów, jego ojca... Nienawidził siebie.
    Wyszedł z okręgu jaki wokół niego się utworzył. Herosi go przepuszczali jakby bali się, że teraz każdego z nich pozabija. Zaklął cicho. Po co on w ogóle tutaj trafił? Po co?!
    Odszedł od ogniska, tak by nie widzieć już blasku ognia. Zakrył twarz dłońmi. Czuł rozchodzące się po jego ciele zimno. Czy on też siebie zabijał?
    Usłyszał jakiś szelest w pobliżu. Rozejrzał się szybko dookoła, chcąc dojrzeć co to było.
    - Gabriel... To ty?

    OdpowiedzUsuń
  147. [haha, ja muszę też jechać ^^ czyli powiadasz, że jest dobry? :D]

    Nie do końca wiedział co się z nim dzieje. Czuł tylko ból promieniujący z boku niemal do każdej komórki jego ciała. Jednak mimo tego miał wrażenie, że ktoś jest obok niego. Nie do końca wiedział, czy to prawda, czy tylko jego wyobraźnia, ale zdecydowanie to wystarczyło, aby czuł się choć odrobinę bezpieczniej. Spomiędzy jego warg uleciał cichy jęk.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  148. [Okaaaay :D to mi się dwójka strasznie podobała :3]

    Chciał się poruszyć, zacisnąć pięść, otworzyć oczy, jednak miał wrażenie, że jego ciało jest na to zbyt ciężkie. Czuł ciepło rozchodzące się po jego ciele, a wraz z nim wracały mu siły. Gdzieś tam miał świadomość, że na pewno tak prędko nie wstanie, ale mógł chociaż uchylić delikatnie powieki. Najpierw je zacisnął, a zaraz po tym uniósł, a z jego gardła wyrwał się głośny jęk.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  149. [Fakt.. z areną to troszkę zjebali, ale cała reszta była genialna :D ahhhhh żałuuuuuuuuj żałuuuuuuuuuj! Oj dzieje się, dzieje ^^]

    Zamrugał szybko, z lekkim opóźnieniem rejestrując to, co dzieje się dookoła niego. Nagle cały świat zasłoniła mu głowa chłopaka. Chwila.. Caspian na pewno go znał, ściągnął lekko brwi i zmrużył oczy, przyglądając mu się.
    - G..Gabriel? - ni to oznajmił, ni to zapytał.
    Jego gardło, mimo wlewanego w niego nektaru było suche i naprawdę ciężko mu się mówiło.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  150. [Hahah xd Naprawdę.. obeeeejrzyyyyyyyyyj! ;D]

    Wpatrywał się w młodszego chłopaka jak w obrazek. Uśmiechnął się do niego delikatnie i zacisnął palce na kocu, którym był okryty.
    - Jakby mnie przemielili przez maszynkę do mięsa - mruknął.
    Po całej misji był nie dość, że zmęczony, to jeszcze obolały. Rana w boku nadal promieniowała bólem do całego jego ciała i jedyne, o czym marzył w tej chwili to tabletki przeciwbólowe.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  151. [Ja muszę nadrobić Glee i chyba zaraz po tym się wezmę albo za Grimm'a, albo za Reign :3]

    Na moment zacisnął wargi w cienką kreseczkę, jednak słysząc słowa chłopaka uśmiechnął się jednym kącikiem ust. Nagle poczuł dreszcze pędzące od jego policzka, przez kark i kręgosłup.
    - Czy ty właśnie nazwałeś mnie ślicznym? - zapytał, unosząc jedną brew. Pokręcił tylko głową, nadal się uśmiechając. - Nie, posiedź tylko ze mną - poprosił cichutko, choć właśnie zdał sobie sprawę z tego, że przecież przed opuszczeniem Obozu chciał odsunąć od siebie Gabriela. Jego mina zrzedła.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  152. [Jak tak możnaa! The100 jest po prostu psychicznie-zajebiste :D]

    Zauważył, że Gabriel speszył się, a on był tego powodem. Westchnął cicho i pokręcił głową.
    - Hej - powiedział cicho. - Hej, Gabriel przepraszam - dodał, przyglądając się jego twarzy. - Zjebałem - przygryzł lekko dolną wargę. - Naprawdę przepraszam za to wszystko, byłem głupi - skrzywił się.
    Sięgnął ręką, po jego dłoń, ale gdy tylko podniósł ją zbyt wysoko, jego ciało przeszył ból. Stęknął, a jego ręką opadła na łóżko.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  153. [Hahha xD Ja to oglądałam.. z przerwami, bo zaczęłam to oglądać z nudów.. później w połowie przerwałam, bo przyjechał mój chłopak i jakoś tak wyszło, że odłożyłam oglądanie, ale jak tylko sobie pojechał to było takie: "the100the100the100the100" i się zaczęło :D postapo? xd]

    Słuchał jego słów, zaciskając zęby na dolnej wardze. Patrzył na niego z tym przenikającym smutkiem w oczach. Czuł się jak skończony idiota, debil, niszczyciel. Nie sądził, że Gabriel mógł go tak bardzo polubić - nie zasługiwał na to. Westchnął cicho, przez co poczuł ból w żebrach.
    - Przepraszam - wyszeptał tylko, patrząc na twarz chłopaka.
    Było mu naprawdę przykro.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  154. [Ja teraz jestem na etapie w Glee, kiedy przegrywają krajowe i Glee Club zostaje rozwiązany.. Przez ostatnie odcinki się tak naryczałam, że to się w głowie nie mieści :D Okeeej, warte zapamiętania :D I jak nadrobiłaś The 100? :3]

    On go polubił. Caspian naprawdę polubił Gabriela, jeszcze nigdy nie czuł potrzeby opiekowania się kimś, aż do teraz. Patrzył na niego i choć to on był w tej chwili ranny miał cholerną ochotę go przytulić.
    Uśmiechnął się, mając nadzieję, że Gabriel tymi słowami zakończy rozmowę, jednak ponownie jego twarz zbladła, gdy usłyszał pytanie. Westchnął cicho.
    - Bo jestem idiotą.. I - zająknął się. - I myślałem, że gdy zacznę cię traktować inaczej.. nie będziesz musiał bać się mnie dotknąć.. no i wiesz.. wizje - plątał się w swoich wyjaśnieniach.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  155. [Ja ostatnio ryczę w kółko.. z odcinka poświęconemu Cory'emu nic nie pamiętam, bo ryczałam xd Czekaj.. mówisz, że uzależnia.. ale co? Że Glee? :D]

    Nic nie odpowiedział. Nie chciał się pogrążać jeszcze bardziej. Było mu naprawdę głupio, ale zaraz po tym uśmiechnął się, widząc jak mimika chłopaka się zmienia.
    - Ważne - odparł, uśmiechając się jeszcze szerzej. - Jesteś naprawdę uroczy - dodał, odchylając głowę w tył i przymykając powieki.
    Zamilkł. Nie miał pojęcia dlaczego, ale czuł się błogo i było mu naprawdę wygodnie, nawet jeśli naprawdę nie lubił tych łóżek. Nagle otworzył szeroko oczy, zdając sobie sprawę w jakiej znajduje się sytuacji. Poderwał się do pozycji siedzącej, a z jego gardła wyrwał się głośny, zduszony jęk, gdy poczuł rozrywający ból w boku.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  156. [Lepiej żebym ja nie wymieniała na czym ja ryczę.. lepiej powiedzieć, że na wszystkim i to też będzie trafione xD
    Niee wkręcam się w świat youtuberów, bo wiem, że jeśli to zrobię, to się nie odkręcę :D]

    Zakasłał gwałtownie, zakrywając przy tym usta dłonią, którą ledwo uniósł. Nagle jego oczy powiększyły się do rozmiaru pięciozłotówek, gdy zorientował się, że na dłoni znajduje się spora plama krwi. Bał się ruszyć, bał się wstać, albo położyć. Ból w boku promieniował do każdego nerwu w jego ciele.. Albo po prostu wszystko bolało go tak bardzo. W jego oczach mimowolnie pojawiły się łzy, a on jakoś niespecjalnie przejmował się faktem, że Gabriel widzi go w takiej sytuacji.
    - Muszę porozmawiać z Chejronem - jęknął, kuląc się w sobie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  157. [Cholera jasna.. usunęła mi się odpowiedź -_- Noo tak, taka maleńka dwuznaczność xD Ale co do języka, to ja jestem z mojego względnie zadowolona tylko jestem mega niepewna siebie, jeśli chodzi o mówienie :D Ale w lutym jadę do UK, więc będę musiała trochę pogadać :3]

    Wykasłana krew... przeraziła go, owszem, ale nie z tego powodu musiał się zobaczyć z Chejronem. Z trudem sięgnął po leżący na półce ręczniczek, aby pozbyć się krwi z ręki. Mimo swojego stanu już wymyślał, co będzie robił kiedy tylko przekroczy próg siłowni. Starł samotnie spływające po policzkach łzy i niemal w tym samej chwili usłyszał stukot kopyt. Uniósł wzrok, a jego zęby mimowolnie zacisnęły się na dolnej wardze, gdy tylko zobaczył płaczącego Gabriela. Był na siebie wściekły, że obarcza tego chłopaka własnymi problemami. Nie miał siły prosić go teraz, aby wyszedł.
    - Miałeś rację - powiedział, patrząc na stojącego dumnie centaura. - Prawie tysiąc mil stąd - dodał i rozkaszlał się ponownie, zostawiając pokaźną plamę krwi na ręczniku.
    Chejron tylko skinął głową. - Porozmawiamy jak tylko poczujesz się lepiej - Centaur spojrzał na młodszego chłopaka i pochylił się nad nim. - Nie płacz, on jest naprawdę silny, nawet sami bogowie ci go nie zabiorą - wyszeptał tak cicho, aby Cass nic nie usłyszał. Uśmiechnął się do Gabriela przyjaźnie. - Daj mu odpocząć - dodał, już głośniej. - A ty nawet się nie waż myśleć o siłowni - pogroził Caspianowi palcem i opuścił pomieszczenie, zostawiając dwoje chłopaków samych.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  158. [Fakt.. ale liczę na to, że jakoś dam radę :D haha, ja ostatnio tłumaczyłam jakiemuś panu drogę do centrum handlowego i byłam z dwoma koleżankami, które za wszelką cenę chciały mi pomóc i praktycznie nie dawały mi dojść do słowa, wtrącając polskie słówka x.x koleś był zdezorientowany.. a ja zapomniałam jak po angielsku jest "tramwaj" ;_;]

    Zaśmiał się cicho i pokręcił głową z niedowierzaniem. Nie uważał go za słabego, emocjonalnego – owszem, ale nie za słabego.
    - Nie.. nie przejmuj się tym – uśmiechnął się do niego blado. – To przejdzie.. Już niedługo – dodał i w spowolnionym tempie przeniósł się z pozycji siedzącej, do leżącej, krzywiąc się przy tym.
    Kiedy już tylko ułożył się wygodnie, przygryzł delikatnie wargę. – Nie idź – poprosił. – Chodź tutaj – dodał, patrząc na niego niepewnie. Nie wiedział dlaczego to robił, ale nie mógł się powstrzymać. Rozłożył ramiona, zapraszając chłopaka w niemym geście do położenia się obok.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  159. [Hahah, moja koleżanka patrzy na tego kolesia, i zaczęła udawać lokomotywę, mówiąc przy tym "ciuch ciuch", myślałam, że ją tam zaraz w łeb zdzielę xD]

    Uśmiechnął się pod nosem, czując przepływające przez jego ciało ciepło. Nie wiedział czy to dlatego, że on sam był tak zimny, co było bardzo prawdopodobne, czy to przez samą świadomość, że Gabriel będzie tak blisko.
    - Proszę, nie przejmuj się - niemal wyszeptał i nie pytając o zgodę przytulił młodszego chłopaka. - Mam wrażenie, że potwornie się martwisz, a ja nie wiem czy to przeze mnie.. przez mój stan, czy cokolwiek - powiedział cicho, przygryzając przy tym wargę.

    Caspian

    [Jeśli jest coś nieskładnie to z góry przepraszam.. jestem wyczerpanaa ;_;]

    OdpowiedzUsuń
  160. [Ale słodkie było to, że starał się do nas mówić po polsku! No był tak cholernie uroczy :3]

    Caspian był potwornie zmęczony przez ostatnie dni nie sypiał dużo, a poza tym całkiem nieźle oberwał. Już dawno nie był tak poturbowany, już dawno nie czuł się tak beznadziejnie. Westchnął cicho.
    - Nic mi nie będzie, za kilka dni będzie o wiele lepiej - obiecał, zamykając oczy. - Nie mógłbym cię tutaj zostawić - dodał, wypuszczając powietrze z niezbyt przyjemnym charkotem, wydobywającym się gdzieś ze środka jego gardła.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  161. [Ohooo, chyba bym to przeżywała przez lata xD]

    - Grunt, że oddycham - wymamrotał sennie, odchrząkając przy tym leniwie. Uśmiechnął się i rozchylił powieki, aby spojrzeć na młodszego chłopaka. Patrząc prosto w jego oczy przyciągnął go jeszcze bliżej siebie i przytulił na tyle mocno, na ile pozwalały mu ledwo działające, ponadrywane mięśnie. Słysząc słowa Gabriela tylko skinął głową i rozkoszując się obecnością chłopaka i jego dotykiem, zaczął powoli odpływać.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  162. [Hahahahah XD Dzień dobry tak właściwie :3]

    Trwał w dziwnym stanie, dryfował między rzeczywistością, a snem. Mogłoby się wydawać, że najcichszy dźwięk czy szmer, najdelikatniejszy dotyk mogłyby go obudzić. Jeszcze nie zdążył się przestawić, zachowywał się wciąż jakby nadal był na misji. Spał, zachowując czujność, spał niespokojnie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  163. [ Ja mój wczoraj roztrzaskałam.. znaczy.. podawałam go mojej koleżance wraz z innymi rzeczami i chwyciła wszystko oprócz mojego telefonu.. i spadł na posadzkę. Mam trzy długie pęknięcia idące od lewego kąta do prawego i cały lewy kąt jest w pajęczynie no i oczywiście się kruszy x.x]

    Jego oczy otwarły się leniwie, gdy tylko usłyszał cichy głos. Mimo, że nadal czuł ból w całym ciele, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Patrzył na Gabriela, a jego oczy lśniły.
    - Dzień dobry - powiedział miękko, ciepło. - Wyspałeś się? - zapytał, unosząc dłoń i odgarniając grzywkę z czoła młodszego chłopaka.
    Nie czuł się w żaden sposób skrępowany, ba, czuł się naprawdę dobrze.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  164. [A ja nie kupiłam obudowy, bo żadna mi się nie podobała i teraz mam za swoje! Nie powinnam wybrzydzać -_-]

    Przesunął dłonią po włosach Gabriela, aż do jego twarzy. Kciukiem pogładził zarysowaną kość policzkową. Nie wiedział dlaczego to robił, nie miał pojęcia dlaczego jego ręce tak wędrują w kierunku chłopaka.
    - Koszulką się przejmujesz? - zapytał, unosząc jedną brew i skrzywił się, słysząc pytanie. - Nadal słabo - odparł, przygryzając wnętrze policzka. - Chciałbym przenieść się do swojego domku.. tam będę czuł się lepiej - wyjaśnił. - I muszę wziąć prysznic - zmarszczył nos. - Jak ty wytrzymałeś tak blisko mnie przez całą noc? - zagadnął.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  165. [Ja chciałam taką, ale z małpką! :3 ale nie dostałam na mojego cholernego samsunga -_- ]

    Widząc zawstydzenie chłopaka zabrał rękę i ułożył się na wznak, wzdychając cicho. Wszystkie jego mięśnie nadal bolały, a rana w boku znów dała o sobie znać. Jęknął cicho.
    - Ty nie cuchniesz tak jak ja - odparł od razu, uśmiechając się przy tym szeroko. Pokręcił głową, niezadowolony. - Nie będę pytał nikogo o zgodę - powiedział, ostrożnie podnosząc się do pozycji siedzącej. Całe jego ciało krzyczało z bólu, ale nie dał po sobie nic poznać. Podpierając się na rękach, przesunął się na skraj łóżka i mimo braku pewności wstał, a jego nogi ugięły się pod ciężarem ciała.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  166. [Ja mam s3 mini xd i teraz jak się okazało naprawa będzie mnie kosztować tyle ile sam telefon x.x]

    - Dam radę sam - powiedział święcie przekonany, że właśnie tak będzie. - Skombinuję kule, cokolwiek, nie chcę tutaj siedzieć, Gabe - wyjaśnił, zdenerwowany, lecz gdy tylko usłyszał słowa chłopaka wyraz jego twarzy złagodniał, ale i tak nie miał zamiaru się poddać. - Na ambrozję się skuszę - dodał, marszcząc przy tym nos.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  167. [A ja nie przepadam za kupowaniem rzeczy przez internety xD]

    Wymamrotał pod nosem kilka niezrozumiałych słów. Skrzywił się z bólu, gdy został pchnięty na łóżko, a z jego gardła wyrwało się świszczące westchnięcie. Miał ochotę ponownie wstać i spełnić swoje postanowienie, ale coś przytrzymało go w miejscu. Tak więc grzecznie siedział na swoim miejscu, czekając na powrót Gabriela.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  168. [ Ja jestem dusigroszem xD często, nawet jeśli coś mi się podoba, to z tego rezygnuje. Ostatnio trochę to mi minęło, ale nadal gdzieś tam w środku się czai :D]

    Caspian w ciszy zjadł batonik, rozkoszując się jego smakiem. Czuł powracające do jego ciała siły, których nie zdążył zregenerować sen. Miał wrażenie, że proces leczenia jego ran już niemal dobiega końca. Westchnął cicho, opierając się o ścianę, ignorując bezustanny ból w boku. Podejrzewał, że ilość ambrozji nie była wystarczająca, jego ciało było w tragicznym stanie zanim posilił się pokarmem Bogów. Zerknął na Gabriela, czekając aż ten coś powie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  169. [A ja wymieniam swoją garderobę xd i ostatnio się stałam zwolenniczką spódnic no i dzisiaj kupiłam sobie kolejną do kolekcji, w biało-czarno-szarą kratę z taką siateczką pod spodem i jest taaaaka śliczna :3]

    Nie odpuszczał, przez cały czas patrzył na chłopaka i sam zaśmiał się, słysząc śmiech Gabriela. Zdał sobie sprawę z tego, że słyszał go po raz pierwszy. Niespodziewane ciepło rozlało się po jego piersi.
    - To jak, idziemy jutro na siłownię? - zagadnął nagle, składając dłonie na brzuchu, jak do modlitwy.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  170. [W mojej szafie też przeważają czarne rzeczy! Tak strasznie je wszystkie uwielbiam ^^]
    Cass zrobił młynka oczami, prychając przy tym niczym obrażony kociak. Wiedział jedno - nie usiedzi na miejscu. Bał się siadać w siodło.. wstrząsy towarzyszące jeździe mogły wyrządzić mu większą krzywdę niż trening.
    - Ale ja się zanudzęęęę - jęknął, przeciągając "ę". - Przecież nic mi się nie stanie! Będziesz tam obok, w razie co się mną zajmiesz - dodał, uśmiechając się uroczo.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  171. [ Ale jednak mimo wszystko muszę wiele rzeczy dokupić.. xD wzorki też kocham :3]

    Wypuścił głośno powietrze z ust.
    - To ja tutaj powinienem się martwić o ciebie - stwierdził. - Nic mi przecież nie będzie, jestem dużym chłopcem i wiem, co robię - mruknął obrażony, jednak zaraz po tym parsknął głośnym śmiechem, aby zaraz po tym zamilknąć i stęknąć z bólu. - Nie jesteś - powiedział po chwili zastanowienia. - Jesteś.. Gabrielem - bąknął, nie mogąc znaleźć lepszego słowa.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  172. [ Ja mam za mało swetrów.. Znaczy nie.. mam mnóstwo swetrów, ale nie mam ich do czego nosić.. mam za mało ładnych, podobających mi się swetrów :D i za mało zakolanówek xD i za mało butów.. a fakt że nie mogę nosić obcasów mi trochę utrudnia sprawę x.x]

    - Nie masz za co przepraszać - wzruszył ramionami. - W zasadzie to całkiem miłe, że ktoś się o mnie martwi - posłał chłopakowi uśmiech. Przygryzł wnętrze policzka, zastanawiając się jak powinien ująć swoje myśli w słowa. - Jesteś taki delikatny - zaczął, martwiąc się, że może w ten sposób urazić chłopaka. - Taki kruchy, że po prostu odczuwam potrzebę opiekowania się tobą - powiedział szczerze.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  173. [Bluz tez nie mam.. ale ostatnio rzadko kiedy zakładam bluzy xD nie wiem dlaczego przerzuciłam się na.. bardziej dziewczęce stroje xD a buty.. mam tam kilka par, ale cały czas brakuje mi tej jednej.. jeszcze nie wiem jaka ona powinna być, ale ewidentnie mi jej brakuje ;c]

    Caspian obserwował chłopaka z ciekawością wymalowaną na przystojnej twarzy, ozdobionej ponadto uśmiechem. Przygryzł dolną wargę, przekręcając głowę lekko w prawo, niczym szczeniak.
    - Właśnie zasugerowałeś mi, że nie znam się na ludziach - stwierdził nagle, z udawanym oburzeniem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  174. [Hahha, to ja nie.. ja się ubieram różnie.. raz przychodzę do szkoły w spódnicy i zakolanówkach, a drugi w za dużym swetrze i dżinsach, męskie koszulki nosiłam nagminnie gdy byłam większa o te 17 kg xD teraz też je lubię, ale zakładam baaardzo rzadko :3]

    Caspian uśmiechnął się pod nosem. Nagle, ignorując ból w boku usiadł na biodrach młodszego chłopaka. Chwycił jego dłonie w przegubach i szybko przełożył nad głowę.
    - Odszczekaj to - powiedział poważnym, surowym tonem, ale świecące, śmiejące się oczy zdradziły go.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  175. [Mi się tak nie zdarza xd albo ubieram się mega dziewczęco, albo na luźno. :3 i jakoś tak mi najlepiej ]

    Caspian uśmiechnął się pod nosem, widząc uniesioną brew chłopaka. Nie spodziewał się takiej reakcji Gabriela. Przygryzł wargę, wpatrując się w przystojną twarz. Poluźnił uścisk, ale tylko na tyle, aby Gabrielowi było wygodnie. Nie miał zamiaru go teraz puszczać.
    - Nie puszczę cię, dopóki tego nie odszczekasz - uśmiechnął się zadziornie.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  176. [A mi się zdarza xD lubię od czasu do czasu wyeksponować to czym mnie natura obdarzyła :D]

    - Odszczekaj - powtórzył, a w jego głosie pobrzmiewała nuta.. groźby? Ujął jego nadgarstki w jedną dłoń, a opuszkami palców drugiej przesunął po ręce Gabriela od samych dłoni, po ramię. Zszedł na obojczyk, bezustannie wpatrując się w oczy chłopaka, a jego same nagle zmieniły barwę na szkarłatną.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  177. [ Na mnie kiedyś wszyscy krzyczeli, bo je chowałam xD i jak zakładałam coś bardziej wyciętego to było tylko: "ooooo Ola pokazała cycki!" xD]

    Podpierając się jedną ręką i nie spuszczając wzroku z twarzy chłopaka zaczął zbliżać się do jego twarzy. Będąc zaledwie kilka centymetrów nad nią, osunął się niżej, a jego wargi odnalazły idealne miejsce na szyi chłopaka. Przymknął powieki, ukrywając swoje świecące tęczówki i z niesamowitą delikatnością, o jaką nikt nie posądziłby Caspiana złożył malutki pocałunek na skórze chłopaka, a później następny i kolejny.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  178. [Aaaaaaaaaaaaaaaa! Nie ma to jak zasnąć przy laptopie, przy nauce, przy rozmowach z ludźmi -_- już dawno mi się to nie zdarzyło i masz babo placek.. przysnęło mi sie i dopiero teraz się obudziłam x.x]

    W zasadzie sam Caspian nie wiedział dlaczego to zrobił. Odsunął się od twarzy Gabriela, a kąciki jego ust powędrowały ku górze. Był jakoś dziwacznie usatysfakcjonowany.
    - Odszcze.. - nie zdążył dokończyć słowa, bo do pomieszczenia, nagle, jak burza wpadła drobna postać dziewczyny.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń

  179. [A ja zasnęłam wczoraj z zeszytem w ręku.. zauważyłam ostatnio że dojeżdżanie mnie coraz bardziej męczy ;-;]

    Caspian zastygł w bezruchu, nie speszył się, nie zawstydził, patrzył na dziewczynę z powagą i nawet nie miał najmniejszego zamiaru prosić się, aby zostawiła dla siebie to, co widziała. Mógł użyć mocy, ale do tego posunął by się tylko, gdyby poprosił o to Gabriel. Zetknął na chłopaka, a zaraz po tym na niechcianego gościa.
    - Stało się coś? - zapytał, unosząc jedną brew.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  180. [Ja w szkole ostatnio liczę po prostu na fuksa xD jak mi się uda to zajebiście jak nie, to poprawie xD moja motywacja i ambicje przepadły po tym jak zaczęliśmy przystrajać szkołę na święta, to przez tydzień nie było mnie na lekcjach bo musialysmy z koleżanką namalować pokój świętego Mikołaja na takich papierach naciagniętych na takie ogroooomne stelaże xD ]

    Caspian puścił Gabriela i usiadł na łóżku, umożliwiając chłopakowi poruszanie się. Przybrał minę niewiniątka i zetknął na Gabriela. Nie miał zbytniej ochoty czekać tutaj na Chejrona, ale chyba nie miał innego wyjścia. Westchnął cicho i skrzywił się z bólu, gdy nie do końca zagojona rana w boku dała o sobie znać.

    OdpowiedzUsuń
  181. Wodził wzrokiem za Gabrielem, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Uniósł dłonie na wysokość głowy, w poddańczym geście.
    - Spokojnie, spokojnie, nigdzie się nie ruszam - obiecał, kiwając głową.
    Chociaż naprawdę cholernie mocno chciał znaleźć się w swoim domku, wziąć prysznic i po prostu położyć się we własnym łóżku ze szkicownikiem. Oparł się plecami o ścianę, bezustannie obserwując chłopaka.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  182. Caspian z niewielkim trudem podniósł się. Widział, że jego towarzysz nie ma ochoty aby opuszczać to pomieszczenie. Uśmiechając się cały czas podszedł do chłopaka, ostrożnie stawiając kroki i zatrzymał się naprzeciwko niego.
    - Dlaczego? - zapytał cicho, przekręcając na bok głowę.
    Przygryzł lekko wargę, w oczekiwaniu aż Gabriel podniesie wzrok i obdarzy go spojrzeniem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  183. Chciał unieść dłoń i odgarnąć grzywkę z jego czoła, w ostatniej chwili zacisnął ją w pięść. Nie chciał aż nazbyt naruszać jego przestrzeni osobistej, szczególnie w teraz, szczególnie, że chwilę temu całował szyję młodszego chłopaka, jakby byli czymś więcej niż tylko znajomymi. Caspiana zdecydowanie zbyt ciągnęło do syna Apolla.
    - Moje pytania nie są trudne - odparł, marszcząc brwi.
    Uśmiechnął się nagle, uznając, że musi dać chłopakowi trochę pomyśleć i zastanowić się czego by chciał.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  184. Uniósł dłoń i przetarł nią oko, niczym zaspany chłopiec.
    - To pomyśl troszkę - uśmiechnął się, opuszczając rękę i wsuwając ją do kieszeni spodni. - I leć już do Chejrona, bo zacznie rzucać tym końskim zadkiem - dodał, chcąc w jakiś sposób ułatwić Gabrielowi podjęcie decyzji. - Wpadnij, jeśli będziesz miał ochotę - rzucił jeszcze i posyłając chłopakowi uroczy uśmiech, odwrócił się i pokierował ku niewygodnej leżance.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  185. Z cichym westchnieniem ułożył się na łóżku. Nie miał nic do roboty, nie miał tu szkicownika, nie miał tu żadnej książki, a energia roznosiła go i powoli zaczynał dostawać na głowę. Modlił się tylko o to, aby Chejron przybył jak najszybciej. W innym wypadku.. byłoby naprawdę źle.

    Caspian

    [Tak sobie myślałam.. że jak dokończymy ten wątek.. to może Caspian będzie musiał dokończyć misję, w której brał udział i tym razem pożegna się z Gabrielem, a ten będzie go śledził, bo będzie się martwił o Cass'a.. co ty na to? :3]

    OdpowiedzUsuń
  186. Wizyta Chejrona nie wniosła zbyt wiele do jego sytuacji, która obecnie wyglądała identycznie jak o godzinach porannych. Jedyne, co mu się udało to wybłagać centaura o jakieś książki. Musiał się czymś zająć. Kręcił się z boku na bok, z brzucha na plecy i z powrotem. Spożył kolejną dawkę ambrozji i miał wrażenie, że jego ciało regeneruje się w oczach. Gdyby sam miał stwierdzać, orzekłby iż jest.. zdrowy. Ale oczywiście to nic nie zmieniało, ponieważ Chejron pozwoli mu wyjść dopiero jutro.

    Caspian

    [Hmmm. Spróbuję pomyśleć nad czymś innym.. ale jutro bo teraz to ja zasypiam na stojąco xD jak uda mi się posłać jeszcze jeden odpis to będzie cud! XD]

    OdpowiedzUsuń
  187. Na dźwięk pukania od razu przeniósł spojrzenie z książki na drzwi. Gdy tylko spostrzegł drobnego chłopaka uśmiechnął się radośnie, a jego uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej na widok babeczek.
    - Mówiłem, że nic mi nie będzie - wzruszył ramionami. - A teraz jak już przyszedłeś ze słodkim, to.. nie dawaj mi dłużej czekaaać - powiedział, przeciągając ostatnie słowo.

    Caspian

    [Mówiłam, że zasnę? Mówiłam x.x jak na złość. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam :D]

    OdpowiedzUsuń
  188. Caspian zmarszczył brwi, prawdę powiedziawszy nie mając pojęcia o co chodzi Gabrielowi, dlatego to przemilczał. Usiadł na łóżku, robiąc przy tym miejsce dla młodszego chłopaka. Wziął od niego muffina i uśmiechnął się do babeczki, jakby była żywym stworzeniem.
    - Co porabiałeś cały dzień? - zagadnął, zajmując się swoim ciasteczkiem.

    Caspian

    [Ja maaam dość.. spałam dzisiaj dwie godziny.. wróciłam do domu o piątej nad ranem, żeby wracać się do miejsca z którego sobie poszłam, bo mój kolega się zgubił XD i w efekcie po 7 położyłam się spać i o 10 mnie wywalili z łóżka.. x.x.]

    OdpowiedzUsuń
  189. Uśmiechnął się pod nosem, widząc lukier na wargach chłopaka. Przygryzł lekko wnętrze policzka, nieco dezorientując się w całej sytuacji. Ocknął się dosłownie chwilę po tym i podniósł wzrok, aby uchwycić spojrzenie Gabriela. Zatrzepał głową, jakby chciał się pozbyć niechcianych myśli.
    -Przepraszam, zamyśliłem się.. mógłbyś powtórzyć? - zapytał.

    [Ja bylam na takiej skromnej domówce.. niby skromna a działo się tyle, że to się w głowie nie mieści xD]

    OdpowiedzUsuń
  190. - O.. - bąknął i uśmiechnął się. - Kajaki są genialne! - stwierdził nagle. - Nie lubisz ich? - zapytał, trochę bezmyślnie, ale nadal jego myśli uciekały, rozmazywały się.
    Żeby skupić na wyłącznie jednej, ponownie wgryzł się w babeczkę.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  191. - Jak się ociepli, to mogę ci pomóc z pływaniem - stwierdził, wzruszając ramionami. - Pływam raczej rekreacyjnie, ale na wodzie utrzymać się umiem - dodał z uśmiechem.
    Caspian uśmiechnął się pod nosem i zjadł resztę babeczki, po czym osunął się na łóżko i skulił.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  192. Zerknął na chłopaka i wysunął w przód dolną wargę, przez co wyglądał jak małe, urocze stworzonko. Zamrugał szybko oczyma i wyciągnął dłonie w kierunku Gabriela.
    - Chodź tu - powiedział tylko, a na jego twarzy wymalowany był napis "po prostu mnie przytul".

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  193. Caspian uśmiechnął się, choć doskonale wiedział, że Gabriel tego nie widzi. Chwycił go mocniej i okręcił w taki sposób, że leżał obok niego. Wtedy jego uśmiech zmienił się w bardziej zadziorny.
    - Dobry wieczór - powiedział niskim, gardłowym głosem.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń
  194. Uniósł delikatnie dłoń ku twarzy Gabriela i przesunął palcami wzdłuż kości policzkowej. Spojrzeniem wodził za opuszkami swoich palców, a jego warga nieświadomie została przygryziona.
    - O czym myślisz? - zapytał nagle, spoglądając na młodszego chłopaka.

    Caspian

    OdpowiedzUsuń